Czy ta wojna złamie Zachód?

Zmienia się natura pieniądza na naszych oczach.
Zmienia się natura pieniądza na naszych oczach.
Wojny zawsze zmieniały porządek dziobania w świecie. Podobnie będzie z tym konfliktem - przewiduje główny strateg Credit Suisse Zoltan Pozsar.

Nazwisko Pozsara bez wątpienia warto zapamiętać. Ten wykształcony w Ameryce, Korei Południowej i Szwecji ekonomista węgierskiego pochodzenia wyrasta dziś na najgorętszą markę w światowej ekonomii. A to, co pisze dobrze trafia w wiele obaw o przyszłość świata, który zmienia się na naszych oczach. 

Zobacz: 

Od początku obecnego konfliktu Pozsar dowodzi, że niezależnie od militarnego rezultatu Zachód wyjdzie z niego bardzo osłabiony. Jeśli nawet nie złamany. Pamiętacie, jak Wielka Brytania po pierwszej i drugiej wojnie światowej musiała uznać nowy układ sił z Ameryką i Związkiem Radzieckim w rolach głównych? Stało się tak, choć przecież Londyn należał do formalnych zwycięzców obu tych konfliktów. Do dawnej roli globalnego supermocarstwa gospodarczego, finansowego i militarnego, którą cieszył się przez cały XIX wiek, już jednak nie wrócił. Coś takiego będzie - według Pozsara - udziałem Zachodu (Stany Zjednoczone i Unia Europejska) po tej wojnie. Oraz po serii konfliktów kolejnych, które na pewno jeszcze nadejdą.

Stanie się tak przez jedną ważną zmianę natury pieniądza, która się na naszych oczach dokonuje. Przyzwyczailiśmy się do tego, że przez ostatnie dekady XX i pierwsze XXI wieku pieniądz nie był problemem. Zachód miał bowiem pod kontrolą wszystkie jego kluczowe oblicza. Wyliczmy je (Pozsar pożycza tę terminologię pieniądza od swojego mentora ekonomisty Perry’ego Mehrlinga):

(1) pieniądz parytetowy. Rządy i banki centralne Zachodnich potęg gwarantowały, że różne formy pieniądza będą bez problemu podlegały płynnej wymianie. I tak było: rezerwy bankowe stawały się gotówką. Depozyty w jednym banku były z łatwością przepisywane do innych banków. A gdy system się chwiał (jak w roku 2008) wkraczało państwo i gwarantowało ciągłość owej wymiany.

(2) Stopy procentowe. Czyli cena pieniądza przyszłego, którego pożyczamy dziś. O jego cenie decydowały oczywiście banki centralne. Problemu nie było.

(3) Kursy walutowe. Tu też Zachód (a zwłaszcza Stany Zjednoczone) trzymały w ręku wszystkie asy. Działo się tak dlatego, że dolar amerykański odpowiadał w naszych czasach za 70-80 proc. wszystkich rezerw dewizowych świata

(4) Poziom cen. Czyli mówiąc kolokwialnie inflacja. Przez ostatnie 40 lat nie była na Zachodzie problemem. Była to konsekwencja pełnej dominacji na polach (1)-(3).

Patrzmy jednak, co się dzieje dalej. Pozsar nie twierdzi bynajmniej, że potęga Zachodu ulegnie erozji na wyżej wymienionych obszarach. To nie tak. Zachód wciąż w pełni kontroluje wszystkie cztery oblicza pieniądza. A banki centralne - takie, jak amerykański Fed czy unijny EBC - mogą sobie, w razie potrzeby, wydrukować wszystkie pieniądze świata.

Ale są rzeczy, których wydrukować nie może ani Fed ani EBC. Nie mogą one „jednym kliknięciem” zaopatrzyć swoich obywateli w surowce. I nie chodzi tylko o ropę naftową i gaz. Ale także o minerały, nawozy, czy nawet zboże i szerzej żywność. W tych rewirach międzynarodowego podziału pracy, który ukształtował się w ciągu neoliberalnego 40-lecia i deindustrializacji Zachodu - wyspecjalizował się Wschód. Ze szczególnym uwzględnieniem takich krajów, jak Rosja. Choć nie tylko.

To także wiele krajów Bliskiego Wschodu, Ameryki Łacińskiej. To potencjalnie dla Zachodu bardzo niebezpieczne, bo wiele z nich znajduje się od lat w niezbyt dobrych relacjach z bogatym Zachodem. Te kraje - nawet jeśli tego nie pokazują - nie są aż tak mocno zainteresowane w obronie naszej zachodniej dominacji.

Katalizatorem obecnych zmian jest oczywiście to, że w najnowszym konflikcie globalni producenci surowców i ich światowi konsumenci znaleźli się po dwóch stronach wojennej barykady. Stało się to oczywiste w momencie, gdy Zachód zdecydował się odpowiedzieć na rosyjską agresję bezprecedensowymi sankcjami ekonomicznymi.

W efekcie na naszych oczach pojawiła się nowa sytuacja. To sytuacja, w której okazało się, że do tych czterech wymienionych przez Pozsara postaci pieniądza dodać należy piąty. To pieniądz towarowy. Jest to ten składnik pieniądza, którego dziś Zachodowi brakuje. W związku z czym jego znaczenie będzie w przyszłości rosło. To znaczy, że pieniądz towarowy będzie drożał powodując szereg ważnych zmian. Konsekwencje już widać. A będzie ich jeszcze więcej.

Wyliczmy te konsekwencje:

Po pierwsze, przełamanie potęgi dolara. To teza wśród ekonomistów wciąż bardzo kontrowersyjna. Na razie nie znajduje bowiem potwierdzona w faktach, a jakieś 80-90 proc. światowych zasobów dewizowych trzymanych jest - wciąż - w dolarze, euro lub którejś z mniejszych walut satelickich (dolar kanadyjski, australijski etc.)

Lubię to! Skomentuj99 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka