15 obserwujących
83 notki
114k odsłon
1507 odsłon

Jak to edukator IPN na Pomorzu z pamięcią o Wyklętych walczył

Wykop Skomentuj40

Od niedzieli pomorski światek historyczno regionalny żyje gościnnymi występami redaktora Piotra Szubarczyka w Czarnem. Najkrócej rzecz ujmując, Stowarzyszenie "Brygada Inki", któremu liderują działacze z okolic Czarnego wpadli na pomysł by uczcić Żołnierzy Wyklętych stawiając w swoim miasteczku im pomnik. Jak to z pomnikami bywa sprawa wzbudziła spore emocje na które nałożyły się i kwestie polityczne. W ostatnią niedzielę przeprowadzono więc konsultacje w tej sprawie. Stowarzyszenie, chcąc rozwiać wątpliwości i zachęcić do poparcia inicjatywy w przeddzień konsultacji, w sobotę 7 kwietnia, zorganizowało spotkanie na ten temat. Głównym prelegentem był pracownik Biura Edukacji gdańskiego IPN, znany popularyzator tej tematyki redaktor Piotr Szubarczyk.

 

 

 No i jak owe spotkanie przebiegało nagrała miejscowa telewizja:


https://www.youtube.com/watch?v=8za7-0iSaRQ

 

Złośliwie powiem - standard. Niezbyt duża widownia, paru zwolenników i paru krytyków - jak to w takich miejscach bywa zazwyczaj jedni i drudzy rekrutują się z grupy tzw. liderów opinii: radni, nauczyciele, społeczni aktywiści. Nawet trafił się wręcz archetypiczny "starszy pan zanudzacz" - mający przygotowane co najmniej z dziesięciominutowe wystąpienie, które z namaszczeniem chce wygłosić bez względu na to, jak się ma do przebiegu dyskusji.

 

Moje mało pochlebne zdanie na temat aktywności Piotra Szubarczyka przedstawiłem tu już jakiś czas temu przy okazji sporu o patrona szkoły w Wiślinie. Ma on ładną biografię z czasów komuny, potem był nauczycielem (jest polonistą z wykształcenia) i samorządowcem na Kaszubach i wiele osób z tamtych czasów bardzo dobrze go wspomina. Potem, niestety dla siebie, został pracownikiem IPN i zaczęły się problemy. Swego czasu duże emocje wzbudzał jego "doktorat". Jako doktora bowiem zaczęto go przedstawiać, a on specjalnie nie protestował i jako właśnie doktor (a czasem nawet profesor) zaczął funkcjonować w mediach, a parę razy o to pytany (raz w mojej obecności) tłumaczył się niezwykle mało wiarygodnie. A potem zaczęły się kolejne wpadki, których podłożem zazwyczaj było przekonanie o własnym besserwisserstwie i brak najmniejszej nawet empatii niepodzielających jego poglądów. Aż dotarł do Czarnego...

 

Cóż tam zrobił? Najkrócej rzecz ujmując, gdy z widowni kilka osób zaczęło się dopytywać kogo konkretnie na owym pomniku chce się upamiętnić zaczęła się, dość zdawkowa w sumie dyskusja o tym czy takiego "Łupaszkę" można uznać za bandytę, czy nie. Argumenty przeciw padały banalne i naprawdę dla mnie, który już parę takich dyskusji przeżył sporym zaskoczeniem było, że doświadczony pracownik Biura Edukacji IPN, miast w parę minut zgłaszane wątpliwości rozwiać, wolał się skoncentrować na obrażaniu pytających. Tak emocjonalnie i gwałtownie, że wręcz uniemożliwił im pełne uargumentowanie swoich sądów.

 

No, a potem głos zabrał ów starszy pan, jak się okazało później emerytowany nauczyciel i były radny Benedykt Lipski. Który tak naprawdę nie zdążył nawet powiedzieć nic konkretnego, bo zaczął od (po sekundy wcześniejszych emocjach, wręcz usypiającego) odczytania swoich rozważań na temat ostatniego rozkazu generała Okulickiego rozwiązującego AK. Zdążył powiedzieć z trzy banały i z dwie głupoty gdy Piotr Szubarczyk zaczął istny cyrk. Określenia, że "lżył", czy "obrażał" nie do końca oddaje tę sytuację. Zaczął pokrzykiwać, potem obrażać, potem śpiewać radzieckie piosenki i poszło...  Szalenie skonfundowany i starający się mimo to odczytać do końca swoją mowę  Benedykt Lipski będzie się chyba śnił po nocach szefostwu IPNu. Takiej prawdziwej, namacalnej i bolesnej kompromitacji IPN w terenie to ja nie pamiętam.

 

Podsumujmy bowiem. Chcący postawić pomnik proszą IPN o pomoc by przekonać wątpiących w sens inicjatywy. Robią spotkanie, przyjeżdża ekspert z Instytutu i... Nie odpowiada na ani jedno pytanie, nie wyjaśnia ani jednej wątpliwości. Bezmyślnie obraża jedynie pytających, swoim zachowaniem dając wręcz asumpt do pytań o emocjonalną kondycję. Dał też ciała prowadzący spotkanie, bo swoim zachowaniem, pewnie bezmyślnie, pokazał wszystkim, że Szubarczyk miał rację, że wybuchł. Choć nim to miało miejsce, zdawał się potakiwać pytaniom wątpiących i rozwiewać ich obawy. No i efekt taki, że odbyte nazajutrz konsultacje (a internet działa, już wieczorem tego samego dnia poszły silne wici w tej sprawie), przyniosły niecałe dwieście głosów za pomnikiem, a ponad ośmiuset przeciw. No, ale to tylko konsultacje, jak by władze gminy się uparły, mogły by temat jednak ciągnąć dalej. Ale Pan Redaktor nie dał tu najmniejszych szans. Wszedł na profil lokalnego medium informującego o wynikach i zwyzywał (dosłownie) całą społeczność Czarnego... Władze gminy, z wyraźnym poczuciem ulgi, tudzież w nibmie urażonej godności skorzystało z okazji i sprawę definitywnie zamknęły.

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka