ot tak tylko gwoli przypomnienia:
"Premier podejmie decyzję w sprawie nowego prezesa PZU, gdy zapozna się z informacjami Prokuratora Krajowego. Prasa zarzuciła prezesowi Jaromirowi Netzlowi, że jest zamieszany w afery finansowe.
Premier powiedział w "Sygnałach Dnia", że rozmawiał wczoraj o tej sprawie z ministrem skarbu Wojciechem Jasińskim. Zwrócił się też do Prokuratora Krajowego o informacje na temat postępowań, w których mógł uczestniczyć Netzel.
Marcinkiewicz powiedział, że przed objęciem przez Netzla stanowiska nie było informacji o jego udziale w żadnych podejrzanych sprawach. Dodał, że Jaromir Netzel ma kwalifikacje, aby być prezesem PZU."
(IAR)
Czyli Marcinkiewicz był w układzie :)
I jeszcze ciekawostka z oficjalnych stron (ciekawe czy kiedyś zniknie :) )) Podaje link i fragment
http://www.prezydent.pl/x.node?id=1011848&eventId=6027070
No właśnie, jakie są pana wpływy na posadę prezesa PZU? To podobno pan był jednym z ogniw tego łańcuszka, które doprowadziły Jaromira Netzla do posady prezesa PZU.
Zdaniem Naszego Dziennika nawet takim istotnym, grubym - można powiedzieć - ogniwem, bo tam była cała kunsztowna konstrukcja: że podsunąłem Netzla Jarosławowi Kaczyńskiemu i Wojciechowi Jasińskiemu wiedząc o tym, że są jakieś tam zarzuty wobec Netzla, a działałem jeszcze pod wpływem jakiegoś kręgu biznesowego związanego z Ryszardem Krauzem z Gdańska, znaczy kręgu biznesowego z Gdańska.
Czyli Krauze panu podsunął Netzla?
No, nie bezpośrednio, z tego wynikało, ale zrobiłem to w ogóle w takim makiawelistycznym, czy diabolicznym wręcz zamiarze, żeby skompromitować w ten sposób Jasińskiego i Kaczyńskiego i żeby dyspozycja nad PZU wróciła do premiera.
Czyli jest pan człowiekiem premiera?
Z tego tak wynikało, że gram w drużynie premiera i tutaj takim właśnie intryganckim posunięciem chciałem doprowadzić.
To ciekawa historia.
Właśnie: ja byłem zaskoczony, jak to przeczytałem, albowiem nie znam Jaromira Netzla w ogóle...
Teraz każdy tak mówi.
...nigdy go w życiu nie widziałem, tzn. pierwszy raz zobaczyłem w telewizji u pani właśnie - to po pierwsze, po drugie nie rozmawiałem z ministrem Jasińskim na temat Netzla, po trzecie nie rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim na temat Netzla, a po czwarte w kancelarii nie pracuje Adam Łopiński, więc być może nie o mnie chodziło w ogóle. Więc być może to są też jakieś moje histerie, bo Nasz Dziennik napisał, że minister Adam Łopiński - więc ja nie mam na imię Adam i nigdy nie miałem.
I na drugie pan też nie ma?
I na drugie też, na drugie mam Jan - chociaż przyznaję to z pewną nieśmiałością, bo istnieje taka moda: potem się mówi wymieniając wszystkie możliwe imiona klienta.
Czy ośrodek prezydencki w ogóle brał udział w tym łańcuszku?
Kancelaria Prezydenta nie jest od tego, żeby typować ludzi do spółek skarbu państwa - i my takich rzeczy nie robimy.
Ale czy według prezydenta osoba, która nie ma do końca czystej karty, bo widać, że tej czystej karty pan Jaromir Netzel nie ma, skoro do tej pory prokuratura i służby specjalne nie mogą dostarczyć panu premierowi odpowiednich informacji na temat pana Netzla i nie wiadomo jaka jest jego sytuacja - i tenże wspomniany przez pana „Nasz Dziennik” dzisiaj pisze, że w przyszłym tygodniu zostanie odwołany. Czy dobrze się stało, że taka osoba znalazła się na takim stanowisku?
Tu pewnie są dwie kwestie w tej sprawie. Po pierwsze: nominacje w PZU, wszystkie nominacje w PZU budzą bardzo duże zainteresowanie i jest cała masa różnych ośrodków, które kontestują wszystkie nominacje, więc ja się nie dziwię tej burzy. Z tym, że tak, jak mówię: pan Netzel - ani brat, ani swat. Nie znam człowieka w ogóle.
Ale sam premier mówi, że niedobrze się stało, że ABW nie sprawdziło Netzla przed nominacją.
No tak, zapewne tak, niedobrze się stało, bo ABW powinna takiego sprawdzenia dokonać - ale przypominam, że w odróżnieniu od szefa PGNiG Netzlowi nie postawiono zarzutów. Prokuratura nawet się zastanawiała, czy w ogóle warto go przesłuchiwać jako świadka. Pan Netzel u pani w programie i wielokrotnie przy innych okazjach wyjaśniał.
Dziwna historia tego czeku. Naprawdę, panie ministrze, dziwna.
Czemu dziwna?
Dziwna: dostał czek od firmy, która brała udział w praniu brudnych pieniędzy, teraz prokuratura czeka na wyjaśnienia z wyspy Jersey, co się działo z tymi pieniędzmi, więc to nie jest takie jasne i przejrzyste.
Pan Netzel wyjaśniał na konferencji prasowej, co działo się z tym czekiem. Ja nie wiem - dobrze by było, żeby prokuratura wyjaśniła tę sprawę.
Raz Krawiec Wiśniewski brał w tym udział, raz ktoś inny brał w tym udział, naprawdę strasznie to wszystko dziwne.
Lepiej by było, żeby kandydaci do dużych spółek państwa byli poza wszelkimi podejrzeniami - to jest oczywiste.
I jeszcze link do materiału z Forbesa.
http://www.forbes.pl/forbes/2006/06/29/014_czyja_to_zguba.html


Komentarze
Pokaż komentarze (11)