Polacy popierają władzę w sprawie granicy. „Gdyby nie błędy, rząd mógł zyskać więcej"

Rzeczniczka prasowa Straży Granicznej por. Anna Michalska. Fot. PAP/Artur Reszko
Rzeczniczka prasowa Straży Granicznej por. Anna Michalska. Fot. PAP/Artur Reszko
Otwarte pozostaje pytanie, czy rząd w tej sprawie nie mógł zyskać więcej. Bo jak się w te sondaże wczytamy, to owszem, osoby popierające rząd mają przewagę. Ale nie jest to przewaga miażdżąca, na przykład 98:2, ale raczej 60:40. Oczywiście to nie jest egzamin, by wystawić jednoznaczną ocenę. Ale jeśli już miałbym pokusić się o zrecenzowanie działań rządu w tej konkretnej sprawie, to na pewno nie byłaby to ocena celująca. Ale też nie byłaby to ocena niedostateczna – mówi Salonowi 24 prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 Z najnowszych sondaży wynika, że rząd jest pozytywnie oceniany w sprawie kryzysu na granicy. takie dane podaje sondaż, zrobiony na zlecenie „Gazety Wyborczej”, czyli medium bynajmniej niezwiązanego z rządem. Czy jest Pan zaskoczony takim wynikiem badan?

Prof. Jarosław Flis: Ciężko tu mówić o wielkim zaskoczeniu, bo szczególnie w ostatnim czasie przekaz był jednoznaczny. Obrazy płynące z granicy były sugestywne. Widzieliśmy nieszczęsnych ludzi, wykorzystanych przez Aleksandra Łukaszenkę dla jego celów politycznych. To wszystko sprawiło, iż wcześniejsze błędy rządu, jak słynna konferencja ministra Mariusza Kamińskiego ze zdjęciami migrantów, zostały przekreślone. Okazało się, że stawianie sprawy twardo, jest zdecydowanie bardziej adekwatne do sytuacji niż otworzenie granic i wpuszczenie do kraju wszystkich.

Przeczytaj tez:

Najnowszy banknot kolekcjonerski NBP: „Lech Kaczyński. Warto być Polakiem”

Rząd regularnie przypominał działania Angeli Merkel z 2015 roku. Niemiecka kanclerz zdecydowała wówczas o otworzeniu granic dla migrantów, doprowadzając do kryzysu?

Angela Merkel zaprosiła wtedy migrantów, ale z tej polityki się później wycofała. Natomiast krytyka ze strony rządu i premiera Morawieckiego jest swoistym festiwalem hipokryzji. Bo pamiętamy, że w 2015 roku nie chodziło o wpuszczanie migrantów chcących się dostać, ale ludzi, którzy do Europy przybyli. Ten milion ludzi już na terenie Unii się znalazł. I tak naprawdę w przypadku decyzji Merkel mamy do czynienia z działaniem jednorazowym. Bo przecież rok później już podejście było inne. tymczasem w Polsce obie strony sporu opowiadają tak, jakby było inaczej. Jedni i drudzy uważają, że była to stała polityka. Z tym, że wg jednych była ona dobra, a drugich bardzo zła. Trudno polemizować z poglądami, że trzeba brać wzór, albo nie należy brać wzoru z Angeli Merkel. Tu warto się spytać, czy chodzi o niemiecką kanclerz z roku 2015, czy może jednak 2016.

Wróćmy do oceny działań na granicy. Rząd był przez część mediów przedstawiany w niekorzystnym świetle, Łukaszenko próbował cos przy tym ugrać. A jednak ta narracja nie okazała się skuteczna?

Myślę, że działania Łukaszenki były tak toporne, że nie dawały większego pola do dyskusji. Można oczywiście rozmawiać o szczegółach. Na pewno sytuacja, w której BBC relacjonuje sprawę ze strony białoruskiej nie stawiała rządu w korzystnym świetle.

Nie wpuszczenie dziennikarzy było bardzo krytykowane, ale jednak nie przyniosło jakichś wielkich strat wizerunkowych ekipie rządowej?

Rząd jeśli nie stracił, to na pewno nie dzięki błędom takim, jak niedopuszczanie dziennikarzy, a pomimo tych błędów. Poza tym otwarte pozostaje pytanie, czy rząd na tej sprawie nie mógł zyskać więcej. Bo jak się w te sondaże wczytamy, to owszem, osoby popierające rząd mają przewagę. Ale nie jest to przewaga miażdżąca, na przykład 98:2, ale raczej 60:40. To się jeszcze inaczej dzieli jeśli spojrzymy na podziały rząd – opozycja, wśród wyborców poszczególnych partii. Oczywiście to nie jest egzamin, by wystawić jednoznaczną ocenę. Ale jeśli już miałbym pokusić się o zrecenzowanie działań rządu w tej konkretnej sprawie, to na pewno nie byłaby to ocena celująca. Ale też nie byłaby to ocena niedostateczna.

Przeczytaj też:

Dobre wieści dla PiS ws. sporu o imigrantów na granicy. Zaskakujące wyniki sondażu

Kurator oświaty odradza spektakl "Dziadów". Lewicowy publicysta: Kojarzy się to z 1968!

Kurator w Krakowie ma rację ws. "Dziadów"? "To spektakl w duchu politycznej poprawności"


Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka