W odpowidzi Rybitzkiemu pojawiło się zdanie napisane przez p. Sadurskiego które podziałało na mnie jak płachata na byka:
"TO jest ten paradoks o ktorym pisalem. Nie pisalem o wszelkiej degrengoladzie jezyka."
Taaa .. paradoksów jest więcej.
Mamy partię mieniącą się liberalna która podnosi podatki, zwiększa poziom kontroli zwykłych ludzi i poddaje co raz ściślejszemu monitoringowi niż ma to w innych państwach mieniących się demokratycznymi.
Mamy partię której przedstawiciele rzucają wyroki i oskarżenia niczym nic nieznaczące rzeczy których potem w żadnych sądach nie są w stanie wyegzekwować czy obronić, a często rozpoczęcie sprawy przed sądem upada z powodów czysto formalnych czy braku jakichkolwiek znamion przestępstwa.
Mamy partię która rzuca oskarżenia konstytucyjne po mimo tego że sądy wszelkie oskarżenia odrzuciły (vide sprawa Blidy).
Jakoś nie pamiętam żeby pan podnosił larum w czasach gdy rząd tworzył PiS kiedy to niemal co dzień wychodził Tusk przed sitka i szklanki żeby wygłosić z marsowym czołem jaka to niesprawiedliwość się dzieje.Także jakoś nie pamiętam żeby dzisiaj pan komentował sprawę potencjalnej wygranej dla rosjan sprawy Katynia w Sztrasburgu .. sprawy której teoretycznie RP nie mogła przegrać.
Czy ma pan coś do dodania o tym jak pan samodzielnie przyczynia siędo degręgolady języka przez niezwracanie innym uwagi?
Tą część teksty podsumowałbym:
"Kalemu ukraść krowę to źle ale Kali ukraść krowę to jest dobrze".
Rok temu w tekście:
www.rp.pl/artykul/634919_Sadurski--10-kwietnia--dzien-zrownania.html
Pisałe pan, że "Oto niektóre figury z tego marnego przedstawienia: liderzy partii, którzy po udanej (choć w końcu przegranej) kampanii prezydenckiej postanowili powrócić do Smoleńska jako głównego tematu programowego swej partii, w ten sposób upartyjniając i zawłaszczając politycznie katastrofę, której ofiarami byli wszak ludzie wszystkich opcji partyjnych. Lider opozycji, czynnie delegitymizujący demokratycznie wybrane władze, prezydenta bojkotując i sugerując jego wybór przez przypadek lub pomyłkę."
Czy ma pan sobie coś do zarzucenia dzisiaj czytając włąsne słowa?
Czy zauważa pan dzisiaj że powyższe napisał na podstawie twierdzeń o przyczynach tego co się stało w Smoleńsku które ani pan ani żadna inna osoba z pana środowiska nawet nie próbowała zweryfikować. Czyż dziennikarz nie powinien weryfikować źródeł informacji/zadawać pytań?
Dlaczego w pana tekście z przed roku nie pojawił się ano jeden znak zapytania a tylko same twierdzenia które dzisiaj wiemy że w sumie to tak naprawdę nie wiadomo na podstawie czego były formułowane.
Hipokryzja wylewa się już nie wiadrami co potokami z tego co pan wypisuje dzisiaj.
Naprawianie języka proszę zacząć od siebie samego. Proszę pokazać przez przykład jak się powinno wypowiadać i pilnować innych trzymania się pewnych standardów. Prosze odszczekać głośno to co pan sam napisał.
W tekście z przed roku komentując to co robi PiS napisał pan:
"Tego typu postawy, wypowiedzi i opinie zatruły debatę o przyczynach katastrofy i o racjonalnych środkach, które należy podjąć, by nigdy więcej do takiego zbiegu fatalnych decyzji, niekompetencji i dezorganizacji nie dopuścić"
Pytanie: co ma pan dzisiaj do powiedzenia ludziom których rok temu pan krytykował a dzięki którym dzisiaj wiadomo że przyczyna byłą tego co się stało w Smoleńsku była na pewno inna niż ta kolportowana oficjalnie?
Kto postępował rok temu racjonalnie, a kto nie ? Tacy jak pan którzy racjonalności w działaniu odmawiali innym? Czy ci którzy do ujawnienia istotnych faktów opinii publicznej dążyli wszelkimi środkami i którzy doprowadzili do tego że tych faktów nie da sięjuzprzykryćczapkami?
Czy stać pana dzisiaj na choć ciche "przepraszam"?
Czy to nie paradoksalne że dzisiaj człowiek taki jak pan zarzuca innym paradoksalne zachowania/wypowiedzi gdy jeszcze nie zdążył sam się wytłumaczyć z "racjonalności" tego co twierdził i pisał publicznie rok temu?
To wszytko można wyjaśnić w pewien sposób. Wystarczy zauważyć, że niektórzy tacy jak pan przypisują dwa różne znaczenia temu samemu słowu zależnie od tego czy odnosi się do nich samych czy do innych.
Jeszcze raz:
"Kalemu ukraść krowę to źle ale Kali ukraść krowę to jest dobrze".
I pytanie końcowe do czytelników S24: Czy powinniśmy DOMAGAĆsię od p. Sadurskiego przeprosinza to co napisał rok temu i co pisze dzisiaj.
Osobiście dodam że powyższy tekst jest moim osobistym domaganiem się wprost przeprosin i rządaniem przyjęcia do wiadomości treści które jako dziennikaż nie weryfikował.
PS. Tekst z przed roku p. Sadurskiego polecam przeczytaćw całości. Wiem że czytanie szczególnie dzisiaj tego co tam jest napisane może wymagać szczególnej cierpliwości. Proszę nie zapomnieć że ten tekst ma dwie strony. Przy katowaniu sietym tekstem proszę pamiętać, że "nie jest głupotą nie wiedzieć ale jest nie chcieć wiedzieć".


Komentarze
Pokaż komentarze