0 obserwujących
108 notek
45k odsłon
  317   0

Czy nadeszła historyczna chwila?

 

Konflikt we wschodniej i południowej Ukrainie z rosyjskimi oddziałami wojskowymi zaostrza się i nie można wykluczyć, że w miarę nasilenia walk sił ukraińskich z tzw. „separatystami” Moskwa zdecyduje się na „ochronę” rosyjskojezycznej ludności na Ukrainie. Żal jest patrzeć jak biedni Ukraińcy wciągnięci przez amerykańskich imperialistów w kolejną „wiosnę ludów” tracą integralność terytorialną swojego państwa. Faktem jest, że niestety przez ten krótki 23-letni okres niepodległej Ukrainy nie potrafiła ona zbudować jednolitego narodu, co przekłada się dziś na jej rozpad. Jednak „nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy.” Dzisiaj Polska powinna pomyśleć o tym jak, wobec nowej ekspansywnej polityki moskiewskiej zmierzającej do odbudowy dawnego imperium, zabezpieczyć swoje interesy i bezpieczeństwo. Najlepsze są stare i dobre recepty. A skoro już dziś widać, że historia kołem się toczy, a „dawne polityczne rozwiązania” okazują się nadal być skuteczne, to i my powinniśmy przypomnieć sobie jakie powinny być priorytety i cele naszej polityki wschodniej. Najlepszym rozwiązaniem, wobec tej historycznej chwili, byłoby sięgnięcie po te dobre tradycje polityki zagranicznej jakie od wieków realizowaliśmy na wschodzie.

Marszałek Piłsudski, gen. Haller czy gen. Żeligowski nie wahaliby się ani chwili i my również nie powinniśmy mieć wątpliwości. W chwili kiedy Moskwa zdecyduje się na wkroczenie na Ukrainę Wschodnią, obowiązkiem Polski jest podjąć się ochrony naszych rodaków we Lwowie, Łucku, Tarnopolu i Stanisławowie. Wkroczenie naszych wojsk (co przy zaangażowaniu Ukraińców w obronę przed Rosjanami nie wymagałoby dużych sił) i zajęcie zachodnich obwodów Ukrainy, historycznie należących do Rzeczpospolitej, byłoby w tym momencie jedynym i rozsądnym posunięciem zmierzającym do zabezpieczenia polskich interesów wobec Rosji na przyszłość, bez obawy na możliwości skutecznej odpowiedzi ze strony nacjonalistycznych władz w Kijowie. Byłaby to również w pewnym sensie pozytywna odpowiedź na oświadczenie pełniącego obowiązki prezydenta O. Turczynowa, który w rozmowie z sekretarzem generalnym ONZ zaprosił siły pokojowe Narodów Zjednoczonych na Ukrainę, zwłaszcza wobec bezsilności tej organizacji, jaką mogliśmy zobaczyć w trakcie niedzielnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa. Odbędzie się to, jak przypuszczam, bez protestów ze strony Rosji (można również rozważyć równoległe działania ze strony Rumunii w kierunku Czerniowców i Węgier). Krok ten pozwoli na powrót starych "ziem wschodnich" do Polski. Spowoduje również, że za naszą granicą powstanie jednolite państwo Ukraińskie, będące buforem pomiędzy Polską a Rosją, którego prozachodnie dążenia będziemy oczywiście wspierać. Jednocześnie umożliwiłoby to urzeczywistnienie, przynajmniej tej niewielkiej części proeuropejsko nastawionych Ukraińców (co pokazały wystąpienia przeciwko Janukowiczowi) zamieszkujących tereny Galicji Wschodniej, spełnienia ich aspiracji do włączenia się w krąg zachodnioeuropejskiej demokracji i to dzięki Polsce.

Scenariusz taki byłby jednakże możliwy, gdyby polski rząd prowadził samodzielną i niezależna narodową politykę. Niestety krótkowzroczna i realizująca obce interesy polska klasa polityczna, nie potrafi odpowiedzieć we właściwy sposób na obecne historyczne wyzwania.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura