PRACA LICENCJACKA – MÓJ PROCES TWÓRCZY
W tekście tym chcę się podzielić z P.T. Czytelnikami kilkoma ogólnymi spostrzeżeniami odnośnie procesu twórczego, który zastosowałem przed i podczas pisania pracy licencjackiej, a później magisterskiej.
Studia uniwersyteckie podjąłem w wieku dość dojrzałym, zatem miałem za sobą już bagaż przeczytanych książek wszelkich możliwych gatunków i rodzajów.
W zakresie stosowanych współcześnie w nauce polskiej metod od dawna dostrzegałem poważny brak analizy dwustronnej pojęć i zagadnień – w praktyce codziennej ludzie często używają określeń: mały – duży, gruby – chudy itd. – w żadnej nauce nie spotkałem się z tego typu analizą pojęć i poszukiwaniem równowagi i harmonii w takich dwustronnych układach (samoczynnie ustalanej np. w medycynie i weterynarii jako homeostaza).
Studiując kierunek ADMINISTRACJA postanowiłem o tym napisać.
Temat swój umieściłem w obszarze filozofii prawa i tam poszukałem promotora.
Przyznam się, że byłem bardzo niespokojny zaczynając pisać moją pracę, bo temat ten był całkiem jakby nieznany i nietypowy w nauce polskiej, a na tym kierunku studiów w szczególności – wprost nie wiedziałem, do czego mnie ten temat doprowadzi, pocieszałem się jedynie tym, że prawidłowo prowadzony rozwojowy proces logiczny musi ostatecznie doprowadzić do poprawnych wniosków.
Oparłem się na filozofii: Kant, Hegel i Arystoteles, Heraklit – ponieważ mój promotor kręcił na ten zestaw nazwisk nosem znalazłem w bibliotece dzieło nowszego uznanego światowo uczonego polskiego, który się tym tematem po części zajmował.
Za swój cel przyjąłem wykazanie, jak użyteczna w nauce i w życiu jest metoda poszukiwania pojęcia opozycyjnego do danego pojęcia w określonym względzie i „złotego środka” względem nich obu.
W mojej pracy najpierw zatem ogólnie przedstawiłem mój cel, zaś następnie pokazałem na wielu przykładach z różnych dziedzin, jak proponowana przeze mnie metoda jest używana praktycznie w różnych obszarach nauki i życia codziennego (chociażby przy ustalaniu wymiaru kary, gdy prawo mówi „od – do”).
Ostatecznie udało mi się przy pomocy tej metody wyprowadzić prawo naturalne jako „złoty środek” względem kantowskich sfer bytu i powinności człowieka, lub inaczej sfer natury i kultury człowieka.
Dlaczego ten wniosek jest ciekawy?
Już mój promotor zauważył, że wniosek ten jest oczywisty (intuicyjnie oczywisty), bo człowiek z konieczności musi godzić swoje istnienie naturalne fizyczne i chemiczne ze współżyciem kulturalnym w ramach społeczeństwa.
W zupełności zgadzam się w tym punkcie z moim promotorem.
Tyle tylko, że przyjmując takie stwierdzenie intuicyjnie – dyskusja musi toczyć się wokół pytania: czy takie stwierdzenie jest prawdziwe, czy może nie jest prawdziwe.
Gdy jednak taki wniosek jest wyprowadzony przeze mnie logicznie z filozofii wcześniejszych uczonych – dyskusja musi tyczyć ich tez naukowych, z których wynika mój wniosek, a nie prawdziwości samego mojego stwierdzenia.
--



Komentarze
Pokaż komentarze (1)