W każdej społeczności ludzkiej znajdują się osoby, zwane free ridersami czyli gapowiczami lub pasożytami społecznymi, którzy wykorzystują zaufanie innych członków społeczności, ale unikają ponoszenia kosztów związanych z obowiązakami na rzecz tej społeczności. Tym zagadnieniem zajmują się teoria gier i psychologia ewolucyjna, badając strategie społeczne związane z walką z cwaniakami.
Psychologowie ewolucyjni zajmują się przede wszystkim funkcjonowaniem społeczności tradycyjnych i niewielkich wspólnot rodzinno-przyjacielskich.Jednym z najbardziej kompetentnych naukowców w tej dziedzinie jest brytyjski antropolog i psycholog, Robin Dunbar, ten od słynnej "liczby Dunbara" wyznaczającej granicę najmniejszej wspólnoty ludzkiej (150). On także poświęca uwagę najbardziej zwartym wspólnotom.
Tymczasem obecnie żyjemy w znacznie większych i zróżnicowanych społecznościach, w których znacznie trudniej jest zidentyfikować gapowiczów wykorzystujących społeczeństwo do własnych celów. Nie da się ukryć, że grupy gapowiczów wykorzystują mechanizmy instytucjonalne i polityczne do takich właśnie celów, a szczególnie aktywne jest w tej sferze lewactwo. Jest to znaczny obszar do zbadania, ale nietknięty bezpośrednio z uwagi na cenzurę w postaci politpoprawności.
Na dodatek, społeczeństwo polskie nie jest społeczeństwem normalnym, tradycyjnym, bo część populacji została zainstalowana w drodze wrogiego przejęcia polskiej państwowości przez Sowietów, którzy zainstalowali tu neokolonialną warstwę kolaborantów, z której potomkami, takimi jak pani Holland, mamy trwałe klopoty, jako że to warstwa pasożytnicza.
Warto więc zapoznać się z badaniami Dunbara, bo wiele z jego wniosków można wykorzystać do analizy kwestii politycznych i kulturowych, takich chociażby jak afera z panią Holland. Otóż Dunbar w swojej ostatniej książce "Przyjaciele" zauważą coś takiego:
"Przed laty mój doktorant Daniel Nettle /.../ napisał program komputerowy, który miał pomóc w zrozumieniu roli dialektu jako mechanizmu kontroli pasożytów społecznych. Ponieważ wszystkie ludzkie społeczeństwa są w gruncie rzeczy kontraktami społecznymi, pasożyty społeczne, które korzystają z kontraktu, ale unikają ponoszenia kosztów, podkopują wzajemne zaufanie członków wspólnoty, co szynko prowadzi do społecznego upadku. Kiedy tak się dzieje, wspólnoty rozpadają się na fragmenty i ludzie zamykają się w małych grupach, którym mogą zaufać. Motywacją do stworzenia tego modelu komputerowego było pytanie, czy dialekt może stanowić łatwo dostrzegalną oznakę przynależności do wspólnoty i tego, czy możemy komuś ufać.
Możemy myśleć o dialekcie jako o kodzie kreskowym widocznym na naszych czołach. Wszyscy odczytują kody kreskowe spotykanych osób, ale zgadzają się na nawiązanie relacji tylko z tymi,, których kody kreskowe pasują do ich własnego. Z czasem pasożyty społeczne uczą się nasladować miejscowy dialekt, co pozwala im udawać uczciwych obywateli, ale cały czas wykorzystują tych, z którymi wchodzą w interakcje. Jeżeli pasożyty społeczne nie zostaną powstrzymane, bardzo szybko dominują populację, co zaledwie w ciągu 12 pokoleń prowadzi do eliminacji dobrych współpracowników. Interesujące odkrycie polegało na tym, że jeżeli populacja cyklicznie modyfikuje swój dialekt, pasożyty społeczne udaje się utrzymać w ryzach, bo nie nadążają za zmianami. Ostatecznie nie będą w stanie przejąć kontroli nad społecznością."
Myślę że ten fragment wystarczy żeby zrozumieć to co sięc dzieje w Polsce. Myślę, że Robin Dunbar miałby wiele do powiedzenia, gdyby się przyjrzał naszej sytuacji. Jest rzeczą niewątpliwą, że warstwa pasożytów sprawowała kontrolę nad polskim narodem i dopiero po r. 2015 udało się ją odsunąć. Warto dodać jedną ciekawostkę z książki dotyczącą Polski sprzed kilkuset lat:
" Po zawarciu unii personalnej korony angielskiej i korony szkockiej w 1603 roku parlament angielski rozważął nadanie angielskiego obywatelstwa Szkotom. Wskazując jednak na doświadczenia Polski z napływem wielkiej liczby dość niesfornych kupców i naciągaczy szkockich w ciągu poprzednich dwóch stuleci,, parlament angielski uznał, że "rozpanoszą się u nas", i odmówił."
Okazuje się, że nasz kraj jest pilnie obserwowany przez bliższych i dalszych sąsiadów i to nie tylko z czystej ciekawości. A czy państwo słyszeli cokolwiek o naszych polskich doświadczeniach z owymi niesfornymi Szkotami ? Bo ja nie. Przy okazji można wspomnieć postać ze sztuki Szekspira, "Hamleta" - Poloniusza.
Tak więc nie unika wątpliwości, że wspólczesna nauka może nam dużo powiedzieć w kwestiach politycznych. Pani Holland ze swoja aktywnością nie jest żadnym ewenementem. To nie pierwszy raz dzieje się tak, że tylko świnie siedzą w kinie. Nauka wyraźnie mówi, że nie można mieć zaufania do pasożytów i to, jak wiele innych rzeczy w Polsce, widać gołym okiem. Nauka tylko potwierdza nasze konstatacje.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)