Gdy się nie ma refleksu, to Marek Migalski jest pierwszy, który drukuje w "Salonie 24" tekst o publicznym wysłuchaniu w Parlamencie Europejskim. Inna rzecz, że europoseł jest osobą bardziej uprawnioną ode mnie do pisania o wydarzeniu, w którym - jak mówi - uczestniczył i "był pod ogromnym wrażeniem" (na portalu onet.pl czytam: "Poza europosłami PiS w sali byli także obecni Paweł Kowal (PJN) oraz Bogusław Sonik (PO)". Marek Migalski (PJN) nie jest wymieniony).
Trudno znależć obszerniejsze informacje dotyczące tego bezprecedensowego wypadku, w którym społeczeństwo polskie (ściślej: znaczna jego część), bezsilne w swych dążeniach, musi odwoływać się do opinii europejskiej. Zanotujmy przy tym, iż na wysłuchaniu publicznym nie było przedstawicieli prokuratury polskiej, szefa PE Jerzego Buzka ani żadnego z czternastu jego zastępców.
Organizatorzy i uczestnicy wysłuchania apelowali do władz Unii Europejskiej, by domagali się od Rosji rzetelnego śledztwa. W imieniu ponad 300 tysięcy osób, które podpisały petycję, zwracali się z apelem o powołanie międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy. Córka prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w Smoleńsku, Marta Kaczyńska - Dubieniecka powiedziała:
"Przyjechałam tu jako obywatelka Polski i UE, międzynarodowej struktury, która tak często odwołuje się do solidarności. Dziś Polska jako członek UE powinna spotkać się z solidarnością pozostałych państw i uzyskać odpowiednie wsparcie. Jedyną nadzieją na rzetelne wyjaśnienie tej straszliwej katastrofy jest powołanie międzynarodowej komisji, która w sposób niezależny wyjaśni, dlaczego prezydent i jego żona - moi rodzice, oraz 94 przedstawicieli naszego kraju musieli zginąć".



Komentarze
Pokaż komentarze (23)