Dziś dzień notek reklamowych.
Kolejny wpis o reklamie politycznej.
Zobaczyliśmy już jak Michał Kamiński nie inspirował się reklamówką z kampanii wyborczej w USA w 1988 roku.
Teraz czas na to, jak kandydat PO zainspirował się reklamówką z kampanii argentyńskiej w 2001.
Długo się zastanawiałem, którą dać najpierw. Czy oryginał czy kopię (naśladownictwo/inspirację)?
Dam najpierw reklamówkę kandydata PO:
http://www.youtube.com/watch?v=xXqcHI8peUA
I kilka słów. Pomysł ciekawy, ale wykonanie......
Głos lektorki tragiczny - pompatyczny, jak z "akademii ku czci". Hasła nie są tak istotne, bo chodzi o pomysł. Który jest naprawdę dobry.
A teraz czas na oryginał. Proszę przygotować się na szok:
http://www.youtube.com/watch?v=lFz5jbUfJbk
Cóż można więcej powiedzieć. To nie jest spot, do którego potrzebne były niesłychanie wielkie środki finansowe. A tymczasem wyszło tak, jakby kandydat PO chciał powtórzyć risotto z borowikami, zjedzone w ekskluzywnej restauracji, tylko zamiast najwyższej klasy ryżu arborio wziął "plastikowy" parboiled, zamiast borowików pieczarki, a do podlania "wino marki wino".
Ale może tylko moje wrażenie jest takie - zawsze mnie drażniło, że u nas czytanie na głos musi być zawsze takie napuszone.
PS. Nie udało mi się umieścić w notce filmików z yotube - po zapisaniu znikają - o co chodzi?
PS2. Inspiracja dzięki blogowi Eireny


Komentarze
Pokaż komentarze (9)