polskismiec polskismiec
72
BLOG

Moja Kariera

polskismiec polskismiec Rozmaitości Obserwuj notkę 0
Dobrze, że ludzkość wymyśliła wieszczów narodowych, inaczej nie byłoby czyich tytułów parafrazować.

Wiem, że Polacy to uwielbiają, więc jadę bez ogródek. Zaczynałem jako osiemnastolatek. Tak więc niewolnik wzorowy, nawet nastoletniego wieku całego błogo nie spędziłem. Takie prawa półsieroty z plebsu. Trochę przy komputerze, trochę na ścierze, tak to zleciało.

W części umysłowej przyjmowali mnie komuniści i bacznie pilnowali, bym piął się w górę. Pamiętam jak dziś tę ich radość, może nawet zacietrzewienie, że mają komu, że muszą komuś przekazać swoją wiedzę. Źle mi w tej roli ofiary nie było. Każdorazowo do czasu, gdy dzieci komunistów orientowały się, że jestem lepszy od nich. Wtedy mnie zwalniali. A branża była specyficzna, wręcz specjalistyczna. Dziś niemal upadła, a to, co pozostało, upolityczniło się do cna, więc sam sobie zostałem z własnym doświadczeniem.

W części fizycznej, gdy tylko kryterium młodzieńczego wieku pozwoliło, zrobiłem również dość specjalistyczne uprawnienia. I cieszyłem się nimi długo, aż do momentu, w którym lekarz mnie ich pozbawił. A to na nich czegoś więcej się dorobiłem, choć nielekki był to kawałek chleba. W sumie wszystko w jednej branży się kręciło, niejako odziedziczonej pokoleniowo.

Miałem też swoje zainteresowania. I z nich trochę grosza wpadło. Tu przyznam się, było to pisanie. Albo w imię karier innych ludzi, albo do szuflady. Bo znów, dopadła mnie taka tematyka, iż nie dość, że niekomercyjna, to właściwie tylko dla zapalonych patriotów. A gdy niespodziewanie przyszły jeszcze nowsze od nowych czasów, okazało się, że mam pecha wytwarzać dzieła zakazane, których teraz to nikt a nikt nie opublikuje. Choć już w podstawówce tak byłem chwalony i za wzór stawiany, za te swoje zainteresowania właśnie.

Aha, no i jeszcze bardzo pomagałem w życiu, tak, od siebie. Ponieważ wielokrotnie przechodziłem służbowo badania psychologiczne, w końcu dowiedziałem się, że ta – właściwie cecha – jest objawem tego, iż sam nie doświadczyłem należytego wsparcia w dzieciństwie. Być może. Wtedy szanowałem lekarzy, więc wysłuchałem opinii na swój temat. Dzisiaj tylko lekarzy się boję, bo najmniej karzących policjantów, czy śmierci.

Pomogłem też osobie, której podarowałem siebie, swój znój, swoją karierę, a w bliskim końcowemu rozliczeniu okazało się, że i cały swój dorobek i swoje zdrowie, akurat czego darować raczej nie zamierzałem. Ona jest dziś cenionym i szanowanym pracownikiem jednego z najwyższych urzędów samorządowych, gorliwie korzystającym z wszelkich profitów, od autentycznej opieki medycznej po osobistą ochronę, choć gdy się poznaliśmy, tak bardzo chciała być sprzedawczynią (z moim pełnym szacunkiem do tego zawodu oczywiście).

Wróćmy na koniec do zawrotnej kariery człowieka bez pochodzenia, bez szkoły, teraz bez sił, za to z ostatkami jałowej weny. Żeby nie było, próbowałem coś zrobić w swojej sprawie, jeszcze trochę pożyć znaczy się, acz trudno dwa razy w życiu się dorabiać, wszystko ma swój właściwy czas. Lecz by na samego prawdziwego lekarza czy odważnego prawnika zebrać nieco…

Za umysłowego nie, bo moi szlachetni mentorzy dawno poumierali, wcześniej powywożeni na taczkach przez młodych wilczków, którzy do dziś rządzą tym interesem. Za fizycznego w swoim fachu też nie, bo jak wspomniałem, pan w białym kitlu tak zdecydował. Chociaż… Czasami mnie to denerwuje, że odebrał mi chleb, czasami zaś zbieram się na szacunek, przestając się oszukiwać, że wprawdzie poświęcił mnie, za to innym życie uratował. Bo była to praca z ludźmi, setkami ludzi, ewentualne zasłabnięcie jak na ścierce wykluczone. Ale! Chciałem i na tę ścierkę. I tu okazało się, że nie, bo skoro byłem tym, kim byłem, to będę za mądry i nie będzie się dało mną pomiatać. Mimo że to ja chciałem no, zamiatać, najchętniej ulice.

Dziś to bez znaczenia, swoje postanowiłem, na moje miejsce na razie 6 milionów sióstr z dziećmi, do których za jakiś czas dołączy kolejne 6 milionów naszych uciemiężonych braci (tak sobie te cyfry strzeliłem). Ze świeżymi siłami, tężyzną fizyczną, nawet prawnie uprzywilejowani tak, że dla pracodawców raj pod same niebiosa. Nic, tylko wywalać Polaków. Czy bowiem na coś więcej zasłużyli?

I to już mi obojętne. Widzę, że za dużo bajtów naklepałem, bo przypomniał mi się inny tytuł: „Cześć! Giniemy!”. Chociaż to chyba nawet nie tytuł był, a ostatnie słowa pilota. Znak, że następnym razem coś o teoriach spiskowych w lotnictwie można by naskrobać.


polskismiec
O mnie polskismiec

Interesowało mnie wiele rzeczy. Polska umożliwiła mi chociaż jedno, pożegnanie się.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości