Bugaj: Dawniej spieraliśmy się o zasady. Dziś polityka jest transakcją

Prof. Ryszard Bugaj w rozmowie z Salonem24. Fot. RDC
Prof. Ryszard Bugaj w rozmowie z Salonem24. Fot. RDC
Zdecydowana większość formacji prawicowych do Sejmu i Senatu nie weszła. A gdyby poszły z jednej listy, mogłyby nawet wygrać wybory, w Sejmie byłyby na pewno. Tylko, że te partie prawicowe toczyły wtedy ze sobą ostry spór. Być może małostkowy, ale o "coś". O programy, wartości, pryncypia. Teraz te różnice się lekceważy, skupia na tym, co jest opłacalne z punktu widzenia ordynacji wyborczej – mówi Salonowi 24 prof. Ryszard Bugaj, ekonomista, opozycjonista w PRL, były poseł, twórca i pierwszy przewodniczący Unii Pracy.

Polska polityka coraz częściej prowadzona jest za pośrednictwem mediów społecznościowych. Szczególnie młodzi politycy zamieszczają nieraz kontrowersyjne filmiki, bądź wpisy w sieci. Stają się coraz bardziej celebrytami. Czy nie obawia się Pan tego młodego pokolenia polityków?

Prof. Ryszard Bugaj: Nie wydaje mi się, by był to problem pokoleniowy. Raczej chodzi o to, że polityka staje się coraz bardziej transakcyjna. Wszyscy ścigają się w obietnicach. Przyznam, że prześledziłem sobie programy wyborcze z 2019 roku. Konkretów było tam niewiele, ale za to wszyscy prześcigali się w obiecywaniu, ile PKB przeznaczone zostanie na służbę zdrowia i jak szybko przyjmować pacjentów będą lekarze specjaliści. Nie było tylko jednej, najważniejszej odpowiedzi: jak to zrobić.

Podobnie jest z 500 Plus. Rządzący poszerzyli ten program także o pierwsze dziecko, a wcześniej domagała się też tego opozycja. Tymczasem z punktu widzenia budżetu to są ogromne kwoty. Żeby było jasne – nie jestem broń Boże wyznawcą świętej równowagi. Z deficytem trzeba jednak postępować ostrożnie. I mieć naprawdę poważne powody, gdy chcemy ten deficyt zwiększać.

Przeczytaj też:

Politycy wczoraj i dziś. „Mówiąc żartem, to dziś nawet nie ma z kim się napić”

Z Polskim Ładem jest podobnie – też były zapowiedzi wielkiego skoku cywilizacyjnego, niesamowitego rozwoju?

Ten projekt był od początku dość mętny, choć zmierzał przynajmniej w kierunku zmiany systemu podatkowego. Rząd pod wpływem liberalnych mediów i opozycji, świadomie bądź nie działających w interesie grup najzamożniejszych, jeszcze bardziej ten program rozmył. I teraz jest ogromny chaos, który wszyscy obserwujemy.

Wracając do pierwszego pytania – mamy do czynienia z dużą zmianą w polityce. Bo widzimy, że opozycja naciska na rząd, gabinet jej ulega, ale to opiera się właśnie na działaniach pod publiczkę, transakcyjnych. Wspominam, że na początku lat 90-ych tego nie było. Była zdecydowanie większa odpowiedzialność za państwo.

Mieliśmy szereg obietnic wyborczych. Choćby kultowe już 100 milionów obiecane przez Lecha Wałęsę?

No tak, ale Wałęsa nie był traktowany zbyt poważnie, powiedzmy sobie szczerze.

No dobrze, był Pan w Sejmie pierwszej i drugiej kadencji, tworzył Solidarność Pracy i Unię Pracy, które miały stać się taką niekomunistyczną lewicą. UP to jedna z formacji, które tworzyły obecną Konstytucję (razem z Unią Wolności, SLD, PSL – red.). No wtedy też przecież były chyba obietnice bez pokrycia, działania pod publiczkę, elementy show?

Oczywiście, że były, szczególnie gdy chodzi o stosunki z Kościołem. Konkordat, który stał się ich fundamentem i głównym usztywnieniem dla wzajemnych relacji, został podpisany w czasie przerwy parlamentarnej przez rząd Hanny Suchockiej. A architektami tego porozumienia z Kościołem byli Bronisław Geremek i Aleksander Kwaśniewski. Byli głównymi aktorami, choć pozostawali nieco w cieniu.

W kwestiach gospodarczych działań pod publiczkę było znacznie mniej. Było znacznie więcej pryncypializmu. I ja o to byłem krytyczny wobec kolegów z Unii Demokratycznej, a później z Unii Wolności. Miałem tam wielu przyjaciół, byli bardzo pryncypialni. Ja to krytykowałem. Ale nie mam wątpliwości, że oni robili to z głębokiego przekonania. Byli pewni, że tak trzeba robić. A dziś mamy festiwal obniżania podatków – PiS obniżył podatki VAT od paliwa. Wcześniej postulat ten zgłaszała lewica. A przecież ceny paliwa dotykają tych, którzy jeżdżą dużo. A dużo jeżdżą najzamożniejsi.

Akurat lewica i PiS argumentują to tym, że wysokie ceny paliwa przekładają się na ceny transportu towarów, a co za tym idzie, na wzrost cen także na przykład żywności. I to już uderza bardzo mocno w ludzi także najuboższych.

Tak, ale są inne sposoby, by im pomóc. Skierować wsparcie do tych, w których naprawdę ceny żywności uderzą. A tak dodaje się środki jedynie na nieprzemyślaną konsumpcję. Proszę zauważyć, że w ostatnim czasie wzrosła w Polsce sprzedaż aut z segmentu premium. I to tych najdroższych, jak Ferrari, Lamborghini, Rolce Royce. To oczywiście nie są liczby zwalające z nóg. Ale wcześniej była to sprzedaż liczona w pojedynczych egzemplarzach. Dziś jest liczona w dziesiątkach. I teraz właściciele tych aut dostaną tańsze paliwo. A można przecież było tę pomoc dać selektywnie. Ale rząd PiS nie chce tego robić, bo boi się oskarżeń ze strony środowisk biznesowych.

Wracając do lat 90-ych. Wtedy były spory owszem ostre, ale o coś. Politycy kłócili się o dekomunizację i lustrację, konstytucję. Była też powszechna zgoda w sprawach zasadniczych, np. co do wejścia do Unii Europejskiej, NATO. Dziś są spory o to, co ktoś napisał na Facebooku, a na zgodę nie ma szans?

O, akurat w sprawie Unii to ja byłem dość sceptyczny. Nie co do zasady, bo byłem za przystąpieniem. Ale uważałem, że należy dłużej i bardziej zdecydowanie negocjować. Te zasady wynegocjowane przez Polskę nie były wcale takie idealne. Czy miałem rację – nie wiem. Były ambasador RP w Berlinie, Janusz Reiter mówił mi wtedy, że Pan Bóg w tej części Europy przechodzi tylko raz. I trzeba go złapać za płaszcz, bo okazja się więcej nie powtórzy. Nie potrafię dziś ocenić, który z nas miał rację. Ale wracając do pytania, jak najbardziej spory były o coś. Ja przypomnę, że Unia Pracy sukces wyborczy odniosła raz – w 1993 roku. Weszliśmy do Sejmu, w którym nie było prawicy…

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo