zetjot zetjot
229
BLOG

Czy kolejny etap ewolucji oznacza głupienie ludzkości ?

zetjot zetjot Społeczeństwo Obserwuj notkę 12

Napotykam czasami informacje o tym, że maleje rozmiar mózgu ludzkiego i że maleje wskaźnik inteligencji. Ale dopóki informacje te nie zostaną potwierdzone przez wiarygodnych, renomowanych badaczy, trzeba je traktować z rezerwą.

Teoretycznie rzecz biorąc, wydaje się, że tak jak mózgi ludzkie rosły i rozwijały się w toku ewolucji a wskaźnik inteligencji też rósł, tak samo nie można wykluczyć procesu odwrotnego w wyniku pojawienia się nowych zależności i zarówno mózgi i iloraz  inteligencji mogą maleć. Mogłoby się tak stać, gdyby zmalała presja, która generowala ten wzrost.

Weźmy więc na poczatek analizę trendu wrostowego i czynników ten trend generujacych.

Powszechnie mówi się o zmierzchu Zachodu, ja jednak byłbym ostrożny i wskazał tylko na upadek systemu liberalnego.  Jeżeli mówimy o upadku cywilizacji to  musimy wskazać przyczyny, a te mogą być dwojakiego rodzaju: zewnętrzne jak wielka katastrofa naturalna lub agresja ze strony innej cywilzacji lub przyczyny wewnętrzne.

Nie doświadczyliśmy żadnej katastrofy globalnej ani agresji, więc przyczyny muszą być wewnętrzne. A jeżeli wewnętrzne to oznacza to, że chodzi o zakłócenia w strukturze społecznej. A że struktury społeczne przyjmują formy systemu ustrojowego, to bezpieczniej jest mówić o upadku systemu liberalnego niż o upadku cywilizacji. Przyczyny należy więc szukać w strukturach społecznych.

Ale zacząć trzeba od struktury i podstaw modelu cywilizacyjnego ukształtowanych ewolucyjnie.

Ludzie są przystosowani do życia w grupie pierwotnej, której liczebność jest określana mianem liczby Dunbara. W ostatnich dziesiecioleciach badania psychologów ewolucyjnych i antropologów koncentrowały się na szukaniu korelacji między wielkością mózgu a rozmiarem grupy w jakiej żyje dany gatunek. Opierając się na badaniach naczelnych i ludzi, brytyjski badacz Robin Dunbar wysunął hipotezę, w której określił wielkość grupy ludzkiej na około 150 osób powiązanych ze sobą więziami pokrewieństwa, powinowactwa i przyjaźni.

Taka grupa pierwotna podporządkowywała sobie jednostki, które bezwzględnie musialy respektować decyzje zbiorowości, czego najlepszym przykladem jest model grupy rodzinnej/klanu w chińskiej cywilizacji konfucjańskiej.

Ten stan rzeczy zmieniło gruntownie chrzescijaństwo, w którym autorytet grupy został wyprowadzony na zewnątrz grupy i zastąpiony autorytetem Boga, co nadawało mu znamię obiektywizmu. Jednostka została podporządkowana woli Boga a uwolniona od dyktatu grupy i wyposażona w mechanizm wolnej woli i sumienia, na którego straży stała religia. Ale jednocześnie obowiązywał religijny wymóg miłości bliźniego, który gwarantował spoistość grupy.. No i w ten sposób dostaliśmy 2 w 1.Od tej pory wszelka władza musiała się liczyć z jednostką i jej sumieniem. I w ten sposób uruchomiony został czynnik rozwojowy w postaci indywidualnej inicjatywy i przedsiębiorczości.

No i teraz mamy podstawy by przejść do kwestii przyczyn upadku.

Dynamizm riozwojowy oparty na wolnej woli i sumieniu jednostki ma swoje dobre jak i złe strony -  prowadzi do zakłóceń społecznych, bo sytuacja jednostek i grup ludzkich ulega ciągłej zmianie, do których ludzie muszą się dostosowywać, co budzi opory.

