0 obserwujących
123 notki
113k odsłon
  583   0

Mauzoleum klęski, czyli rzecz o rosyjskiej polityce historycznej

 

O sposobie w jaki władze do Kremlu podchodzą, a raczej jak traktują historię autor niniejszego bloga pisał już wielokrotnie. Jest to zagadnienie tak szerokie i wielowarstwowe, iż zasługuje na osobne potraktowanie, najlepiej w formie książkowej , w której zebrano by wszystkie przykłady z ostatniego dziesięciolecia i opatrzono je stosownym komentarzem. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś taka publikacja faktycznie się ukaże pokazując pełniejszy, nie tylko wyrywkowy zarys tego nadzwyczaj interesującego zjawiska. Póki co autor jest zmuszony odwołać się jednego z ostatnich takich strzępów, być może dając tym samym do ręki potencjalnemu badaczowi kolejny przykład.

Oto w ostatnich dniach prezydent Putin otwarcie wsparł starania o upamiętnienie blisko 150 tysięcznej rzeszy poległych żołnierzy Armii Czerwonej, którzy od listopada 1939 do marca 1940 roku próbowali zaszczepić idee systemu komunistycznej sprawiedliwości społecznej sąsiedniej Finlandii. Nie byłoby by w tym nic niezwykłego, bowiem każdy suwerenny naród ma prawo do czczenia swoich poległych w konfliktach zbrojnych gdyby nie fakt w jaki sposób prezydent Federacji Rosyjskiej podsumował przyczyny tzw. Wojny zimowej.

A podsumował je stwierdzeniem, że Stalin chciał w 1939 roku naprawić błędy  (podkreślenie moje – P.M) w wytyczaniu granicy fińsko-radzieckiej.

Z jednej strony trudno się z panem prezydentem nie zgodzić – Stalin faktycznie zamierzał naprawić błędy w wytyczaniu północnej granicy ZSRR po pierwszej wojnie światowej, rewolucji bolszewickiej czy wojnie domowej. Z tym, że – wbrew temu co głosiła wówczas sowiecka propaganda – wcale nie chodziło o jakąś tam drobną korektę granicy w rejonie ówczesnego Leningradu czy położonego na dalekiej północy Petsamo. Chodziło o zlikwidowanie tej granicy, której istnienie w jego mniemaniu faktycznie było błędem.

I to gigantycznym.

Gdyby było inaczej nie powierzano by Otto Kuusinenowi – czołowemu fińskiemu komuniście sformowania marionetkowego rządu tzw. Fińskiej Republiki Demokratycznej (zaiste ciekawym jest, że wszelkie nowe organy powoływane przez komunistów obowiązkowo musiały zawierać w sobie demokrację), który tylko czekał aż ta korekta granicy pozwoli mu przenieść się z prowincjonalnego Terijoki do Helsinek.

A należy pamiętać, że według Stalina nie tylko granica z Finlandią wymagała zmiany, czego z resztą dał wyraz swoją polityką zagraniczną wobec Polski, państw bałtyckich czy Rumunii.

Mamy, więc tutaj do czynienia, Szanowny Czytelniku, nie tylko z cyniczną próbą zafałszowania historii przez rosyjskiego prezydenta, lecz także wpisania jej poprawionej wersji w poczet martyrologii, co jest zjawiskiem w miarę nowym nawet jak na standardy oficjalnej polityki historycznej Federacji.

Iloma jeszcze takimi nowinkami prezydent Putin bądź też ktoś z jego otoczenia zaszokuje zachodnich historyków? To wie tylko on sam. Pewnym jest jedynie, że dawno nie mieliśmy na europejskiej scenie polityka, który w sposób tak cyniczny i instrumentalny traktował historię swojego kraju, aby dopasować ją do bieżącej linii programowej swojego ugrupowania.  

Powinna to być przestroga dla wszystkich rodzimych znawców naszych dziejów minionych, którzy mienią się dziś zwolennikami wzmacniania warstwy mitologicznej historii, by służyła w ich mniemaniu szczytnym celom.

Chociaż i tak pewnie nie będzie.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura