kbls kbls
331
BLOG

3CHA: Chaos Chaos Chaos

kbls kbls Rozmaitości Obserwuj notkę 11

 

Oryginał tekstu napisany dla portalu zpierwszejpilki.pl

Trzyha czyli Hardcore Hip Hop lub też Hajs, Hajs, Hajs to projekty z udziałem jednego z czołowych raperów w kraju, Tas De Flei, vel TDF-a, vel Tedego. Trzycha to z kolei Chaos, Chaos, Chaos, a jego autorami są przede wszystkim ludzie władzy – od tej pospolitej, związkowej, do tej na samym szczycie, państwowej. Od okręgowych związków piłki nożnej, poprzez PZPN, kończąc na rządzie, wszyscy są absolutnymi nieudacznikami. Przykro mi to mówić, ale zgadzam się z Jankiem Tomaszewskim, naczelnym krzykaczem. To wszystko trzeba po prostu rozpieprzyć w diabły.

Zacznijmy od chaosu najbardziej dającego się we znaki – chaosu związanego z przyznawaniem kar. Co to za zwyczaje, żeby karać za przeklinanie? Co to ma znaczyć, że kibice nie mogą na trybunach zamieścić żadnych treści niezwiązanych stricte z meczem. Cenzurka? Prześladowanko? Prewencyjny kopniaczek? Jak to możliwe, że fraglesy ze związku karzą nawet za petardę hukową. Jedną. To co aktualnie wyrabia się z PZPN-ie i w Komisji Ligi to istny burdel na kółkach.. Rozumiem, że kibice są coraz bardziej niewygodni, bowiem nie ulegają żadnym sugestiom i sami kreują swoje poglądy, rozumiem, że przed Euro chce się ich zamieść pod dywan, jak trochę pieprzniętego kuzyna, gdy przyjeżdża szef z rodziną. Ale kto ogląda amerykańskie filmy wie o tym, że pieprznięty kuzyn zawsze wyjdzie, choćby z szafy, razem z pochowanymi tam trupami. A te mogłyby wylecieć naprawdę gęsto, za uszami mają bowiem swoje niemal wszyscy ludzie związani z piłką, o czym świadczyć może choćby sprawa Łukaszka „Och jaki jestem skrzywdzony” P. Skądinąd należałoby go pochwalić za postanowienie, by usunąć się w cień i zrezygnować z gry w kadrze. Zachował się tak, jak powinien, a kompromitują go „przyjaciele” pokroju Smudy czy Błaszczykowskiego, którzy podważają jego niezwykle dojrzałą i zwyczajnie dobrą decyzję. Jak to kurczka wodna jest z tymi karami, że zamyka się stadiony za antyrządowe hasła? Dlaczego od razu nie zdelegalizować opozycji? W sumie te zamknięte trybuny da się jeszcze jakoś uzasadnić, ale jak wytłumaczyć zachowanie białostockiej policji, która wyłapywała i dotkliwymi mandatami karała okrzyki pod adresem premiera? Bójcie się Boga, panowie kochani, przecież to już jest czysta Białoruś. Wolność słowa? Wolność przekonań, wyboru? Demokratyczne prawo do manifestacji swoich poglądów? Gdzie tam. To wszystko to już mit. Możesz zrobić wielotysięczny pochód tylko wtedy, gdy na sztandarze masz poparcie dla UE, rządu, ewentualnie można jeszcze dopuścić gejów i lesbijki. Ale kiedy manifestujesz swoją niechęć do beznadziejnych decyzji – bój się. Nie wiadomo czy o 6 nad ranem nie wkroczą Ci do mieszkania antyterroryści. A przy okazji kar jeszcze – jak myślicie, jak rozwiąże się sprawa rasistowskiego (ale czy na pewno rasistowskiego?) wybuchu Małeckiego w kierunku jednego z graczy Cracovii? Ja proponuję zakaz stadionowy i grzywnę, oczywiście po uprzednim wywleczeniu zawodnika z łóżka w środku nocy przez szeryfów z policji. Z kolei warto byłoby też się zainteresować jakimiś mandatami dla Niesiołowskiego, który organy konstytucyjne obrażał wielokrotnie. Do czego piję? 500 złotych mandatu dla każdego kibica Jagi, który na manifestacji wykrzykiwał „Donald matole”. Skoro to cenimy na pół tysiąca, jaką taryfikację przyjmujemy dla pełnego radosnej nienawiści języka Platformowego polityka? A dyplomatołki pana profesora Bartoszewskiego? Równość wobec prawa, pamięta jeszcze ktoś to hasło?

Chaos numer dwa, czyli ten informacyjny. Jak bowiem media przyjmują kolejne ostre tłumienia antyrządowych manifestacji, zamykanie stadionów za hasła sprzeciwiające się Dondiemu oraz naginanie konstytucji do własnych celów? Spektrum reakcji w mediach głównego nurtu jest niespotykanie szerokie. Mamy do wyboru: radosna pobłażliwość (ach ten Donek, na granicy prawa, ale zawsze skutecznie), ignorancję (kibole demolowali miasto więc ich spacyfikowano), wsparcie („cel uświęca środki”) oraz dyskretne przemilczenie. Hm hm hm, co by tu wybrać. Media zdają właśnie kolejny egzamin dojrzałości, patriotyzmu i obiektywizmu i niestety póki co oblewają go z kretesem. Dotarcie do racji „drugiej strony”, które często są naprawdę doskonale uargumentowane staje się zadaniem karkołomnym, bowiem stanowi pewne wyłamanie się z obowiązującego trendu. Opisanie kibiców w – Chryste Panie – pozytywnym świetle to zaś już rodzaj ekstrawagancji i graniczącego z obłąkaniem nonkonformizmu. Uważam Rze, może Gazeta Polska, jakieś nieliczne artykuły na WP, czy weszło… To wszystko. Reszta sprawia wrażenie, jakby linia partii nie pozwalała na obiektywizm. Rozumiem obawy, rozumiem niepewność, ale nigdy nie zrozumiem stronniczości. Z zarzutu rzekomej obrony chuliganów można się w łatwy sposób wyplątać, z zarzutu umyślnego przemilczenia ważnych spraw – nigdy.

Co najmniej chaotycznie wygląda również organizacja naszego kraju przed Euro 2012. Nasz towarzysz Tusk (prowadź!) główne zło upatrując w kibicach gdzieś tam tędy owędy zapodział orientację i zdrowy rozsądek. O czym mu się „zapomniało”? Na przykład o tym, że w Poznaniu jedyną trawę noszą ze sobą w kieszeniach ludzie na manifestacjach wyzwolenia konopi, na stadionie zaś możemy jedynie podziwiać cudne kartoflisko, w momentach największej chwały i dogodnych warunków atmosferycznych zasługujące nawet na określenie go mianem klepiska. Trasa pociągowa Gdańsk - Kijów? Nie żartujcie moi kochani, jadąc do Bydgoszczy miałem wrażenie, że kolejka właśnie kończy swój żywot, w trasie do Katowic nie było wcale lepiej, a oni chcą w te same wagony upchnąć tysiące zagranicznych kibiców?! A przepraszam, zapomniałem, że przecież można ruszyć drogami. Tyle, że na chwilę obecną koleżanka z Łodzi do Warszawy jechała okrągłe cztery godzinki. Ino mig, można powiedzieć, że kibice nawet nie zauważą jak Morze Bałtyckie zastąpione zostanie widokiem kijowskiego odcinka Dniepru. Karramba, zapomniałem o samolotach. Co powita kibiców na lotniskach? Póki co nie bawię się w profetyzm, ale widzę to w kolorach Arboledy i Ntibazonkiza. Poza tym nie wiem czy się nie skompromituję, ale coś sobie nie przypominam, żebyśmy mieli tyle samolotów by swobodnie przewozić wielotysięczne grupy kibiców z całej Europy.

Chaos, panowie i panie, chaos, nic więcej. Mamy rok do Euro i jesteśmy w ciemnej jamie, która nie przypomina raczej Groty Soli. Kibiców, którzy zazwyczaj ratowali sprawę głośnym dopingiem i efektownymi oprawami chce się ze stadionów wygonić, zastąpić mają ich zaś rodziny, które na pewno marzą o wyrzuceniu tysiąca złotych na marnej jakości widowisko pseudosportowe. Media zdają się nie dostrzegać problemu i w larum biją coś jakby anemicznie, a gdy już pochylają się nad tematem Mistrzostw Europy niepokoi ich Staruch i Litar, a nie A2 i Dworzec Wschodni w Warszawie. O co tu chodzi? I jak to się skończy? W sumie chaos to często początek czegoś pozytywnego…


Jakub Olkiewicz


PS: Przepraszam, że ciągle na ten sam temat, ale sprawa jest naprawdę poważna. Przykład białostockich zatrzymań to przecież czysta Białoruś...

kbls
O mnie kbls

Bez wątpienia rozkochany w Łodzi i futbolu, coraz mocniej wierzący w możliwość przemian, zlokalizowany i zadeklarowany na prawym skrzydle. Popisujący dla różnorakich portali, studiujący, niepalący.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Rozmaitości