zetjot zetjot
174
BLOG

Dlaczego powinniśmy się uczyć od Chińczyków ?

zetjot zetjot Społeczeństwo Obserwuj notkę 5

W gruncie rzeczt, tytułowe pytanie zawiera w sobie kilka pytań szczegółowych:

1. Kto to jest te "my" ?

2. Dlaczego akurat my ?

3. Dlaczego Chiny ?

4. Jak i czego powiniśmy się uczyć ?

"My" oznacza Zachód, Zachód, którzy chyli się do upadku i nie rozumie wcale, dlaczego zmierza ku upadkowi, a przynajmniej dlaczego system liberalny się rozpada. Więc trzeba dogłębnie zrozumieć strukturę i rozwój cywilizacji zachodniej by móc ją zreformować i zachować.

Jezeli zaś chodzi o Chiny, a konkretnie o cywilizację konfucjańską, to trzeba wiedzieć, iż  stanowi ona kwintensencję  tradycyjnego modelu społeczności ludzkiej. Historia Chin liczy sobie ok. 4000 lat tak więc cywilizacja konfucjańska jest wzorem trwałości kultury. Chiny były wielokrotnie podbijane przez pokrewne sąsiednie ludy, które szybko się asymilowały i kultura chińska mogła trwać. Jest to kultura trwała, statyczna, podczas gdy model zachodni, oparty na chrześcijaństwie,jest modelem dynamicznym, podlegającym zmianom i narażonym na związane z tym ryzyko rozpadu.

Tak więc możemy się od Chińczyków sporo nauczyć, co wcale nie oznacza, że mamy ich naśladować. Nauka ma polegać na pełnym zrozumieniu czynników, które przesądzają o trwałości każdej ludzkiej kultury oraz czynników, które leżą u podstaw kultury Zachodu i generują jej dynamizm i zmienność, a także związane z tym ryzyko. 

Konfrontacja obu tych modeli jest niezbędna dla rozumienia natury ludzkiej cywilizacji, a to z kolei wymaga znajomości ludzkiej natury. Bez tego zrozumienia nie da się sensownie mówić o polityce, która jest przecież jedną z wielu dziedzin życia społecznego. I ten brak zrozumienia sprawia,że większość dyskusji w s24 przekształca się w bełkot.

Dopiero zrozumienie różnic między modelem chińskim a modelem zachodnim umozliwi taką politykę, która będzie gwarantowała zarówno trwałość jak i pewien ograniczony dynamizm cywilizacji. Bo nie ulega wątpliwości, że zarówno przetrwanie, które jest cechą ewolucyjną, jak i rozwój, który ma charakter inny bo kulturowy, są wartościami cenionymi w naszej cywilizacji i obie powinny być w kręgu zainteresowania.

W ten sposób uzyskaliśmy kryteria do oceny cywilizacj, więc zastanówmy się, która jest lepsza.

Obserwując rozmaite dyskusje w mediach, dochodzę do wniosku, że liberalizm dokonal spustoszenia w umysłach nie tylko zwolenników ale i przeciwników.Gdy czytam teksty poświecone  kwestiom związanym z chrześcijaństwem, to z tych tekstów przebija pogląd, że chrześcijańska wizja świata to jedna z równoprawnych ofert ideowych. Jest tu widoczna wyraźna defensywność przekonań.

Tymczasem chrześcijaństwo nie jest jedną z mozliwych opcji tworzenia cywilizacji, jest jedyną, oczywiście jeśli myślimy o cywilizacji rozwojowej. Są też przecież inne opcje, o jeszcze dłuższej tradycji historycznej i wielkich osiągnięciach  jak cywilizacja konfucjańska w Chinach i Azji Wschodniej.Ale jest to cywilizacja tradycyjna, statyczna a nie rozwoowa.

Mam wrażenie, że zwolennicy chrześcijaństwa niewiele wiedzą o możliwych modelach generowania cywilizacji i czynnikach, na których te modele są oparte i stąd ten kompleks niższości, całkiem bezzasadny.

Gdyby nie Zachód oparty na chrześcijaństwie, to cywilizacja chińska trwalaby nadal w tej samej postaci, raz upadając, innym razem się podnosząc, bo oparta jest na specyficznej  i dość trwałej strukturze społecznej. A żadnej innej lepszej niż chińska tradycyjnej kultury nie było i nie będzie. W przypadku odrzuceniu chrześcijanstwa można liczyć tylko na model gorszy od chińskiego, a i to nie wiem, czy takie cofnięcie jest praktycznie możliwe.

Przejdźmy do kwestii mechanizmów chroniących wolność w obu cywilizacjach.

Wszyscy zgodzą się co do faktu, że społeczeństwo polskie  jest podzielone jeśli chodzi o postawy i poglądy, nie tylko polityczne, a zakres tego zróżnicowania, które ja określam mianem zgłupienia rozsianego, jest niebywale absurdalny. W końcu rzeczywistość jest jedna i taki rozległy rozziew w poglądach świadczy.o nienormalności, o katastrofie mentalnej.

Skąd wziął się ten rozziew ?

Kwestię tę nietrudno wyjaśnić w megaskali, jeżeli odwołamy się do ewolucujnej tezy o społecznej naturze ludzkiej. Spoleczny prymat grupy nad jednostką generuje pewną wspólnotę pogladów na rzeczywistość, a jeżeli stwierdzamy brak tej wspolnoty, to musimy dojść do wniosku, że zawiodły mechanizmy integracji tej wspólnoty.

I rzeczywiście, jeżeli przeanalizujemy rolę liberalizmu, to okaże się, że ideologia liberalna ze swoim ekstremalnym indywidualizmem przepoczwarzającym się w aspołeczny partykularyzm doprowadziła do rozpadu więzi społecznych i do chaosu aksjologicznego, mentalnego i behawioralnego.

Ale mamy też drugą stronę medalu - jednostkę. Jak do tego doszło, że liberalizm tak destrukcyjnie wpłynął na jednostki ?

Oczywiście najbardziej istotna jest tu teza o prymacie grupy i zaleznośći jednostki od społecznośći. Ale jaki mechanizm jednostkowy tu działa ? Los jednostki jest całkowicie zależny od przetrwania i powodzenia grupy, a prymitywny tryb życia i zdobywania pożywienia promuje jednostki skłonne do wspólpracy i eliminuje gapowiczów. Tymczasem liberalizm narzucił ludziom narracje i zasady dysfunkcjonalne   z punktu widzenia ewolucji i to w sposób paradoksalny dokonało się przez absolutyzację relacji wolności. Wydarzenia potoczyły się w kierunku zupełnie nieoczekiwanym.

Mózg jednostki jest indywidualny, biologiczny, lecz wyposazenie umysłu czyli jego oprogramowanie by nawiązać do technologii komputerowej, pochodzi z zewnątrz, jest grupowym produktem kulturowym. Tak więc skromny stopień wyposazenia umyslowego  jednostek żyjących w grupach pierwotnych sprawia, że jednostka jest totalnie uzalezniona od grupy,  jej zwyczajów i decyzji. Nawet w dość egalitarnych grupach pierwotnych jednostki musiały się liczyć z decydującym zdaniem grupy.

Gdy grupy się rozrosły, a co idzie za tym, pojawiły się zmiany w ich strukturze, rola jednostki i jej skromna autonomia jeszcze bardziej zmalała, bo wzrosła potrzeba kontroli i integracji takiej złożonej społeczności.W typowej małej grupie, w której wszyscy się dobrze znają i często spotykają, kontrola nad zachowaniami jednostek ma charakter bezpośredni i niesforme jednostki łatwo przywołać do zachowania porządku przyjętego w grupie. Gdy grupy się rozrastają do rozmiaru plemion i dalej, potrzebne są inne mechanizmy kontroli.

Typowym przypadkiem takiego tradycyjnego grupowego prymatu grupy nad jednostką jest konfucjańska cywilizacja chińska, gdzie jednostka jest całkowicie podporządkowana wspolnocie rodzinnej czy klanowej. Mechanizm kontroli jest dwufazowy.Jednostki podporządkowane są grupie rodzinnej, żyjącej w agrarnej, niemobilnej społeczności, nieufnie lub wrogo nastawionej do innych tego rodzaju grup. Pojawia się więc problem jak takie grupy integrować w państwie i tu przychodzi z pomocą konfucjańska idea państwa opiekończego, stanowiącego łącznik miedzy grupami. Wielką rolę w integracji kulturowej odgrywa także ideograficzne a nie fonetyczne pismo chińskie niepodlegające zmianom językowym i dostępnie dla ludzi mówiących odrębnymi dialektami czy językami. W cywilizacji chińskiej występuje także postulat doskonalenia się, lecz wyłącznie w celu wyrabiania określonych cnór konfucjańskich, głównie szacunku dla rodziny, przodków i państwa, lecz brak tu powszechnie akceptowanego mechanizmu wolnej woli.

Zmiana w roli jednostki nastąpila wraz z pojawieniem się chrzescijaństwa, które jednostkę wyemancypowało z mechanicznej zależności grupowej. Marginalnie traktowana dotychczas wola jednostki została podniesiona do rangi wolnej woli, zeby zapewnić jednostce możliwość doskonalenia się i rozwoju. I pojawił się wyrafinowany mechanizm łączący autonomię jednostki z dobrem wspólnoty. Jednostka została zobowiązana do rozwijania samokontroli poprzez prowadzenia rachunku sumienia w zakresie jej relacji z innymi członkami wspólnoty a dobro wspólnoty zostało uwzględnone poprzez spowiedź zdającą relację z dokonanego rachunku sumienia, lecz ta spowiedź odbywała się w odrębnej sferze religijnej, a nie politycznej, co zagwarantowało jednostce autonomię.

Żeby ta wolna wola nie przekształciła się w samowolę, chrześcijaństwo wprowadziło nakaz miłości bliżniego wobec ludzi spoza naszej lokalnej wspolnoty, budujący mechanizm powszechnego zaufania, który stał się czynnikiem integrującym społeczność narodową.W ten oto sposób pojawił się nadzwyczaj sprawny, prorozwojowy w sensie indywidualnym jak i zbiorowym mechanizm łączący interes jednostki z interesem społecznym.

 Wraz z rozwojem liberalizmu ten mechanizm był stopniowo rozmontowywany aż się rozpadł i jednostka zostala wydana na pastwę chaosu i pada ofiarą arbitralnych poczynań rozmaitych bogatych czy wpływowych hochsztaplerów. W zastraszającym tempie znika autokontrola z jednej strony i pojęcie dobra wspólnego z drugiej. Liberalizm w obecnej fazie próbuje ograniczyć rolę wolności sumienia poprzez rozmaite formy cenzury jak ideologia gender, politpoprawność, walka z mową nienawiści czy z rzekomą homofobią czy transfobią. Liberalizm usiłował wprowadzić mechanizmy niekompatybilne ze społeczną naturą ludzką i poniósł porażkę. W obliczu dezintegracji społecznej liberalowie próbują wprowadzać środki kontroli prawnej, politycznej, ale ta metoda wyklucza osobistą wolność opartą na moralności, a nie na przymusie prawnym.

I nie ma innego mechanizmu gwarantującego wolnośc jednostki niż ten opisany. Przede wszystkim musi być jasne, że nie może to być mechanizm prawny, bo prawo opiera się na przymusie politycznym. Musi to być mechanizm czysto kulturowy, oparty na moralnej zasadzie wolnej woli, ale woli kontrolowanej, bo medal ma dwie strony.

Jednostki próbują się wyrwać z zafundowanej im przez liberalizm pułapki izolacji społecznej i popychane przez instynkt społeczny poszukują nowych form integracji i przynależności. Tworzą się grupy fanów określonych zespołów muzycznych, grupy kibiców zespołów piłkarskich, nosicieli strojów produkowanych przez daną markę np. Nike, czy użytkowników komputerów firmy Apple, rozmaite sekty, ruchy popierające LGBT, wyznawców religii klimatycznej, wegan czy wegetarian, uczestnicy mediów społecznościowych, wszystkie takie ruchy promowane w ramach polityki tożsamości, co jeszcze bardziej pompuje społeczną izolację jednostek. Bo te wszystkie zabiegi są ulotne i nie wytwarzają niezbędnych trwałych mechanizmów integracyjnych w megaskali. Nie da się osiągnąć w ten sposób nawet modelu chińskiego.

Sądzę, że w sposób wyczerpujący przedstawiłem powody dla których powinniśmy się uczyć od Chińczyków, tzn. uczyć się co warto naśladować, a czego unikać, żeby była jasność. Tym samym kwestię konstrukcji systemów cywilizacyjnych uważam za zamkniętą, bo nie widzę, co tu jeszcze możnaby dodać, poza nieistotnymi szczegółami.







zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo