BŁĘDY LEKARZY
W tym tekście chcę zająć się problemem potrzeby własnego nadzoru i kontroli pacjenta nad diagnozami i rozpoznaniami lekarza.
Znany antyczny cytat, powtarzany następnie w wielu wariantach i odmianach, mówi: „Błędy lekarzy kryje ziemia” – otóż nie zawsze, czasem błędy lekarza pozostają wyraźnie widoczne przez wiele lat.
Posłużę się tutaj przykładem konkretnym mojego nieżyjącego już ojca.
W młodości, może dzieciństwie (nie pytałem) – napuchł mu policzek (od korzenia zepsutego zęba), ale trafił na chirurga, (a nie na stomatologa), który pociął mu policzek!
Pół życia ojciec żył z bliznami na twarzy zanim powoli zaczęło się to wygładzać i zanikać.
Nic nie wiem, aby stosował jakieś specjalne zabiegi dla leczenia tych rozległych ran lub ich ukrycia.
Ojciec nie traktował tego jak nieszczęście, a raczej w sposób taki, w jaki żołnierz traktuje swoje rany, blizny i amputacje (życie przynosi zyski i straty – trzeba się z tym pogodzić i po prostu żyć dalej) – ale był to właśnie wyraźnie widoczny wyrzut sumienia dla tego konkretnego lekarza i całej służby zdrowia.
Wniosek z tego wyciągnij sobie sam P. T. Czytelniku!
Jak trafisz na konowała lub skorumpowanego to zrobi ci krzywdę lub szkodę bez mrugnięcia okiem powołując się przy tym na najnowszą wiedzę naukową medyczną – przykład #kowid_szwindel!
--


Komentarze
Pokaż komentarze