93 obserwujących
1517 notek
3001k odsłon
2052 odsłony

Jak to Rust lądował na Placu Czerwonym

Wykop Skomentuj20

Ileż to ciemnoty można nawciskać światowej opinii publicznej, tylko Pan Bóg raczy wiedzieć! Tym razem nie będzie o rzekomej katastrofie lotniczej na Siewiernym. Przypomnimy sobie wydarzenia z 28 maja 1987 roku, kiedy to szkolno - treningowa cessna F-172P z 19-letnim Mathiasem Rustem na pokładzie wylądowała w pobliżu Kremla i Placu Czerwonego, co stało się sensacją na skalę światową.

Urodzony w 1968 roku, dość niezrównoważony, Niemiec (i w ogóle podejrzany typ) postanowił działać na rzecz światowego pokoju i porozumienia między narodami. Wynajął awionetkę i wystartował z hamburskiego lotniska, by pokonać taką trasę:

Trasa
Trasa przelotu Mathiasa Rusta Wikimedia Commons/cc. Autor: Alexrk2
 
Leciał w sumie 15 dni - podają źródła - zatrzymując się w zaznaczonych na mapie miejscowościach, by odpocząć i zatankować paliwa. 28 maja o godzinie 14:29 awionetka Rusta pojawia się na ekranie radaru wojsk sowieckiej obrony powietrznej. Dowódcy nie otrzymują pozwolenia na zestrzelenie samolotu, a potem młodzieńcowi dopisuje nadzwyczajne (podejrzanie nadzwyczajne) szczęście. O godzinie 19:30 awionetka ląduje na ówczesnym parkingu dla autokarów wycieczkowych, niecałe 100 metrów od murów Kremla.
 
Zapytałem inż. Krzysztofa Cierpisza, co sądzi o locie i lądowaniu Friedensmachera. Inżynier odpowiedział:
 
"28 maja 1987 roku w dniu święta obrony sił powietrznych ZSRR wylądowała amatorska cessna F-172P w samym Imperium Zła i Ciemności na Placy Czerwonym. Młody Niemiec wysiadł z samolotu. Był rozbawiony, uśmiechał się do gapiów i opowiadał o swym locie, który rzekomo odbył się z Niemiec przez Finlandię. Kiedy już wygadał się do woli i został sfilmowany ze wszystkich stron, nadeszła milicja i aresztowała go.
 
Wcześniej jednak kamera z dużej odległości sfilmowała moment zetknięcia z ziemią, kołowanie i zatrzymanie silnika. Widać wyraźnie, że Rust nie leciał sam, lecz w towarzystwie osoby drugiej - kobiety. Kobieta ta wysiadła z samolotu i oddaliła się niepostrzeżenie, podczas gdy Rust, ubrany w pomarańczowy kombinezon skupia na sobie całą uwagę kamer i gapiów.
 
Michaił Gorbaczow wykorzystuje to wydarzenie do swych politycznych celów i usuwa niedołężnych generałów, którzy nie chcieli pierestrojki, a nie potrafili obronić granic powietrznych przed małą cessną (zostali zdymisjonowani: miniter obrony Siergiej Sokołow i dowódca Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Aleksander Kołdunow oraz 2 tysiące oficerów - przypis ZB).
 
Prymitywizm tej manipulacji był aż nadto oczywisty. Wiadomo bowiem, że cessna - lecąc z prędkością 200 km/godz. - byłaby zauważona w ZSRR setki razy przez innych pilotów lub z ziemi przez zwykłych gapiów. Sprawa nie mogła być ukryta.
 
Rust musiał być tajnie przewieziony - w porozumieniu z władzami niemieckimi - przez KGB do Moskwy. Tam, startując z jakiegoś stadionu lub placu przeleciał w ciągu 5 - 10 minut swój lot. Był wspomagany przez znającą trasę lotu agentkę, bo sam nie byłby w stanie tak celnie podejść na wyznaczone miejsce. To właśnie ta agentka umożliwiła Rustowi trafne lądowanie na Placu Czerwonym. Po wykonaniu zadania oddaliła się szybko i bez widocznego pożegnania zaraz po wylądowaniu.
 
Interesujące jest to, że liczni analitycy zauważyli, że Rust w swych opowieściach o locie do ZSRR nie potrafi wiarygodnie zbilansować czasu lotu. Czas to kłopot. Podobnie nie chce się czas zbilansować 10 kwietnia 2010r. w Smoleńsku".
 
Dodajmy tutaj parę szczegółów o samym "bohaterze", które mogą zainteresować Czytelników i przede wszystkim Czytelniczki:
 
1)  Mathias Rust odsiedział 14 miesięcy w więzieniu w Moskwie.
 
2)  Dwa lata później zranił bardzo niebezpiecznie nożem młodą dziewczynę, która nie reagowała na jego zaloty. Odsiedział tym razem 15 miesięcy w więzieniu w Niemczech.
 
3)  Wygrał w pokera 750 tysięcy euro (to ci dopiero szczęściarz!).
 
4) Za wywiady prasowe czy telewizyne pobierał po kilkaset tysięcy marek. Wartość czytelniczą ocenił później niemiecki dziennikarz tak:  "Rust rozczarował szczególnie. Był intelektualnie pusty;  rozmowy z nim sprawiały zawód, a my z jego powodu byliśmy bardzo nieszczęśliwi".
 
 
PS.  Z powyższym tekstem łączy się tematycznie napisana kilka dni temu, notka o katastrofie nad wyspą Sachalin, link:  http://zygmuntbialas.salon24.pl/523473,sachalin-1983-i-smolensk-2010
 
Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura