Prof. Domański: Deklaracjami na Campusie Tusk zamknął drogę do wspólnej listy opozycyjnej

Donald Tusk i Rafał Trzaskowski na Campus Polska. Fot. PAP/Tomasz Waszczuk
Donald Tusk i Rafał Trzaskowski na Campus Polska. Fot. PAP/Tomasz Waszczuk
Donald Tusk deklaracją o aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży zdecydowanie definiuje swoich zwolenników. Odstrasza wyborców bardziej prawicowych, którzy mogliby poprzeć opozycję. Nie wiem, czemu b. premier to zrobił. Niezależnie od tego droga do jednej listy opozycyjnej wydaje się zamknięta - mówi Salonowi 24 prof. Henryk Domański, socjolog PAN.

Czy deklaracja Donalda Tuska o tym, że będzie aborcja do 12 tygodnia na życzenie, a politycy, którzy nie będą tego popierać nie znajdą się na listach wyborczych, zamyka drogę do jednej listy opozycji w wyborach parlamentarnych?

Henryk Domański:  Moim zdaniem zamyka. Tusk zdecydowanie definiuje swoich zwolenników, jako popierających tak radykalne postulaty. W praktyce jednak deklaracja ta odstraszy zdecydowaną większość wyborców Polskiego Stronnictwa Ludowego i sporą część sympatyków Polski 2050 Szymona Hołowni.

Nie wiem, czemu Donald Tusk to zrobił, szczególnie biorąc pod uwagę wcześniejszy przebieg campusu, wystąpienia wspomnianego Szymona Hołowni, czy Władysława Kosiniaka-Kamysza. Można snuć różne hipotezy, co przyświecało byłemu premierowi. Niezależnie od tego droga do jednej listy opozycyjnej wydaje się zamknięta.

Przeczytaj też:

Donald Tusk zapowiada prawo do aborcji. Ale to nie wszystko. W PO może dojść do czystki

Mówi Pan o różnych hipotezach. Czy jest jakaś, która wydaje się najbardziej prawdopodobna?

Przychodzi mi na myśl tylko jeden powód takiej deklaracji Donalda Tuska. To chęć pozyskania wyborców lewicy. Faktycznie 10 proc. sympatyków tej formacji niemal w całości popiera postulaty, które Tusk ogłosił. I pozyskanie tych wyborców byłoby na pewno cenne. Jednak ta strategia jest ryzykowna. Zniechęca bowiem wyborców bardziej prawicowych, którzy także mogliby poprzeć opozycję. Jest więc mieczem obosiecznym, bo zamyka drogę dla wielu sympatyków PSL, Hołowni, czy niezdecydowanych wyborców centrum.

Czy paradoksalnie to działanie byłego premiera nie zwiększa szansy na powstanie nowego bloku w centrum, który zjednoczy sympatyków Polski 2050, PSL-Koalicji Polskiej, spróbuje zawalczyć o wyborców centrum, niezdecydowanych i zniechęconych sympatyków PiS?

W tej sytuacji, po tej deklaracji Donalda Tuska, liderzy PSL i Polski 2050, czyli Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia nie mają innego wyjścia. Na pewno nie mogą dogadać się z Koalicją Obywatelską. Szczególnie, że na Campusie padły też inne deklaracje z ust byłego premiera. Słowa o ostrych rozliczeniach, itd.

Taki radykalizm podoba się twardemu elektoratowi. Ale nie skłania bardziej umiarkowanych sił do jakichś koneksji z Tuskiem. I w jakimś sensie wymusza zawiązanie ścisłej współpracy i budowy jakiegoś sojuszu Polski 2050 i PSL Koalicji Polskiej.

Przeczytaj też:

To już oficjalnie. Kaczyński: Polska występuje o reparacje od Niemiec

Prof. Antoni Dudek: Gorbaczow chciał ratować imperium. Niechcący przyśpieszył jego upadek


Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka