Wojskowa prokuratura w swych wnioskach skierowanych do strony rosyjskiej wystąpiła o przeprowadzenie wielu najważniejszych czynności procesowych, m. in. o dokonanie oględzin miejsca zdarzenia, oględzin wraku samolotu, przesłuchanie wskazanych świadków czy zabezpieczenie czarnych skrzynek. Jednak część polskich wniosków będzie rozpatrzona przez prokuraturę rosyjską po zakończeniu prac komisji technicznej MAK. To wstrzymuje śledztwo - mówi mec. Bartosz Głowacki - lub nawet próbuje w jakimś sensie narzucić prokuratorom ustalenia MAK.
W niedzielę 5 grudnia przyjechali do Polski prokuratorzy rosyjscy wraz z prokuratorem generalnym Jurijem Czajką. Głównym punktem spotkania było podpisanie memorandum, które miałoby usprawnić pracę prokuratury polskiej i rosyjskiej, m. in. w przekazywaniu akt ze śledztwa smoleńskiego. Zdaniem prawników jednak memorandum niewiele zmieni w zakresie współpracy prokuratur.
We wtorek 7 grudnia odbędzie się w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli publiczne wysłuchanie (public hearing) poświęcone rosyjskiemu śledztwu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Zabraknie tam niestety prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta oraz przedstawicieli Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dla Beaty Gosiewskiej "jest to potwierdzenie faktu, iż śledztwo jest zwykłą mistyfikacją, pozorowaniem śledztwa".
Nie wszyscy członkowie rodzin ofiar są tak krytyczni wobec działań polskich prokuratorów. Małgorzata Wassermann mówi, co prawda, że prokuratura powinna domagać się wszczęcia postępowania wyjaśniającego w sprawie unieważnienia zeznań kontrolerów przez stronę rosyjską. Jednakże "jeżeli nie ma wsparcia ze strony rządu, to prokuratura nie będzie się w ogóle liczyła" - mówi córka Zbigniewa Wassermanna.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)