Dzieje się rzecz niesamowita.Otóż wszędzie przedstawia się FK (Fundusz Kościelny) jako swego rodzaju daninę państwa Polskiego na rzecz kościołów.
Prawda jest niemniej zupełnie inna. Przypomnę historię tegoż funduszu.
Kościół miał w swoim posiadaniu często od setek lat majątki które były tzw. "dobrami martwej ręki” czyli były oddawane na kościół często w spadkach. Dobra te często nie moigły być sprzedane czy zagospodarowane inaczej niż przewidział to donator. który np. określał że dochody z użytkowania jakiejś ziemi miały być przeznaczane na konkretne cele.
Na mocy ustaw nacjonalizacyjnych po wojnie miały być odebrane majątki powyżej 50ha, a terenach województwa poznańskiego, pomorskiego i śląskiego – o powierzchni do 100 ha. Niemniej nawet te przepisy nie były przestrzegane i często zabierano majątki poniżej tych powierzchni.
Znacjonalizowany majątek kościelny <b>nie miał</b> być sprzedany, ale pozostać w ręku państwa, które deklarowało obłudnie, że chce „zastąpić dochody pochodzące z użytkowania własności ziemskiej własną subwencją”, która miała zasilać Fundusz Kościelny. Ustawa wyraźnie głosiła, że „dochody z przejętych nieruchomości przeznaczone są wyłącznie na cele kościelne i charytatywne”.
Działania władzy komunistycznej wobec własności kościelnej były potrójną grabieżą:
- zabrano „dobra martwej ręki”,
- zabrano majątki, które stalinowska ustawa formalnie zostawiała w rękach kościelnych,
- same środki uzyskane z tego majątku, wbrew formalnym zapisom ustawy, nigdy nie zostały przelane na Fundusz Kościelny.
O tych wszystkich szczegółach nie wspomina się np. na wikipedii:
pl.wikipedia.org/wiki/Fundusz_Kościelny
Jak już wspomniałem zagarnięty majątek nie miał być sprzedawany, a uzyskane dochody przeinaczane na działalność kościołów.
Rzeczywistość była zupełnie inna. Żadna złotówka pochodząca z uprawy ziemi należącej niegdyś do Kościoła nigdy nie trafiła do Funduszu Kościelnego. Nie było to nawet możliwe, gdyż nigdy nie dokonano ewidencji zabranych dóbr, nie wydzielono ich organizacyjnie i finansowo. Wszystko zostało włączone jednym rzutem do Państwowego Zasobu Ziemi, bez ustalenia wysokości dochodów z tych dóbr. Natomiast Fundusz Kościelny powstał w oderwaniu od tego majątku i od początku opierał się wyłącznie na dotacjach budżetowych. Nigdy nie przestrzegano także ustawowych celów, jakim miał służyć, przede wszystkim zabezpieczeniu socjalnemu duchowieństwa oraz remontom obiektów sakralnych. W praktyce fundusz w PRL-u służył jedynie wspomaganiu działalności upaństwowionej „Caritas” oraz środowiska tzw. księży patriotów, stworzonego za czasów Bieruta i wykorzystywanego przez Służbę Bezpieczeństwa do swoistej dywersji wśród duchowieństwa. Paradoksem jest więc to, chody z majątku zagrabionego Kościołowi posłużyły aparatowi kostycznej władzy do walki z tymże Kościołem. Sytuacja zmieniła się dopiero po 1989 r., gdy władze wspólnie z Kościołem ustaliły, że środki funduszu, a więc dotacje budżetowe, a nie środki wypracowane z „dóbr martwej ręki”, będą przeznaczone głównie na częściowe lub całkowite pokrycie składki ubezpieczeniowej dla 21 tys. Duchownych ze wszystkich zarejestrowanych Kościołów i związków wyznaniowych. Także tych, które powstały po 1989 r. i nie mają żadnego tytułu, aby korzystać ze świadczeń funduszu. Aktualnie – na mocy konkordatu – Fundusz Kościelny jest finansowany z budżetu państwa. Przykładowo, w 2004 roku otrzymał on z budżetu państwa dotację w wysokości 78,3 mln zł, co stanowi 0,04 proc. wydatków budżetu państwa w owym roku.
Dzisiaj dodatkowo fundusz kościelny próbuje się zastąpić przelewaniem pieniędzy przez podatników. Kompletnie przemilcza się odpowiedzialność państwa za zagarnięcie i gospodarowanie tym majątkiem i nie przeznaczaniem dochodów z użytkowania tych majątków na cele pierwotnie przewidziane w ustawach.
Mówiąc wprost: obecny rząd PO i PSL całą sprawę porusza w atmosferze kompletnych niedomówień. Nie stara się zrekompensować krzywd które zostały popełnione w wyniku zabrania własności prywatnej. PO mieni się partią liberalną,a prawa własność wedle ich programu są nienaruszalne. Te deklaracje stoją w TOTALNEJ SPRZECZNOŚCI z faktycznymi działaniami podejmowanymi w ostatnich dniach.
Co jeszcze dziwniejsze strona kościelna (nie chodzi tylko o KK) stoi niczym zaczarowana i nie tłumaczy społeczeństwu o co w tym wszystkim chodzi.
Ludzie w Polsce często mówią sobie że "nie mogą nic zrobić" wobec działań jakie są podejmowane przez obecny rząd. Więcej .. spora ilość ludzi mówi sobie i innym że to wszytki co się dziej w sferze rządowej ICH NIE DOTYCZY.
NIC BARDZIEJ MYLNEGO
Mamy dzisiaj konkretne dowody gwałcenia praw wynikających z własności prywatnej. To jest gwałcenie Konstytucji. Jeżeli nikt nie dąży w obecnym rządzie do uregulowania tych spraw wynikających z historycznych zaszłości obecnie staje się oczywiste że np. skok na pieniądze OFE czy przelewanie pieniędzy z kont osobistych funduszy emerytalnych osób które nie dożyły wieku emerytalnego (w zeszłym roku było to ponad 8 mld zł) to jawne gwałcenie NA CO DZIEŃ własności prywatnej i kontynuowanie okradania ludzi.
Wobec tych faktów dalsze zagarnianie własności firm czy osób prywatnych to tylko kwestia czasu.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)