48 obserwujących
4991 notek
1786k odsłon
360 odsłon

Na co ci kretyni liczą ?

Wykop Skomentuj8

W tytułowym pytaniu zawarty jest paradoks, bo liczenie oznacza kalkulację, a więc pewne minimum znajomości matematyki i algorytmów, do czego kretyni nie są zdolni.

Lepszym pytaniem, od którego należałoby zacząć, jest pytanie: co kretynów nakręca ? 

Otóż trzeba wyjść od pewnych konstatacji historycznych, które mogą zarysować niezbędne tło do tego rodzaju rozważań. Mianowicie zwolennicy demoliberalizmu uznali i słusznie, że Europa przeżyła po II WŚ okres bezprecedensowego pokojowego rozwoju, lecz niesłusznie wyciągnęli wniosek o końcu historii i oparli na tym wniosku wiarę, że tak osiągnięta stabilność powinna trwać wiecznie i należy jej bronić za wszelką cenę. Ulegli przy okazji złudzeniu, że to był okres stabilności pod każdym względem. Tymczasem była to stabilność natury politycznej, gwarantowana przez akceptację demosu tylko, a samo pojęcie rozwoju Europy przecież iluzję stabilności zdecydowanie podważa. Gdzie jest rozwój, tam jest zmiana, która stabilnośc automatycznie podważa. Zaszły znaczące zmiany społeczne, które rozsadzają w sposób nauralny tak ukształtowany system polityczny. 

Główną cechą tego systemu politycznego, opartego na stabilności, okazuje się bowiem odejście od porządku demokratycznego, wynikające z przyzwyczajenia środowisk lew-lib w ramach tak ukształtowanego establishmentu do sprawowania niepodzielnej władzy z pominięciem mechanizmów demokratycznych, które są niezbędne do ułożenia nowego porządku, gdyż stary został rozsadzony przez swoją zardzewiałą niesprawność. 

Mamy więć kretynów, którzy liczą, że sysem może trwać wiecznie, a w reakcji na głosy domagające się uznania nowego demokratycznego porządku, naruszającego ich status i interesy reagują złością. I w tym momencie ujawniają się czynniki ideologiczne, które tych ludzi nakęcają. Kilkadziesiąt lat stabilności wywołało nastawienie psychiczne, które zaowocowało przesunięciem uwagi i manipulacji ze sfery stricte politycznej w kierunku kwestii ideowych i obyczajowych, co mogło być użyteczne pzez jakiś czas, ale doprowadziło do zdecydowanej polaryzacji i wzrostu poziomu emocji. 

Głównym motywem zachowawczych środowisk demoliberalnych broniących status quo są emocje negatywne, złość i zawiść, skierowane przeciwko tym, którzy myślą inaczej, a przede wszystkim realnie. Tak więc na nic i na nikogo nie mogą oni liczyć, bo ich paradygmat ideologiczny uległ wyczerpaniu, dezaktualizacji, a potencjał negatywnych emocji nie jest tym, na czym da się zbudować konkretny innowacyjny projekt polityczny. Przy pomocy negatywnych emocji nie da się niczego budować, można tylko rujnować i to widać w całej Europie, a nie tylko w Polsce.  

Czy oni naprawdę liczą, że PIS się poślizgnie i oni przejmą władzę ? Żeby sprawowac władzę trzeba dysponować potencjałem ideowym i innowacyjnym, a potencjał nicnierobienia w stylu Tuska to przecież oksymoron. Jeżeli wyobrazimy sobie, że nagle zniknie PIS, to wiadomo, że w jego mejsce pojawi się jakiś VIS ze znacznie bardziej radykalnym programem i wybije kretynów do nogi. Ale kretyni nie myślą i kopią sobie grób. Klocki polityczne przerastają ch mozliwości moralne i intelektualne.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale