Beata Gosiewska, wdowa po Przemysławie Gosiewskim, który zginął w katastrofie rządowego TU-154M pod Smoleńskiem, informuje o swych spostrzeżeniach i wypowiada wiele cennych uwag w wywiadzie zamieszczonym w świątecznym "Naszym Dzienniku". Wybierzmy niektóre z nich.
1. Wniosek o ekshumację ciała męża, złożony w lipcu, nie został dotąd rozpatrzony. Prokuratura nie poinformowała też, dlaczego tego nie uczyniono.
2. Przyczyny katastrofy mogą być zapisane w czarnych skrzynkach. Rząd, znając ich treść, ukrywa prawdę, skoro blokuje dostęp do nich.
3. Rząd celowo dopuszcza do przecieków kontrolowanych, które pozwalają zrzucić winę na pilotów lub naciski ze strony gen. Błasika. Tymczasem w aktach sprawy - twierdzi pani Gosiewska - nie przewinął się wątek nacisku na pilotów.
4. Dlaczego raport MAK-u jest tajny? - zapytuje rozmówczyni - I jak strona polska ma odnieść się do projektu raportu, jeśli nie ma najważniejszych dowodów, takich jak wrak samolotu czy komplet protokołów sekcji zwłok.
5. Brak zaufania rodzin ofiar do władz wynika z nieudolności i braku dobrej woli rządu. Żródłem tego kompromitującego śledztwa jest oddanie go w ręce Rosji.
6. Z otrzymywanych dokumentów wynika, że prokuratura polska prowadzi postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania wypadku w ruchu powietrznym. Dlaczego kwestia zamachu jest nadal tematem tabu? - pyta Beata Gosiewska.
Jej mąż leciał do Katynia, by złożyć hołd oficerom polskim zamordowanym przez NKWD w 1940r. W swym życiu walczył o krzewienie pamięci wśród ludzi młodych. Jest bardzo bolesne - mówi wdowa - że tak niewiele mówi się o ofiarach tragedii smoleńskiej w kontekście ich dokonań.



Komentarze
Pokaż komentarze (22)