Pelosi na Tajwanie. B. szef MSZ: Nie wiemy jaki jest charakter tej wizyty

Nancy Pelosi na TajwanieFot. PAP/EPA/RITCHIE B. TONGO
Nancy Pelosi na TajwanieFot. PAP/EPA/RITCHIE B. TONGO
Nie wiemy, czy ta wizyta to jest element przemyślanej strategii Stanów Zjednoczonych wobec Tajwanu i Chin, czy też to osobista akcja pani Nancy Pelosi – mówi Salonowi 24 Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych, eurodeputowany PiS.

Szefowa Izby Reprezentantów Kongresu USA Nancy Pelosi odwiedziła Tajwan. Jakie jest znaczenie tej wizyty?

Witold Waszczykowski: Problem polega na tym, że nie bardzo wiemy jaki jest prawdziwy charakter wizyty pani Nancy Pelosi w Tajwanie. Czy jest to element przemyślanej strategii Stanów Zjednoczonych wobec Tajwanu i Chin, czy też to osobista akcja pani Nancy Pelosi.

Przeczytaj też:

Nancy Pelosi przybyła do Tajwanu. Chiny zarzucają jej "prowokacyjną" podróż

Co przemawia za strategią, a co za indywidualną akcją amerykańskiej polityk?

Z chwilą gdy Rosjanie zaatakowali Ukrainę, wiele osób zastanawiało się jaka będzie polityka Chin wobec Tajwanu. Bo tak, jak Rosja nie toleruje alternatywnej wobec Rosji polityki Ukrainy, tak samo Chińczycy nie akceptują alternatywnej i niezależnej wobec nich polityki Tajwanu. Istniały więc obawy, że Pekin powieli rosyjski scenariusz wobec wyspy. Biorąc to pod uwagę nie możemy wykluczyć, że wizyta Pelosi jest elementem jakiegoś planu obrony Tajwanu przed ukraińskim scenariuszem na Pacyfiku.

Z drugiej strony nie widać elementów tego planu. Płyną tam owszem amerykańskie okręty, ale one były tam już wcześniej. Istnieje podejrzenie, że to indywidualna akcja pani Pelosi, mająca na celu podniesienie jej pozycji. Być może nawet start w wyborach prezydenckich bo wiemy, że prezydent Joe Biden zapowiadał, że nie będzie ubiegać się o reelekcję. Taki scenariusz nie byłby dobry, bo jedynie otwierałby kolejne ple konfliktu USA, odciągając ich uwagę od tego, co dzieje się w Europie.

Ciągle jednak zakładam, że pani Pelosi należąca do obozu Demokratów nie mogłaby się wyrwać na taką samodzielną akcję bez porozumienia z prezydentem, sekretarzami stanu i obrony.

Co do roli Chin są skrajne opinie. Od teorii o tym, że niebawem Pekin wyprzedzi Waszyngton, rzuci mu wyzwanie także militarne i dojdzie do zbrojnego konfliktu z USA, poprzez teorie nowej zimnej wojny, po twierdzenia, że gospodarka Chin ma tak wielkie problemy, że niebawem się załamie i nie stanowi żadnego zagrożenie dla USA?

To oczekiwanie na kryzys w Chinach trwa od dawna. Były oczekiwania, że wraz ze wzrostem dobrobytu społeczeństwa będą rosły koszty pracy, a gospodarka chińska będzie musiała wyhamować. Tyle, że na razie tego hamowania nie widać. Przeciwnie, jak na razie nie widać takich symptomów.

Chińska gospodarka przewyższa w wielu aspektach amerykańską. Chińczycy mają potężny udział w amerykańskich obligacjach. Gdyby chcieli zrobić krzywdę Stanom Zjednoczonym mogliby zdestabilizować amerykańską gospodarkę. Ale też są uzależnieni od rynku amerykańskiego, bo olbrzymi eksport towarów i części idzie na ten rynek z Chin. Mamy więc do czynienia z pewnym klinczem.

Chińczycy gdyby chcieli mogliby zdestabilizować całą gospodarkę - nawet światową. Ale pytanie co by w ten sposób osiągnęli. Oni dążą oczywiście do hegemonii światowej, ale myślą innymi kategoriami, także czasowymi. Swoje cele realizują bardzo ostrożnie, stopniowo. I nie bardzo chcą wykonywać ruchy, które w jakikolwiek sposób zaszkodziłyby Chinom. Poza tym władze w Pekinie widzą, jak działają sankcje wobec Rosji. Wyciągają wnioski z rosyjskich porażek na arenie gospodarczej.

Przeczytaj też:

Kulisy wizyty Nancy Pelosi na Tajwanie. Amerykanie popełnili wielki błąd

Nancy Pelosi na Tajwanie. "Trwa gra o wiarygodność amerykańską w Azji"


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka