Nancy Pelosi na Tajwanie. "Trwa gra o wiarygodność amerykańską w Azji"

Nancy Pelosi wylądowała na TajwanieFot. AP/EPA/Taiwan Ministry of Foreign Affairs HANDOUT
Nancy Pelosi wylądowała na TajwanieFot. AP/EPA/Taiwan Ministry of Foreign Affairs HANDOUT
Wizyta przewodniczącej Izby Reprezentantów na Tajwanie jest kolejnym krokiem mającym pokazać gotowość amerykańską do wsparcia nie tylko wyspy, ale innych demokratycznych państw w Azji, zagrożonych ze strony Chin – mówi Salonowi 24 poseł Paweł Zalewski z Polski 2050, z komisji spraw zagranicznych.

Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi poleciała na Tajwan. Wcześniej Chińczycy próbowali powstrzymać tę wizytę, Amerykanie się wahali, ostatecznie jednak wizyta doszła do skutku. Skąd taka determinacja po stronie Waszyngtonu, jakie jest znaczenie tej wizyty?

Paweł Zalewski: To jest wizyta bez precedensu. Nigdy wcześniej polityk amerykański tej rangi nie odwiedził Tajwanu. Wprawdzie były wizyty amerykańskich delegacji, ale nie tak znaczących. Nancy Pelosi jest przewodniczącą Izby Reprezentantów. Trzecią osobą w hierarchii tamtejszych władz, trzecią w kolejce do funkcji prezydenta. To bardzo wyraźny sygnał determinacji Stanów Zjednoczonych dla obrony neutralności Tajwanu.

Przeczytaj też:

Nancy Pelosi przybyła do Tajwanu. Chiny zarzucają jej "prowokacyjną" podróż

Chiny próbują zdetronizować USA w roli supermocarstwa. Dziś Amerykanie są bardzo mocno zaangażowani we wsparcie dla Ukrainy. Na ile ta polityka może wzmacniać Chiny, bo odwraca uwagę Waszyngtonu od rywalizacji z Pekinem?

Bez wątpienia mocne wsparcie dla Ukrainy bardzo angażuje Stany Zjednoczone w Europie Środkowej. I z jednej strony to korzystne z punktu widzenia Pekinu – siłą rzeczy zużywa potencjał amerykański tam, gdzie interesy chińskie nie są najważniejsze. Ale wojna w Ukrainie była i jest bardzo obserwowana nie tylko przez Tajwan, ale i przez inne państwa południowo-wschodniej Azji, czy takich sojuszników USA jak Australia, czy Nowa Zelandia. Bo jest sprawdzianem rzetelności amerykańskiego wsparcia. Pomoc Ukrainie jest w Azji traktowana jako sprawdzian, co zrobią Amerykanie w sytuacji, gdy ich sojusznicy będą zagrożeni. Dokładnie w tej logice rzetelności poparcia amerykańskiego dla sojuszników w Azji odbywa się wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie. To wyraźny sygnał ze strony Waszyngtonu, że Amerykanie nie zostawią sojuszników w biedzie.

Przypomnę ostatni szczyt NATO w Madrycie. Amerykanie skłonili kraje NATO, których zainteresowanie przecież jest określone geograficznie, stąd nazwa Pakt Północnoatlantycki, do zwrócenia uwagi na zagrożenie ze strony Chin. Na szczycie byli obecni przedstawiciele amerykańskich sojuszników z Azji. Była to demonstracja wsparcia dla Azji zagrożonej ze strony Chin i zdolności amerykańskiej do skłonienia europejskich sojuszników do tego, by z Amerykanami w tej sprawie wystąpić. Trwa gra o wiarygodność amerykańską. Wizyta przewodniczącej Izby Reprezentantów na Tajwanie jest kolejnym krokiem mającym pokazać gotowość amerykańską do wsparcia nie tylko wyspy, ale innych demokratycznych państw w Azji, zagrożonych ze strony Chin.

Przeczytaj też:

Raport Komisji ds. pedofilii. Mnóstwo spraw związanych z udziałem duchownych

Piotr Zychowicz: Strat Powstania pewnie nie odrobimy. Życia ofiarom nikt nie zwróci

"Od lat bez przerwy podejmowane są próby zohydzenia Powstania Warszawskiego"


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka