Jeżeli ktoś nie wie kto to jest Jeremy Clarkson to podpowiem, ze to prowadzący "Top Gear".
Otóż dzisiejszej nocy zdarzyło się Clarksonowi "zażartować" na temat wczorajszych strajków w UK i dzisiaj z rana wiadomość o protestach po jego wypowiedzi do BBC jest już tematem dnia (zapewne co najmniej do wieczora na stronie bbc.co.uk/news będzie można znaleźć ten artykuł).
Sack Jeremy Clarkson over strike comments, Unison urges
Na stronie jest też filmik w którym widać jak to w się Clarkson sobie "zażartował". Trzeba przyznać, ze przy obecnym poziomie agresji np. w szkle kontaktowym czy w ogóle polskich telewizjach wypowiedz tego typu zapewne utonęłaby w morzu innych o wiele bardziej ofensywnych/nachalnych jakie codziennie się wylewają z ekranów do domów Polaków.
Jeżeli ktoś nie zna angielskiego to wersja tłumaczona automatycznie google translatorem:
Sack Jeremy Clarkson over strike comments, Unison urges
Tak czy inaczej w przeciągu kilku godzin do BBC wpłynęło ponad 4700 protestów.
Związkowcy właśnie zastanawiają się nad podjęciem kroków prawnych wobec Clarksona (czy w polskim prawie są jakieś przepisy pozwalające podjąć podobne kroki?).
To tylko pokazuje jak w UK zwykli ludzie mogą bronić się przed agresją dziennikarzy czy ogólnie mediów.
W świetle powyższego Wojewódzki, Lis i wielu innych gdyby pracowali w BBC w sumie zwalniani byliby z miejsca. Przypomnę ze Jonathan Ross za swój niezbyt wyparzony żart został zwieszony na poł roku, a jego szefowa podała się do dymisji i już nie pracuje w BBC. Nie miało znaczenia to, ze za sama przerwę w wykonywaniu pracy BBC musiało wypłacić odszkodowanie Rossowi (wynikało to z kontraktu podpisanego wcześniej z Rossem).


Komentarze
Pokaż komentarze