Tekst powstał dla portalu exformers.com
Społecznie zaangażowany rap. Poezja w muzyce z bloków. Problem tożsamości artysty rozdartego między spuścizną dziejową wielkich polskich wieszczów, a życiem w równie wielkim mieście, często pełnym pokus, grzechów i dymu nikotynowego. Poczucie misji w galopującym świecie, gest sprzeciwu wobec zastanego porządku, który nawet nie jest konserwatywny. Pochwała wolności, zganienie samowoli. Bunt przeciw… buntowi? Jaka jest nowa płyta Pariasów? Na wstępie uwaga – jeśli chcecie przeczytać, że beaty są fajne, wokale też są fajne, a teksty są mądre, plus jeszcze Włodi zaliczył mega progres, a Pelson wreszcie poprawił dykcję – zapraszam do jakiejś recenzji. Ja tu chcę sobie przemyśleć czym tak naprawdę jest Projekt Parias, bo dla mnie chyba czymś więcej niż zwykłym krążkiem.
To jest rap, a recenzentem zawsze jest beton!
Pierwsza odsłona Projektu Parias? Eldo w koszulce Homo Varsoviensis (szybko w opisie na gg zagościło zaadaptowane Homo Lodziensis), Włodi trochę od czapy, walka z establishmentem w tekście ponad 60% tercetu zdolnych raperów z Warszawy. Już wtedy – mimo niedociągnięć, jakim było na przykład trochę dziwne wchodzenie w bit Włodiego — ciarki obficie galopowały po plecach, a oko krążyło po forach internetowych w poszukiwaniu jakichkolwiek przecieków, informacji, pogłosek i plotek. Potem beefy z Peją, w których wygrał mimo wszystko hip-hop, przez wszystkie strony sporu tworzony na mistrzowskim poziomie, wreszcie zajawka do kawałka Kariery z Pyskatym i pierwszy singiel – Dobosz. I tu zaczyna się prawdziwa jazda…
Gdy urodzona w mojej ukochanej Łodzi poetka, Joanna Kulmowa stawiała swoim przepięknym charakterem pisma ostatnie wersy wiersza „Werbel” nie przypuszczała chyba, że w 2011 roku trzech stołecznych muzyków tchnie w utwór kompletnie nowego ducha, dając jednocześnie swoim oddanym fanom praktyczną i pragmatycznie użyteczną mantrę do cytowania w momentach zwątpienia. „Dobosza” przesłuchałem na wszystkie strony, dogłębnie jak zawsze, gdy tekst oprócz zachwytu i emocji budzi także refleksję i inspiruje do działania, interpretowania i powielania.
Pieśń straceńców, desperatów, którzy świadomi swoich słabości walczą w imię obrony własnej dumy, bezskutecznie, bez nadziei na zwycięstwo, ale z determinacją, do końca. Pariasi mają werbel, spokój ducha i ogromną siłę. Ktoś powie, że to nie nowość, motywacja, energia w rapie jest częstsza niż wpadki polskiego rządu. Ale czy ktoś potrafi dawać kopa w goły, i tak zbity przez wielu wrogów, tyłek w tak dosadny i perfekcyjny sposób? To nie jest przyjemne „dasz radę”, tylko gorzkie „idź, bo choć jesteś bez szans, musisz to zrobić”. Chryste kochany, jeśli singiel pobudził mnie do takich przemyśleń, co będzie dalej?
Świadomość to niebezpieczeństwo
Sprawdzam płytę i od razu w pierwszym kawałku słyszę w co wciągają mnie panowie z Warszawy. Jesteście zakochani w nieszablonowych poglądach, w stawaniu ością w gardle mass-mediom, popularnym opiniom i pseudoautorytetom? Od pierwszej do ostatniej piosenki dostaniecie solidną porcję walki z polityczną poprawnością, postępującym ogłupieniem i atakującym zewsząd przymusowym „postępem”.
Kim bowiem jest Parias w dzisiejszych czasach? Wystarczy rozejrzeć się właśnie w tych obleśnych, kipiących obłudą, tandetnych, kiczowatych do bólu, do wkurwienia, do szaleństwa krzykliwych i obrazoburczych mediach. Serwują nam wciąż tą samą papkę z Wojewódzkim, Hołdysem, czy Mellerem, którzy zapewnią nas, że buntować się można jedynie przeciwko wartościom naszych przodków, że poprawność polityczna jest całkiem jazzy, a myślenie odchylone od ogółu jest „faszyzmem”, „zacofaniem”, lub „Ciemnogrodem”. Nie ma młodzieży, nie ma Boga, jest facebook.
