Szef BBN o wybuchu w Polsce: Awaria w rakiecie lub błędne wprowadzenie danych

Jacek Siewiera skomentował wydarzenia z Przewodowa. Źródło: YouTube/RMF FM
Jacek Siewiera skomentował wydarzenia z Przewodowa. Źródło: YouTube/RMF FM
– Tym, czy doszło do awarii w samej rakiecie czy też błędnego wprowadzenia danych, zajmą się eksperci w najbliższym czasie – powiedział szef BBN w RMF FM, komentując tragiczne wydarzenie z Przewodowa. Jacek Siewiera zaznaczył również: wszystkie dowody wskazują, że to rakieta wystrzelona przez broniącą się Ukrainę spadła na polską wieś.

W Przewodowie spadła ukraińska rakieta 

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera był gościem Roberta Mazurka w "Porannej rozmowie RMF FM". Głównym tematem w studiu była wtorkowa eksplozja w Przewodowie na Lubelszczyźnie. 

– Cały materiał jaki zgromadziliśmy świadczy o tym, że rakieta systemu S-300, która spadła na Przewodów, pochodzi z ukraińskiej obrony przeciwlotniczej – przekazał Siewiera. 

Pytany o słowa prezydenta Zełenskiego, który powiedział, że "to nie był nasz pocisk, ani nasz atak rakietowy", szef BBN odparł, iż ukraiński przywódca reprezentuje kraj, który toczy wojnę i "to normalne, że w takich warunkach pewne hipotezy, które wydają się oczywiste z punktu obrony państwa, są też oczywiste dla głowy tego państwa". 

Radary NATO śledziły rakietę 

Szef BBN odniósł się do doniesień CNN na temat radarów NATO, które śledziły rakietę systemu S-300, ale nie uruchomiono alarmu sygnalizującego zbliżający się pocisk. – To była rakieta systemu obrony przeciwlotniczej. Nawet, jeśli widziały ją radary, założenie było takie, że będzie ona śledzić cel, który ma strącić – wytłumaczył Siewiera i dodał, że aktualnie przedmiotem pracy ekspertów jest ustalenie, "czy doszło do awarii w samej rakiecie, czy też do błędnego wprowadzenia danych". 

Siewiera argumentował  że nie ma państwa, którego obrona przeciwlotnicza pokrywa 100 proc. terytorium. Podkreślił, że przy pewnej ilości środków napadu powietrznego, nawet najnowocześniejsza obrona przeciwlotnicza może nie być w stawie przechwycić wszystkich rakiet.

– Rzeczywistość jest taka, że system obrony przeciwlotniczej jest. Ma wiele zaszłości postsowieckich, ale jest bardzo intensywnie modernizowany. Ten system obrony przeciwlotniczej, który jest budowany, jest bardzo nowoczesny i jest bardzo ambitnym celem – uspokoił szef BBN. 

Polska prokuratura poprowadzi śledztwo 

Szef BBN dopytywany, kto poprowadzi śledztwo ws. eksplozji w Przewodowie, ocenił, że będzie to polska prokuratura. – Pan prezydent Andrzej Duda nie widzi przeszkód uczestnictwa obserwatorów ukraińskich. To wymaga zgodności z procedurami sojuszniczymi i polskiego wymiaru sprawiedliwości – komentował deklaracje prezydenta Ukrainy, który mówił, że Ukraina chce brać udział w śledztwie. 

Podsumowując wtorkowe wydarzenia Jacek Siewiera stwierdził, że "cofając się w czasie, nie zmieniłby" w komunikacji. – W przypadku upadku rakiety na kraj NATO, każde słowo ma znaczenie – powiedział szef BBN. Rząd jest krytykowany przez część mediów za to, że nie udzielał informacji przez kilka godzin od upadku rakiety w Przewodowie. 

MP

Czytaj dalej: 

Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo