Doprawdy trudno mi zrozumieć zdziwienie, jakie wywołało ujawnienie roli mecenasa Giertycha w toczących się ślamazarnie sprawa frankowiczów. Jako adwokat bowiem działał zgodnie z wolą klienta, który na dodatek sowicie go opłacał.

O tym, że spora część polskich mecenasów (wliczając w to również radców prawnych) zawiesza swoje sumienie na wieszaku, z którego wcześniej zdjęli swoją „sukienkę” (oficjalnie togę) wiadomo nie od wczoraj. Owszem, bywają perły.
Ale trzeba pamiętać, że spora część tych ludzi na wiadomość, ile Roman przytulił w zamian za obstrukcję sądową aż przysiadła z wrażenia. Bo przecież gros z nich robi podobnie, ale za o wiele mniejsze pieniądze.
Inna sprawa, że opóźnianie postępowania cywilnego jest stosunkowo łatwe. Ot, zwykłe pismo o zwolnienie z kosztów.
Jakieś 12-15 lat temu obserwowałem sprawę przed SO w Warszawie. Zwolnienie z kosztów poniekąd z winy sądu trwało… cztery lata!
Sąd bowiem oddalił pierwszy wniosek, ale na to przysługiwało zażalenie. A że sprawę rozpatrywał Sąd Apelacyjny tyle to trwało, i bez żadnych manipulacji strony.
Jeśli zatem Giertych opóźniał sprawę wykorzystując różne sztuczki to tylko należy się dziwić jego renomie.
Przewlekać sprawę może bowiem każdy. Wystarczy czasem tylko ściśle stosować się do poleceń sądu. ????
Ale jest coś, co go wyróżnia. Otóż umieścił w jednej z grup frankowiczów swojego człowieka, niejakiego „Fokę”. Jak ktoś zapomniał ten były ochroniarz Giertycha ma zarzuty w śledztwie dotyczącym POLNORD-u m. in. o pranie brudnych pieniędzy, przywłaszczenie mienia w wielkich rozmiarach oraz nadużycie zaufania.
Jak poinformował portal WP, który trudno posądzać o sympatie propisowskie:
Wirtualna Polska i Money.pl ujawniły, że Roman Giertych i jego kancelaria za reprezentowanie Getin Noble Banku m.in. w procesach z posiadaczami kredytów we frankach szwajcarskich otrzymali 8,7 mln zł brutto. Jedno z postępowań miesiącami opóźniał bliski współpracownik Romana Giertycha - Sebastian J. ps. "Foka".
Sebastian J. latami sabotował proces grupy frankowiczów walczących o unieważnienie niekorzystnych umów z Getin Noble Bankiem. Opóźniał postępowania m.in. poprzez składanie nieprawdziwych oświadczeń w sądzie i popełnianie wciąż tych samych proceduralnych błędów.
Na tych działaniach szef Getin Noble Banku Leszek Czarnecki mógł zaoszczędzić setki milionów złotych. A tysiące frankowiczów do dziś nie odzyskały pieniędzy z tytułu nieuczciwie zawartych umów kredytowych.
Wg red. Szymona Jadczaka mechanizm wynagradzania Giertycha był jasny.
Wirtualna Polska dotarła do umowy z maja 2014 r. Zgodnie z nią kancelaria Giertycha dostawała 30 tys. zł miesięcznie za prowadzenie spraw frankowych.
- Ale wisienka na torcie to system premiowy. Premie są przyznawane za to, że frankowicze nie wygrywają procesu. Czyli milion złotych do kwietnia 2017 r., jeśli bank nie wypłaci frankowiczom więcej niż 1 mln zł z tytułu wyroków. Pół mln zł, jeśli do 2018 r. nie wypłaci więcej niż 1,5 mln zł. Kolejny milion zł, jeśli do 2019 r. bank dalej nie będzie musiał płacić - łącznie 2,5 mln zł premii. Za brak wyroków, za brak rezultatów, za to, że sprawy będą się ciągnąć w sądach - wylicza Jadczak.
https://wiadomosci.wp.pl/ujawniamy-dokument-ws-frankowiczow-ktorego-miel...(link is external)
Przypominam, że chodzi o Romana Giertycha, który bodaj najgłośniej grzmiał i nadaj grzmi w obronie rzekomo zniszczonej przez Zjednoczoną Prawicę praworządności.
A zatem sprawa powinna być załatwiona w trymiga.
Zajrzyjmy do Kodeksu Etyki Adwokackiej.
§ 1
1. Zasady etyki adwokackiej wynikają z norm etycznych przystosowanych do zawodu adwokata.
2. Naruszeniem godności zawodu adwokackiego jest takie postępowanie adwokata, które
mogłoby go poniżyć w opinii publicznej lub poderwać zaufanie do zawodu.
3. Obowiązkiem adwokata jest przestrzegać norm etycznych oraz strzec godności zawodu
adwokackiego.
4. Obowiązkiem adwokata wykonującego zawód za granicą jest przestrzeganie norm zawartych w niniejszym kodeksie, jak również norm etyki adwokackiej obowiązujących w kraju goszczącym.
…
§ 4
Adwokat odpowiada dyscyplinarnie za uchybienie etyce adwokackiej lub naruszenie godności zawodu podczas działalności zawodowej, publicznej, a także w życiu prywatnym.
…
§ 10
Adwokat nie może usprawiedliwiać naruszenia zasad etyki i godności zawodu powoływaniem się na poczynione przez klienta sugestie.
§ 11
Adwokatowi nie wolno świadomie podawać sądowi nieprawdziwych informacji.
Ktoś znający sprawy Giertycha (a także innych osób z tego środowiska) może w tym momencie zaśmiać mi się prosto w twarz.
Bo przecież odwlekanie spraw pod zmyślonymi powodami narusza paragraf 11 z całą pewnością. A już wysyłanie swojego kreta, by ten sabotował proces powinno być ścigane również karnie. I co z tego, skoro Giertych wydaje się być niezatapialny?
Na szczęście prócz powyższych zasad obowiązuje jeszcze ustawa z dnia 26 maja 1982 r. Prawo o adwokaturze.
W art. 80 czytamy:
Adwokaci i aplikanci adwokaccy podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za postępowanie sprzeczne z prawem, zasadami etyki lub godnością zawodu bądź za naruszenie swych obowiązków zawodowych, a adwokaci również za niespełnienie obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia, o którym mowa w art. 8a ust. 1 , zgodnie z przepisami wydanymi na podstawie art. 8b .
Karami zaś, zgodnie z art. 81 są:
1)upomnienie;
2)nagana;
3)kara pieniężna;
4)zawieszenie w czynnościach zawodowych na czas od trzech miesięcy do pięciu lat;
5)(uchylony)
6)wydalenie z adwokatury.
Ujawnione zachowanie Giertycha jest naganne w świetle art. 226.2 KPC:
§ 1. Ilekroć zachowanie strony w świetle okoliczności sprawy wskazuje na nadużycie przez nią prawa procesowego, sąd poucza ją o możliwości zastosowania wobec niej środków, o których mowa w § 2.
§ 2. W przypadku gdy sąd stwierdzi nadużycie przez stronę prawa procesowego, może w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie:
1) stronę nadużywającą skazać na grzywnę;
2) niezależnie od wyniku sprawy, odpowiednio do spowodowanej tym nadużyciem prawa procesowego zwłoki w jej rozpoznaniu, włożyć na stronę nadużywającą obowiązek zwrotu kosztów w części większej, niż wskazywałby wynik sprawy, a nawet zwrotu kosztów w całości;
3) na wniosek strony przeciwnej:
a) przyznać od strony nadużywającej koszty procesu podwyższone odpowiednio do spowodowanego tym nadużyciem zwiększenia nakładu pracy strony przeciwnej na prowadzenie sprawy, nie więcej jednak niż dwukrotnie,
b) podwyższyć stopę odsetek zasądzonych od strony, której nadużycie spowodowało zwłokę w rozpoznaniu sprawy, za czas odpowiadający tej zwłoce, z tym że stopa może zostać podwyższona nie więcej niż dwukrotnie; przepisów o maksymalnej dopuszczalnej wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie nie stosuje się.
Podstawy faktyczne do zastosowania najostrzejszej sankcji dyscyplinarnej wobec (p)osła Gietycha zatem są.
Czy jednak ktokolwiek odważy się na ich zastosowanie do czasu, gdy rządy sprawuje kompromitacja 13 grudnia?
Poza tym pamiętać trzeba, że przedawnienie w tym przypadku jest stosunkowo krótkie i wynosi tylko 5 lat.
Giertych ma zatem sporo szans na uniknięcie odpowiedzialności po 2027 roku. Musi jednak pamiętać, że odpowiedzialność cywilna w tym przypadku trwać może nawet i 20 lat, a zatem już teraz powinien poprzepisywać majątek na osoby zaufane.
Wątpię jednak, aby komukolwiek zaufał aż do takiego stopnia.
20.03 2026
fot. facebook
https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/konska-sprawa


Komentarze
Pokaż komentarze