Pariasem staje się więc każdy, kto przeciw papce wystąpi – prawicowy publicysta, ktoś kto pierwszy wyjdzie przed szereg mówiąc, że nie wolno narzucać woli mniejszości całemu społeczeństwu, działacz socjalny, który walczy o swoich podopiecznych z biurokratycznym systemem. Każdy, kto nie chce być Wzorowy, jak przewrotnie opisują się raperzy w kawałku z końcowej części płyty.
Wierzysz w Boga, albo chociaż w wartości jakim hołduje od lat nasza cywilizacja? A może cenisz sobie wolność, możliwość samodzielnego wyboru i własnoręcznego podejmowania decyzji? Jest jeszcze opcja, że śmiesz myśleć „po swojemu”. Odpowiedziałeś tak na któreś z poprzednich? Dołączyłeś tym samym do Pariasów. Świadomych siebie oraz tego jak bardzo tej właśnie refleksji nad sobą samym nienawidzą bezrefleksyjni. Jak w aferze korupcyjnej w futbolu – jeśli znajdzie się choć jeden czysty, wszyscy będą chcieli go zniszczyć. Będzie bowiem dowodem, że była inna, uczciwa droga, a ich farmazony o tym, iż inaczej się nie dało są warte tyle ile przedwyborcze sondaże.
Parę wersów co powstały chwilę przed świtem
Pariasi jednak nie tylko moralizują. Płyta jest także do szpiku kości prawdziwym, pełnym autentycznego żalu rozliczeniem z przeszłością każdego z raperów. Drzazgi tkwiące głęboko w duszy przekazane na surowym bicie stają się intymną spowiedzią, której każdy wrażliwy odbiorca słucha z nieudawanym przejęciem. Już w kolejnym tracku raperzy komunikują jednak, że zostawiają to wszystko, wypluwają z siebie cały żal i smutek, bo są świadomi iż rozżalanie się nad sobą jest drogą donikąd.
Liczy się tylko pisanie, sztuka, emocje i szacunek. Ostra opozycja wobec Salonu, kontemplacja bycia społecznym wyrzutkiem, jawne przyznanie się znane już z wcześniejszej twórczości — “zbyt brzydki, bez lansu, by chodzić po Chmielnej”. “Jestem Parias — z definicji na salonach nie bywam”. Na całej płycie zresztą twórcy kreują swój obraz niemal każdym kawałkiem krzycząc kim są i kim chcieliby być. Kogo uważają za “swoich ludzi” i czego oczekują od tychże.
Każdy kolejny wers to obszerny, kompletny i dogłębny opis pobudek psychologicznych czy też uwarunkowań społecznych, które sprawiają, że człowiek pragnie iść pod prąd, wypinając się serdecznie na konformizm i oczekiwania ochoczo zgłaszane przez środowisko. To szalone życie ludzi idących przez życie boso, ale w ostrogach, bez pieniędzy, ale z dumą i pewnością siebie. Szacunek dla korzeni, kultury, tradycyjnych wartości jak dobro, piękno, czy lojalność — obraz samotnika wolno kroczącego przez rozszalałą pustynną burzę, który wbrew żywiołom i rozsądkowi brnie dalej i dalej w beznadziejnej wędrówce. Wszystko tak przekonujące, że aż głupio prowadzić z Pariasami jakąkolwiek dyskusję.
Pomyśl co można zrobić przez 16 wersów
Jak więc traktować Projekt Parias? W dużym uproszczeniu i reasumując wszystkie przemyślenia — ta płyta jest czystej wody manifestem społecznym, który — jeśli dotrze do ludzkich umysłów i serc — ma realną szansę zmienić na lepsze życie całkiem sporej liczby słuchaczy. Składowe płyty to między innymi definicja pariasa w kawałku otwierającym czy w Bezczelnych, walka z establishmentem, różowym salonem i wszędobylską modą na poprawność polityczną, ale jednoczesne rozliczenie z przeszłością w Drzazgach i Zostawiam.Jest tu również bezkompromisowa zachęta, wręcz wezwanie do ciągłej walki w Doboszu oraz Stąd do wieczności, czy wreszcie optymistyczna podróż z Plecakiem i Moimi ludźmi w długą drogę pełną niebezpieczeństw — niebezpieczeństw, przed którymi przestrzega kawałek W sekundę. Projekt Parias. Płyta Mentalnych Artystów…



Komentarze
Pokaż komentarze