Ciężka praca, wykonywanie prac prostych i postęp wzajemnie się nie wykluczają.
Oczywiście rozwój nauki, myśli technologicznej, technicznej, organizacyjnej i doganianie pod tym względem państw rozwiniętych powinien być jednym z priorytetów polityki naszego państwa, tak abyśmy i my w coraz większym stopniu korzystali ze światowego podziału pracy i byli tego podziału beneficjentami.
Jednak nie możemy, jako państwo zachowywać się dziś tak jakbyśmy już byli państwem rozwiniętym. Z troską o postęp powinna iść w parze troska o wykorzystanie tkwiącego w naszym społeczeństwie potencjału pracy. Nie powinniśmy bagatelizować potrzeby wykonywania pracy prostej. Pragmatycznego podejścia, dostosowywania się do aktualnej naszej sytuacji, do aktualnego miejsca na drabinie rozwoju nie można zastępować doktrynami, górnolotnymi hasłami, „bujaniem w obłokach”. Bez ciężkiej pracy odpowiadającej naszemu stopniowi rozwoju nie da się zdobyć środków na rozwój.
Inwestycje i koniunktura wewnętrzna i zewnętrzna powinny być ze sobą w równowadze
Państwa takie jak np. Japonia, Korea Południowa, a w ostatnich dekadach Chiny czy Indie wykorzystały globalizacje gospodarki i handlu i otwarcie się świata na ich produkty, wykorzystały możliwość sprzedaży pracy swoich obywateli do państw rozwiniętych. My w Polsce „wykorzystaliśmy” globalizacje do kupowania pracy za granicą.
To tworzenie warunków do eksportu własnych produktów i wykorzystanie potencjału pracy i zdolności naszego społeczeństwa powinno być motorem napędzającym inwestycje i rozwój. Tłamszenie eksportu i wewnętrznej koniunktury hamowało u nas inwestycje i rozwój.
http://zdizek.blog.onet.pl/?p=236


Komentarze
Pokaż komentarze