Rozwój indywidualizmu i mobilności oraz powiększania się ludzkich zbiorowości zyjących w miastach prowadzi do naruszenia spoistosci grupy pierwotnej. Rodziny się zmniejszają, zmieniają miejsce zamieszkania, tracą kontakt z innymi członkami grupy pierwotnej i w efekcie więzi się rozluźniają, a rozmaite inne procesy ten proces pogłębiają i do opisu tego rozpadu pasuje najbardziej kategoria "rozwiązłości", której dowodem jest lansowana przez liberalizm rozwiązłość seksualna.

Dodajmy do tego jeszcze jeden czynnik.

Wiadomo z badań, że wielkość mózgu zależy nie tylko od wielkości grupy, co obserwujemy u ssaków, lecz także od charakteru bliskiej więzi, co obserwujemy w parach  monogamicznych ptaków, jak wrony czy papugi, które żyują w osobnych parach przez całe życie z tymi samymi partnerami.

W przypadku ludzi też mamy współistnienie obu tych czynników -  liczą się nie tylko więzi grupowe lecz także bliskie relacje w parach małżeńskich. Liberalizm ze swoim antychrześcijańskim nastawieniem i  propagandą indywidualizmu i hipersekualizacji wszystkie te więzi narusza.

Na razie mamy więc do czynienia z objawami upadku systemu liberalnego. Jezeli chrześcijaństwo się obroni cywilizacja zachodnia przetrwa. W przeciwnym wypadku nie widać żadnych innych czynników, na których mogłaby się ona oprzeć, bo ten zasadniczy czynnik ma charakter grupowy, a rozwojowość z kolei gwarantuje tylko wolna wola jednostek oferowana przez chrześcijaństwo. Żaden inny układ nie umożliwia zaistnienia tej kluczowej kombinacji: wspólnotowości  i jednostkowej wolności, będących motorem rozwoju.

Klasyczna konfucjańska cywilizacja chińska opiera się na czynniku wspólnotowości, lecz brakowało w niej czynnika indywidualizmu generującego rozwój. Obecna forma transformacyjna modelu chińskiego bez ciągłej interakcji z indywidualistycznym Zachodem też nie wydaje się trwała. Rozwój chiński ma charakter imitacyjny i bez niezbędnej konfontacji z Zachodem ulegnie moim zdaniem implozji.

Nie sądzę by upadek systemu liberalnego wynikał  ze zmian w mózgu. Sądzę, że zmiany w mózgu zachodzą  równolegle do procesów rozpadu systemu i wywoływane być mogą przez te same czynniki. 

Po pierwsze, rosnący dobrobyt i rozwój opieki medycznej pozwalają przeżyć ludziom z rozmaitymi wadami genetycznymi, które generalnie obniżają poziom odporności ludzkiej populacji na niekorzystne czynniki życia.

Po drugie, maleje presja środowiska naturalnego i ludzka populacja nie musi mierzyć się z wyzwaniami przed jakimi stali nasi przodkowie. Odpowiedzialność za indywidualną zdolność do radzenia sobie z wyzwaniami przejęły instytucje i technologia i mózg się rozleniwił i nie musi dzialać na najwyższych obrotach.

Po trzecie, spiętrzenie niekorzystnych zjawisk o charakterze społecznym wywołanych polityką liberalną wywołało chaos moralny i społeczny i uniemozliwia podejmowanie racjonalnych decyzji jednostkom,  co owocuje stresem, obniżeniem odpornosci i klopotami w nawiązywaniu relacji, a mózg ulega przeciążeniu.

Po czwarte,w wyniku hiperseksualizacji, zakłóceniu uległy relacje damsko-męskie i nastąpiło naruszenie monogamii, która wpływała dodatnio na rozwój mózgu.

Po piąte, rozpad wiezi społecznych pod wpływem liberalizmu, uderzający w  chrześcijaństwo, powoduje symetryczny rozpad w strukturze komponentów umysłu, co może zmieniać strukturę mózgu, w którym odzwierciedla się dekompozycja umysłu.

Jeżeli uwzględnimy te wszystkie czynniki, to  teza o maleniu mózgu i spadku ilorazu inteligencji znajduje potwierdzenie. I w tej sytuacji mozna by mówić o procesie dewolucji.






.


zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo