Mogliśmy wczoraj na portalu wp.pl przeczytać, że poseł PiS Antoni Macierewicz zapowiedział, iż będzie złożony w Parlamencie Europejskim wniosek o debatę w sprawie katastrofy tupolewa na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj. Dzisiaj dowiadujemy się, że złożony przez europosła Michała Kamińskiego (PJN) wniosek w tej sprawie nie zyskał poparcia PE i przepadł już na szczeblu sekretarzy grup politycznych.
Kilka tygodni temu tygodnik "Wprost" opublikował artykuł szkalujący gen. Andrzeja Błasika. Dziennikarze chwalili się przy tym demonstracyjnie, że pozyskali kilkadziesiąt tomów akt śledztwa smoleńskiego. Prokuratorzy wszczęli postępowanie, jako że redaktorzy tygodnika bezprawnie zdobyli kopie akt, których fragmenty cytowali bez zgody prokuratury.
Jak pisze "Nasz Dziennik", obowiązuje teraz ograniczenie w korzystaniu z dokumentów. Nie wolno też kserować ani wykonywać ich fotokopii. Uderzyło to w rodziny oraz ich pełnomocników. "Dostęp do akt został ograniczony ludziom, którzy mają prawo wiedzieć, na jakim etapie jest śledztwo - mówi mec. Rafał Rogalski. - Dlatego skłaniam się ku hipotezie, że mógł to być sabotaż ze strony tego tygodnika". (Chodzi o "Wprost" - przypis mój).
Niektórzy przedstawiciele rodzin zostali wezwani do stawienia się na przesłuchanie w sprawie wycieku z akt śledztwa. Bliscy ofiar mówią: "My nie mamy często dostępu do tych informacji, jakie ujawniła prasa. Dlatego uważamy, że przesłuchiwanie rodzin ofiar katastrofy w tej sprawie jest bezpodstawne".
Po tak strasznej tragedii, która wydarzyła się 10 kwietnia, rodziny smoleńskie mają ciągle pod górkę. Zakończę tekst uwagą litewskiego europosła Vytaustasa Landsbergisa skierowaną do Marty Kochanowskiej: "Bardzo dokładnie naświetliła Pani prawne machlojki w tej sprawie - na Pani miejscu wystrzegałbym się wypadku samochodowego".


Komentarze
Pokaż komentarze (30)