Za zabójstwo powinna być symetryczna kara.
Jednak gdy zabójstwo zostało popełnione w afekcie, sąd zwykle wymierza łagodniejszą karę.
Gdy zabójstwo zostaje popełnione w obronie własnej, zabójca zostaje uniewinniony.
Taka jest logika zbrodni i kary.
Taka sama logika powinna obowiązywać w stosunku do np. parad równości, obrażających moralność publiczną.
Normalni ludzie ukrywają swoje dewiacje seksualne, bo mają poczucie niewłaściwości demonstrowania zachowań dewiacyjnych publicznie. Natomiast uczestnicy tęczowych prowokacji nie wiadomo dlaczego zwanych "paradami równości" nie demonstrują swoich przekonań politycznych, nie posługują się słowem, więc nie mogą powoywać się na hasło wolności slowa, lecz demonstrują swoje zaburzenia, demonstrują dewiacje z dodatkiem zachowań wyzywających, rozmyślnie i cynicznie demonstrowane w celu obrażenia normalnego otoczenia i po prostu obrzydliwych.
Parady równosci demonstrują łamanie wszelkich kodów aksjologicznych, moralnych i estetycznych. Powinny wiec być zakazane z uwagi na naruszanie norm spolecznych i to nie przypadkowe lecz celowe. A za to kara powinna być podwójna..
Nie pochwalam obraźliwych słów biskupa jeśli takie slowa rzeczywiscie padły, ale mu się nie dziwię. Była to naturalna reakcja w afekcie. Ale nie uważam też za stosowne sądzenie go za jakąś "mowę nienawisci", lecz za owe konkretne slowa, jeśli one rzeczywiście padły ("plucie na nieludzi"). Biorąc pod uwagę, że była to reakcja na prowokacje skandaliczne, celowo naruszające normy aksjologiczne, zarówno moralne jak i estetyczne, to żądałbym uniewinnienia biskupa, a kary bym zachował dla uczestników parad równości.
Jak państwo widzą, mamy do czynienia z publicznym odwracaniem kota ogonem, diabeł się przebrał w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Nie dajmy się ogłupić, nazywajmy rzeczy po imieniu. Prawda to relacja nr.1 w cywilizacji zachodniej..


Komentarze
Pokaż komentarze (4)