54 obserwujących
5644 notki
1978k odsłon
  140   0

Wakacyjna Trasa Dwójki - za i przeciw

Postanowiłem obejrzeć  pierwszy koncert z trasy Lata z Dwójką, transmitowany z Wilna, a w Wilnie transmitowana przez TVPWilno. Pomysł, medialnie, genialny z uwagi na miejsce i rodaków tam mieszkających. Politycznie też trafiony, tu nie może być wątpliwości. Poza tym świetny profesjonalnie, bez zarzutu show. Osobiście lubię disco, a dokładnie nie tyle ja, co moje ciało, które wpada łatwo w discopolowy rytm. Widać też, że i publika wpada w trans i bawi się nieźle.

Ale to jedna strona medalu. Lubię disco - tak powiedziałem, nieprawda ? Prawda. Słodycze też lubię, choć trzeba je dawkować umiarkowanie, z uwagi na szkodliwość.

I już jesteśmy przy drugiej stronie medalu.

Trans i, co się rzuca w oczy, to dionizyjskie pląsy w jakie wtrąca ciało powtarzalny rytm. No i jeszcze ta ideologia, która kryje się w tekstach. Wprawdzie jest ona pozytywna i optymistyczna lecz jest przesiąknięta dionizyjską zmysłowością i kręci się wokół zmysłowych aspektów relacji damsko-męskich. Mnie osobiście, staremu zbereźnikowi, najbardziej podobają się pląsy prawdziwych gwiazd koncertów, ukrytych za głównymi wykonawcami - śliczne, zgrabne, przystrojone w skąpe stroje  i emanujące erotyzmem tancerki z zespołu.

Jest więc rzeczą oczywistą, że jest disco absolutnie zgodne z ideologią systemu konsumpcjonistycznego życia i użycia. A ja jednoznacznie stawiam tezę o nieuchronnym upadku systemu konsumpcjonistycznego z uwagi na jego rozkładowe tendencje. Nie da się nie zauważyć, że kultura disco jest kulturą czysto pogańską. Warto przy okazji zauważyć, że inny produkt popkultury czyli seria filmów o Bondzie, który wszyscy uwielbialiśmy, to także produkt kultury pogańskiej, jeżeli weźmiemy pod uwagę wątek "dziewczyn Bonda".

A co za tym idzie kultura disco jest sprzeczna z chrześcijańskim fundamentem demokratycznego systemu. I jestem, ciekaw czy prezes Kurski zdaje sobie sprawę, że budowa popularności TVP na disco, to może być Pyrrusowe zwycięstwo, albo jeszcze gorzej. Disco jest bowiem ucielesnieniem liberalizmu i konsumpcjonizmu. Choć, z drugiej strony, kultura disco stanowi tradycyjną kontrę w stosunku do ideologii LGBT, jednoznacznie opowiadając się za tradycyjnym modelem relacji damsko-męskich.

Oczywiscie, można disco potraktować z przymrużeniem oka, jako dobry żart, szczególnie gdy się słyszy coś takiego w wykonaniu zespołu Classic:

"A ja się nie ożenię, bo wolność tak sobie cenię /.../ lubię kłamać, serca łamać" i tak dalej w tym guście.

Na przymrużaniu oka jednak się nie kończy, bo w życiu, jak widzimy, na żartach się nie kończy -  mamy realizację tych zapowiedzi - młodzi się nie żenią i zyją na kocią łapę.






Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura