W rocznicę stanu wojennego ukazał się dzisiaj wywiad z gen. Czesławem Kiszczakiem pod znamiennym tytułem "Kiszczak: myśmy ratowali Polskę i wiele istnień ludzkich". Współtwórca realiów politycznych lat osiemdziesiątych mówi, że gen. Jaruzelski jest oceniany dzisiaj niesprawiwdliwie, a coroczne manifestacje przed jego domem są działaniem bardzo nagannym.
Było aż 14 ofiar stanu wojennego - twierdzi gen. Kiszczak. Gdy ktoś mówi o 122 ofiarach, to są to liczby z sufitu. "W zasadzie wszystkie media elektroniczne i prasa, poza takimi tygodnikami jak "Nie", "Przegląd" i nie ukazująca się już "Trybuna", podają na temat stanu wojennego nieprawdziwe dane".
Czy Czesław Kiszczak wyraził zgodę na użycie broni palnej? - Otóż w stanie wojennym nikt nikomu nie wyraził takiej zgody. Także w przypadkach, gdy było to uzasadnione - mówi rozmówca.
Inaczej zapamiętałem 13 grudnia 1981 roku: na ulicach żołnierze LWP i milicjanci. Strajki w licznych zakładach pacyfikowanych przez wojsko i ZOMO. Kilkanaście tysięcy działaczy Solidarności było internowanych. A potem te szare, beznadziejne lata osiemdziesiąte. Generałowie Jaruzelski i Kiszczak są odpowiedzialni za ten stan zapaści politycznej i gospodarczej. Są odpowiedzialni za śmierć ludzi, którzy zginęli podczas strajków w 1981/82r., a później następni byli skrytobójczo mordowani.
Nie wszyscy Polacy chcą o tym pamiętać. Na portalu newsweek.pl 31% głosujących uważa, iż W. Jaruzelski powinien zostać ukarany za wprowadzenie stanu wojennego. 21% sądzi, że generał poniósł już odpowiednią karę, natomiast 48% jest zdania, że nie ma go za co karać, gdyż uratował Polskę przed wkroczeniem wojsk sowieckich.
Tak więc jesteśmy narodem skłonnym wybaczać (niektórym) wszelkie nieprawości, które sprowadzały nasz kraj na margines cywilizowanego świata. O ofiarach tamtych lat nie wspomnę. Przecież to już historia.


Komentarze
Pokaż komentarze (78)