Gdyby wybory prezydenckie odbyły się pod koniec stycznia 2026 r., Karol Nawrocki nie miałby sobie równych - wynika z sondażu zrealizowanego przez pracownię IBRiS. Co więcej, jego przewaga nad zajmującym drugie miejsce Rafałem Trzaskowskim byłaby miażdżąca.
Ubiegłoroczne wybory prezydenckie były starciem praktycznie tylko dwóch kandydatów. Choć początkowo Karol Nawrocki nie miał imponujących wyników w sondażach, bardzo szybko okazało się, że razem z Rafałem Trzaskowskim zostawiają konkurencję daleko w tyle.
I choć pierwszą turę wygrał kandydat Koalicji Obywatelskiej, wiadomo było, że w drugiej rywalizacja będzie bardzo zacięta. Ostatecznie, to popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, choć określany jako "obywatelski", Nawrocki okazał się lepszy, wyprzedzając konkurenta o 369 591 głosów.
Po prawie pół roku od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta, IBRiS postanowił sprawdzić, jak Polacy zagłosowaliby w wyborach prezydenckich, gdyby te odbyły się pod koniec stycznia.
Jak się okazało, tym razem w pierwszej turze zwyciężyłby Karol Nawrocki z wynikiem 39,6 proc., uzyskując wynik o 12,2 pkt. proc. lepszy od Rafała Trzaskowskiego (27,4 proc.). Trzecie miejsce przypadłoby z kolei Sławomirowi Mentzenowi, chociaż chęć zagłosowania na niego zadeklarowało tylko 6,9 proc. ankietowanych.
Na dalszych pozycjach znaleźliby się Grzegorz Braun (6,7 proc.), Adrian Zandberg (5,3 proc.) i Magdalena Biejat (4,8 proc.). Na "pozostałych" kandydatów wskazałoby 3,2 proc. respondentów, a na samym końcu znalazłby się były marszałek Sejmu Szymon Hołownia z wynikiem 1,1 proc. Sprecyzowanych preferencji nie miałoby 5 proc. głosujących.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)