Kilka miesięcy temu dziennikarze tygodnika "Wprost" napisali artykuł szkalujący gen. Andrzeja Błasika. Chełpili się przy tym, iż posłużyli się obszernymi materiałami, które wyciekły z prokuratury. Prokuratorzy wszczęli więc śledztwo w tej sprawie i przesłuchują teraz rodziny ofiar. W najbliższym czasie będą przesłuchiwani Beata Gosiewska i Jarosław Kaczyński.
Informację tę podał (o, ironio losu!) portal wprost.pl, którego dziennikarze stali się przyczyną śledztwa. W artykule nie wspomniano o dokonanych czy spodziewanych przesłuchaniach powyższych pracowników tygodnika. Na próżno też w tym tekście lub jakimkolwiek innym szukalibyśmy informacji o przesłuchaniach Donalda Tuska, Bogdana Klicha, Radosława Sikorskiego lub Tomasza Arabskiego. Bo zdrowy rozsądek podpowiada, że akurat te osoby mogłyby się podzielić wiedzą, która miałaby znaczenie w badaniu przyczyn katastrofy.
To wygląda na pozorowanie śledztwa, którego zresztą wyniki z powodu rosyjskiej obstrukcji są skazane na to, że będą dalekie od prawdy. Czy to jest niemoc polskich organów państwowych czy świadome hamowanie i zaciemnianie spraw?
Zachowanie się mainstreamowych mediów, wśród których TVN 24 i "Gazeta Wyborcza" grają pierwsze skrzypce, świadczyłoby, że możliwa jest druga ewentualność. Trwa kampania dezinformacyjna, która ma doprowadzić społeczeństwo do zmęczenia i zmiany zainteresowań. Perfekcja tych manipulacji każe się domyślać, że akcja ta jest koordynowana centralnie.
Inne tematy w dziale Polityka