Powszechnie mówi się o zmierzchu Zachodu, ja jednak byłbym ostrożny i wskazał tylko na upadek systemu liberalnego. Jeżeli mówimy o upadku cywilizacji to musimy wskazać przyczyny, a te mogą być dwojakiego rodzaju: zewnętrzne jak wielka katastrofa naturalna lub agresja ze strony innej cywilzacji lub przyczyny wewnętrzne.
Nie doświadczyliśmy żadnej katastrofy globalnej ani agresji, więc przyczyny muszą być wewnętrzne. A jeżeli wewnętrzne to oznacza to, że chodzi o zakłócenia w strukturze społecznej. A że struktury społeczne przyjmują formy systemu ustrojowego, to bezpieczniej jest mówić o upadku systemu liberalnego niż o upadku cywilizacji. Przyczyny należy więc szukać w strukturach społecznych.
Ale zacząć trzeba od struktury i podstaw modelu cywilizacyjnego ukształtowanych ewolucyjnie.
Ludzie są przystosowani do życia w grupie pierwotnej, której liczebność jest określana mianem liczby Dunbara. W ostatnich dziesiecioleciach badania psychologów ewolucyjnych i antropologów koncentrowały się na szukaniu korelacji między wielkością mózgu a rozmiarem grupy w jakiej żyje dany gatunek. Opierając się na badaniach naczelnych i ludzi, brytyjski badacz Robin Dunbar wysunął hipotezę, w której określił wielkość grupy ludzkiej na około 150 osób powiązanych ze sobą więziami pokrewieństwa, powinowactwa i przyjaźni.
Taka grupa pierwotna podporządkowywała sobie jednostki, które bezwzględnie musialy respektować decyzje zbiorowości, czego najlepszym przykladem jest model grupy rodzinnej/klanu w chińskiej cywilizacji konfucjańskiej.
Ten stan rzeczy zmieniło gruntownie chrzescijaństwo, w którym autorytet grupy został wyprowadzony na zewnątrz grupy i zastąpiony autorytetem Boga, co nadawało mu znamię obiektywizmu. Jednostka została podporządkowana woli Boga a uwolniona od dyktatu grupy i wyposażona w mechanizm wolnej woli i sumienia, na którego straży stała religia. Ale jednocześnie obowiązywał religijny wymóg miłości bliźniego, który gwarantował spoistość grupy.. No i w ten sposób dostaliśmy 2 w 1.Od tej pory wszelka władza musiała się liczyć z jednostką i jej sumieniem. I w ten sposób uruchomiony został czynnik rozwojowy w postaci indywidualnej inicjatywy i przedsiębiorczości.
No i teraz mamy podstawy by przejść do kwestii przyczyn upadku.
Dynamizm riozwojowy oparty na wolnej woli i sumieniu jednostki ma swoje dobre jak i złe strony - prowadzi do zakłóceń społecznych, bo sytuacja jednostek i grup ludzkich ulega ciągłej zmianie, do których ludzie muszą się dostosowywać, co budzi opory.
Rozwój indywidualizmu i mobilności oraz powiększania się ludzkich zbiorowości zyjących w miastach prowadzi do naruszenia spoistosci grupy pierwotnej. Rodziny się zmniejszają, zmieniają miejsce zamieszkania, tracą kontakt z innymi członkami grupy pierwotnej i w efekcie więzi się rozluźniają, a rozmaite inne procesy ten proces pogłębiają i do opisu tego rozpadu pasuje najbardziej kategoria "rozwiązłości", której dowodem jest lansowana przez liberalizm rozwiązłość seksualna.
Dodajmy do tego jeszcze jeden czynnik.
Wiadomo z badań, że wielkość mózgu zależy nie tylko od wielkości grupy, co obserwujemy u ssaków, lecz także od charakteru bliskiej więzi, co obserwujemy w parach monogamicznych ptaków, jak wrony czy papugi, które żyują w osobnych parach przez całe życie z tymi samymi partnerami.
W przypadku ludzi też mamy współistnienie obu tych czynników - liczą się nie tylko więzi grupowe lecz także bliskie relacje w parach małżeńskich. Liberalizm ze swoim antychrześcijańskim nastawieniem i propagandą indywidualizmu i hipersekualizacji wszystkie te więzi narusza.
Na razie mamy więc do czynienia z objawami upadku systemu liberalnego. Jezeli chrześcijaństwo się obroni cywilizacja zachodnia przetrwa. W przeciwnym wypadku nie widać żadnych innych czynników, na których mogłaby się ona oprzeć, bo ten zasadniczy czynnik ma charakter grupowy, a rozwojowość z kolei gwarantuje tylko wolna wola jednostek oferowana przez chrześcijaństwo. Żaden inny układ nie umożliwia zaistnienia tej kluczowej kombinacji: wspólnotowości i jednostkowej wolności, będących motorem rozwoju.
Klasyczna konfucjańska cywilizacja chińska opiera się na czynniku wspólnotowości, lecz brakowało w niej czynnika indywidualizmu generującego rozwój. Obecna forma transformacyjna modelu chińskiego bez ciągłej interakcji z indywidualistycznym Zachodem też nie wydaje się trwała. Rozwój chiński ma charakter imitacyjny i bez niezbędnej konfontacji z Zachodem ulegnie moim zdaniem implozji.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)