I kto rozliczy media, które podają wyniki instytutów badań opinii, zawsze błędne, preferujące na ogół określone partie. 15 listopada w tekście "Kto zwycięży w wyborach samorządowych?" zacytowałem początek artykułu zamieszczonego na portalu wp.pl: "Gdyby wybory samorządowe odbyły się dziś, to PO mogłaby liczyć na 38,7%, PiS na 20,9%, SLD na 17%, a PSL na 8,6% - tak wynika z najnowszego sondażu IBO Homo Homini dla Polskiego Radia".
Podałem własne prognozy: "PO = 33%, PiS = 27%, SLD = 14% oraz PSL = 11%".
Mam nieoficjalne jeszcze wyniki do sejmików wojewódzkich. Oto one: PO = 31,5%, PiS = 23,1%, SLD = 15,3%, PSL = 15,7%.
Homo Homini korzystające (ponoć) z najnowszych metod badania opinii przeszacowało lub niedoszacowało wyniki w sumie o 18,2 punkty procentowe. Ja, wyżej podpisany, pomyliłem się o 11,4 punkty. Nie jestem socjologiem, nie znam metod mierzenia preferencji, nie wykonałem ani jednego telefonu w celu zdobycia informacji. W miarę uważnie czytam i obserwuję, co się wokół mnie dzieje.
Jestem jednak niezadowolony z własnej prognozy. A jak czuje się prezes wymienionej sondażowni Marcin Duma?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)