Zakłócali mszę świętą w czasie strajku kobiet. Sąd zdecyduje, czy są winni

Manifestacje jesienią 2020 roku - niektóre kościoły zostały pomalowane farbami i sprayami.
Manifestacje jesienią 2020 roku - niektóre kościoły zostały pomalowane farbami i sprayami.
Czwórka manifestujących w koszalińskim kościele swój sprzeciw wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego stanęła przed sądem. Prokuratura oskarża ich o złośliwe wtargnięcie do świątyni i zakłócanie mszy świętej.

W Sądzie Rejonowym w Koszalinie rozpoczął się proces oskarżonych o wtargnięcie do kościoła w czasie strajku kobiet. Oskarżeni to 34-letni Tomasz Mroczkowski, który zezwolił na publikację swoich danych osobowych, 21-letnia Anita S., 22-letnia Iga G. i 22-letni Kornel P. Na rozprawie nie pojawił się natomiast oskarżyciel publiczny.  

Zobacz: 

Rozprawa jawna 

Sędzia Anna Sikorska-Obtułowicz nie wyłączyła jawności rozprawy. Chciała tego obrona Anity S., Igi G. i Kornela P, powołując się na ważny interes prywatny oskarżonych, na młody wiek i początek drogi zawodowej. Przeciwskazań do udziału publiczności, w tym mediów, nie widziała za to obrona Tomasza Mroczkowskiego.

Na sali rozpraw pozostała posłanka Lewicy Małgorzata Prokop-Paczkowska, która wstawiła się za oskarżonymi. Do sądu nie wpuszczono natomiast ze względów epidemicznych m.in. przedstawicielek Ery Kobiet, bowiem nie złożyły stosownego wniosku. 

Czworo oskarżonych stanęło przed sądem pod zarzutem popełnienia czynu z art. 195 par. 1 kodeksu karnego. Brzmi on: "Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Młodzi ludzie dokładnie 25 października 2020 r. w Koszalinie przy ul. Bolesława Chrobrego, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami mieli złośliwie przeszkadzać publicznemu wykonaniu aktu religijnego w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Koszalinie poprzez wejście przed ołtarz główny z transparentem prezentującym treści na temat praw kobiet do aborcji, przerywając w ten sposób mszę świętą i nabożeństwo różańcowe - takie zarzuty przedstawiła im prokuratura.  

Nie przyznają się do winy

Żadna z tych osób nie przyznaje się do winy, złożyli też własne wyjaśnienia, odpowiadając na wszystkie pytania sądu.

"Z moją partnerką udaliśmy się do koszalińskiej katedry, weszliśmy, gdy zakończyła się msza i nie rozpoczęło się jeszcze nabożeństwo różańcowe. Stanąłem twarzą do ludzi siedzących w kościele, w rękach trzymałem transparent z napisem "Piekło kobiet". Po ok. 1 minucie zostałem zaatakowany przez osobę funkcyjną z kościoła. Dołączyły do niej trzy lub cztery osoby. Szarpiąc mnie, próbowały siłą usunąć z kościoła. Prosiłem o zachowanie dystansu ze względu na pandemię, próbowałem uspokoić sytuację. Wróciłem na miejsce. Dołączyło do mnie sześć lub siedem osób. Zdecydowaliśmy się opuścić kościół. Wezwano policję" - relacjonował oskarżony Tomasz Mroczkowski.

Jak twierdził, wszedł do kościoła, bo liczył na otwartą dyskusję, ale nikt nie chciał z nim rozmawiać. Motywowało go to, że Kościół wypowiada się na tematy życia społecznego, więc on też chciał to zrobić w obrębie świątyni. 

Mroczkowski zapewnił, że nikogo nie prowokował, a baner z napisem "Piekło kobiet" nie zawierał wulgaryzmów. 

GW

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo