Przemysław Urbańczyk
„Korzenie Polski”
Tom 1
2026
Tom 2
2026
-
Interesuje mnie tutaj wyłącznie słowiańszczyzna rodzima przed utratą suwerenności Polski w 966 roku.
Jak zwykle książek tych nie czytam, aby nie infekować umysłu bredniami, a jedynie intensywnie przeglądam, aby wyrobić sobie opinię na temat wiarygodności i błędów Autora.
Tym razem nie ma o czym pisać, bo Autor poszedł w kanał semicko-chazarski i chrześcijański.
Znaczy się owszem, trzeba być uczciwym - jest tutaj wiele ciekawostek w porównaniu do dawniejszych książek tego typu.
Jest zwiększone nieco oparcie na znaleziskach archeologicznych, a nie tylko na pisanych dokumentach źródłowych.
Widać, że Autor jest oczytany w literaturze przedmiotu, ale jest to jednocześnie jego mankament.
W czym tutaj jest problem?
Autor nieźle obraca się w granicach wiedzy polskiej, ale gdy tych źródeł polskich brakuje sięga bezkrytycznie do kultur obcych, np. skandynawskiej, oraz do bajkopisarzy typu Mircea Eliade.
Najważniejsze - jest tutaj jeszcze jedno wprost niezauważalnie wciśnięte założenie:
Autor historię polską opiera na semicko-chazarskich wartościach życiowych:
- władza, pieniądze, znaczenie, chciwość itp. żydowskie afrodyzjaki.
I stąd wywodzi procesy polityczne zachodzące od początku w Polsce.
Tymczasem u Słowian (narodu, ludu polskiego) wartościami były kolejno:
- rodzina, ród, wspólnota lokalna itp. wartości, które nie potrzebują wierzeń i religii.
Można zauważyć, że obca dynastia piastowska posługiwała się tymi obcymi wartościami życiowymi i przy pomocy chrześcijaństwa przemocą wciskała poddanym te semickie wartości typu indywidualizm, ale polski naród słowiański pozostawał przy rodzimych wartościach życiowych.
Cała praca Autora co do podstaw narodu i społeczeństwa polskiego jest zatem fałszywa i nadaje się do totalnej weryfikacji krytycznej.
--


Komentarze
Pokaż komentarze