kbls kbls
321
BLOG

Czarny PR a zawał serca

kbls kbls Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Choć hołduję stoickiej filozofii nakazującej zachowanie niezmąconego gniewem spokoju nawet w najbardziej stresujących sytuacjach, nie mogę ukryć przed światem, a przede wszystkim przed sobą jak niewiele mi potrzeba by odczuć piekącą złość. Normalne zachowanie jest gwarantowane poprzez opanowanie i lata doświadczeń w dziedzinie kontrolowania emocji, a także spadek od ojca w postaci zamykania przed światem dzikiej dżungli przeżyć wewnętrznych, gdy tylko nie ma absolutnej konieczności babrania się w ekstrawertycznych wynurzeniach. Lubię jednak w takich chwilach przelewać swoją frustrację i często bezsilny, dziecięcy gniew na ciekłokrystaliczne monitory, bądź zabazgrane tagami kartki z notatnika. Czasem te uczucia są inspirujące, bowiem wyostrzają zmysły i czynią człowieka bardziej czujnym na najlżejsze poruszenie gałęzi wywołane podmuchem manipulacji, czy też trzask deptanej ciężkim butem zakłamania ściółki.

 

Od pewnego czasu zaś kładę się do łóżka zły. Jak nie przeczytam o „Tęczowych Trybunach”, to znowu wypatrzę szkalujący patriotów felieton o neonazistowskich bojówkach hołdujących Hitlerowi i Dmowskiemu (kluczowym punktem jest zawsze zestawianie tych dwóch nazwisk najbliżej jak się da, by wzbudzić jednoznaczne utożsamianie legendy polskiej endecji z przerażającym tyranem). Jak nie obejrzę dyskusji prowadzonej przez stronniczego dziennikarza to usłyszę piosenkę hołdującą iluzjom współczesnego świata. Przyzwyczaiłem się już do tego, że chodzę spać z nieznośnym uczuciem odpowiedzialności za brak reakcji wobec zjawisk, których zaakceptować wnikliwy obserwator nie może. Dlatego nie zdziwiły mnie zupełnie dzisiejsze fakty. Dyskutuję sobie spokojnie z tatą na temat Kowala i tego czy Gowin dołączy do PJN, o tym jak cenię obu panów i o tym jakie on ma zastrzeżenia do tychże, gdy na ekran wjeżdża dziennikarka Faktów zapowiadając materiał o kibicach. Ja już wiem, on już wie, wszyscy już wiemy. Za chwilę, bądź co bądź moje środowisko zostanie bezlitośnie obrażone. Pani redaktor zapowiada, że już za chwilę ujrzymy czym się różni kibol od kibica. Rozbito jakąś szajkę z Poznania związaną z „chuligaństwem stadionowym”. Mam ochotę wejść na wizję i zapytać – a dlaczego ruch z Poznania zwiecie chuligaństwem stadionowym, kiedy do ostatnich rękoczynów z udziałem kibiców doszło tam około 5-7 lat temu? Obstawiam, że tamtejsi awanturnicy już dawno rozstali się z młodzieńczą zajawką jaką były dla nich stadionowe burdy. Nowe pokolenie kibiców już doskonale wie, że stadion rzecz święta i dymić na nim zwyczajnie nie wypada. Ok., obaliłem już chuligaństwo stadionowe, niestety tylko w myślach, więc gul wciąż rośnie. Wchodzi materiał, wyłapano jakichś ludzi, którzy bywali na stadionie, a mieli też czarne interesy. Pytanie numer dwa – a żaden z dziennikarzy nie ma czarnych interesów? Nikt nie „siedzi” w narkotykach? To dlaczego nie nazywamy wszystkich dziennikarzy zbiorczo „środowiskiem powiązanym z narkobiznesem”? „Dzięki ujęciu sprawców, może wreszcie na stadionach będzie bezpieczniej” – a jest niebezpiecznie? Kto niewinny ucierpiał w ostatnim pięcioleciu na stadionie z rąk innego kibica? Kto postronny przeżył wobec siebie jakikolwiek nieuzasadniony akt agresji? Na stadionach JEST bezpiecznie, to nie moja mrzonka tylko fakt – zwiedziłem masę polskich stadionów, ba, przeżyłem nawet te słynne „burdy” – których nota bene nie widziałem już dobre 3-4 lata – i nigdy w życiu przez sekundę nie czułem się zagrożony. Nie byłem w niebezpieczeństwie. Przekaz werbalny jest niskiej jakości, a treść wyzwala we mnie negatywne emocje toteż skupiam się na wizji. Cóż ukazuje się moim oczom? Materiały archiwalne, w tym jeden gdzieś sprzed 8-10 lat. Równie dobrze mogli dać migawki z argentyńskich wojen gangów, które często przenoszą się na stadiony. Myślę że związek z aktualną rzeczywistą sytuacją byłby dość podobny.

 

Następny kwiatuszek niczym przebiśnieg wbija się z impetem w mój spokojny umysł. Dziurę na wylot w oazie spokoju jaką do tej pory był puszysty śnieg chłodzący moją głowę wybija informacja o ujęciu niebezpiecznych chuliganów z Lubina, którzy pięciokrotnie usiłowali zabójstwa przy użyciu broni palnej. Kibice. Przy użyciu broni palnej. Pewnie strzelali do siebie pędząc na śnieżnobiałych wierzchowcach z zawiązanymi na twarzach wzorzystymi chustami, poprawiając jednocześnie co drugi strzał zawadiacko przekrzywione kowbojskie kapelusze. W Polsce nawet najbardziej zdziczeli i zwyrodniali pseudokibice z Krakowa, którzy istotnie wiele razy przekraczali granicę przyzwoitości nigdy jak dotąd nie użyli broni palnej. Teraz zaś wytropiono kibiców, którzy pięć razy próbowali kogoś zastrzelić. Czy naprawdę tak ciężko wywnioskować, że w środowisku które krzywo patrzy nawet na kastety, czy noże uważając je za niepotrzebny gadżet w czystym i sprawiedliwym mordobiciu o charakterze niemalże sportowym, w ustronnym miejscu, bez udziału osób trzecich, nikt nie będzie nawet brał pod uwagę użycia broni palnej? Przecież to czysty absurd, a ujęci niedoszli zabójcy to prawdopodobnie zwyczajni gangsterzy, których droga kiedyś przecięła stadion. Pewnie kiedyś zahaczyli też o filharmonię i teatr, dlaczego nie nazwiemy newsa „bywalcy teatru zatrzymani pod zarzutem usiłowania zabójstwa”? „Może dzięki tym zatrzymaniom, w teatrach wreszcie będzie bezpieczniej”. O tempora, o mores…

Potem już tylko banały, że zbliża się Euro, nie możemy się wstydzić za naszych kibiców, dobrze, że ci ludzie znikają już z wolnego świata lądując za kratkami. Ciekawe czy pismaki, ponieważ nie nazwałbym tak nierzetelnych ludzi dziennikarzami, zdają sobie sprawę, że podnieśli właśnie ciśnienie spokojnemu mieszkańcowi łódzkich Bałut. Jak kiedyś kimnę na zawał, sprawdźcie czy stało się to w godzinach emisji wiadomości telewizyjnych.

kbls
O mnie kbls

Bez wątpienia rozkochany w Łodzi i futbolu, coraz mocniej wierzący w możliwość przemian, zlokalizowany i zadeklarowany na prawym skrzydle. Popisujący dla różnorakich portali, studiujący, niepalący.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości