i po raz trzeci obejmie najważniejszy urząd w państwie (wiem, wiem - Putin jest prezydentem, Tusk premierem ale waga urzędów podobna).
Pytanie właściwie nie dotyczy podobieństwa kandydatów - bo o obu pisze się jak o władcach absolutnych - ale o pokrewieństwie demokracji polskiej i rosyjskiej. W żadnym z krajów parlament nie jest podmiotem polityki ale jej przedmiotem w rękach wybrańców narodu(ów). W obu krajach mamy do czynienia z przykładami wykorzystywanaj bardziej lub mniej legalnych narzędzii służących do utrzymania władzy. W obu krajach większość mediów popiera władzę a w przypadku Polski aktywnie niszczy główną siłę opozycyjną.
Czy Tusk ma szansę pójść w ślady Putina - chyba nie. Otóż premier III RP albo nie ma szczęścia albo jest zwyczajnie nieudolny. Putin doprowadził Rosję do stabilizacji i wrócił krajanom poczucie dumy z własnego kraju. W przypadku Tuska rzecz ma się zgoła odwrotnie - Polakom żyje się coraz gorzej a wstyd z nieudolności rządzącej partii pęcznieje jak balony z napisami EURO2012. Im bliżej mistrzostw kontynentu w piłce nożnej tym bardziej wielu z nas obawia się kompromitacji: nieprzejezdne autostrady, katastrofalna sytuacja na kolei a do tego rośnie bezrobocie a więc i przestępczość będzie coraz wyższa.
Być może Tuskowi uda się pójść w ślady przywódcy innego europejskiego mocarstwa - Herr Schrödera i otrzyma przyjemny stołeczek w jakimś międzynarodowym konsorcjum? Albo przynajmniej ciepły brukselski fotelik?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)