Kilka dni temu zamieścił portal wprost.pl artykuł zatytułowany "Gen. Błasik był w konflikcie z pilotami Tu-154?" Znak zapytania w tytule jest chyba zbędny, bo już w czwartym wersie czytamy, że między generałem i pilotami konflikt był, a ponadto dowódca Polskich Sił Powietrznych często siadał za sterami podczas lotu.
Podstawą artykułu są akta śledztwa smoleńskiego, z których wybrano zeznania świadków w taki sposób, by stworzyć atmosferę niechęci w stosunku do gen. Andrzeja Błasika i podsuwać sugestię, iż to on jest odpowiedzialny za tragedię.
Wdowa po dowódcy tupolewa zeznała: "Z rozmów z mężem wiem, że generał miał trudny charakter, był rozkazujący i apodyktyczny. (...) Chciałabym wiedzieć, co gen. Błasik robił w kabinie Tu-154. (...) Znając mojego męża, mogę stwierdzić, że ta sytuacja nie była dla niego korzystna psychologicznie".
Inne zeznania dotyczą podobnych spraw, to jest charakteru gen. Błasika oraz jego zamiłowania do siadania za sterami samolotu. Dodajmy tutaj, że takie zachowanie jest dopuszczalne w lotnictwie wojskowym. Należałoby się więc zastanowić, czy warto pisać o rzeczach bolesnych dla wielu osób, o sprawach, które nie wnoszą nic nowego przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej.
Artykuł z "Wprost" stał się pożywką dla rosyjskich gazet i portali internetowych. Wynotujmy niektóre tytuły;
"Tajemnica śmierci Kaczyńskiego ujawniona",
"Samolot Kaczyńskiego zniszczył generał skandalista",
"Lecha Kaczyńskiego wsadził do grobu dowódca Polskich Sił Powietrznych",
"Bliscy pilotów są przekonani, że na załogę wywierano presję".
Myślę teraz, iż redaktor naczelny tygodnika "Wprost" jest chyba zadowolony ze swych dziennikarzy, którzy takimi artykułami przyczyniają się do daleko idącego pogłębienia pojednania polsko - rosyjskiego.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)