"Wirtualna Polska" podała wczoraj, że prokuratura polska dysponuje już niemal wszystkimi dowodami na to, by wykluczyć wątek zamachu w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy TU-154M na lotnisku pod Smoleńskiem. Wśród zgromadzonych materiałów istnieją opinie biegłych oraz zeznania świadków potwierdzające to, że mgła powstała w sposób naturalny. Są także opinie dotyczące uszkodzenia wraku. Otóż na pokładzie samolotu nie było żadnego wybuchu ani innego incydentu, który świadczyłby o celowej ingerencji w lot maszyny.
Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy mec. Rafał Rogalski wypowiedział się kilka godzin później na powyższy temat. Zaznaczył, że Polacy nie posiadają ważnych dowodów pierwotnych, to jest oryginałów czarnych skrzynek, wraku samolotu, nagrania z wieży lotów, zapisów z radarów i przesłuchań kilku rosyjskich świadków, w tym kontrolerów, z udziałem polskich prokuratorów. Nie można więc wykluczać wątku zamachu.
"Obecnie, po ujawnieniu raportu MAK, naiwnością byłoby obdarzenie wiarą jakichkolwiek czynności dowodowych wykonywanych przez prokuraturę rosyjską - mówi R. Rogalski. - Nie mam wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z preparowaniem materiału dowodowego przez Rosjan. (...) Stąd konieczne jest ponowne wykonanie przez Polskę czynności, które już zostały wykonane przez stronę rosyjską".
Rafał Rogalski odnosi się także do opinii biegłych, wykluczających sztuczne powstanie mgły. Opierając się na danych eksperta, mecenas stwierdza, że wytworzenie sztucznej mgły na tak dużym obszarze jest logistycznie skomplikowane, ale jednak możliwe. Trzeba mieć tylko dużo wody i odpowiednią ilość generatorów.
Inne tematy w dziale Polityka