"Tego rząd w Berlinie boi się panicznie". Plan Niemiec na Patrioty może być zaskoczeniem

Kanclerz niemiec Olaf Scholz Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
Kanclerz niemiec Olaf Scholz Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER
- Niemcy chcą w sprawie Patriotów nam pomóc, ale tak, by nie pomóc Ukrainie. Żeby czasem systemy te nie były wykorzystane do strącania rosyjskich rakiet – mówi Salonowi 24 prof. Bogdan Musiał, polsko-niemiecki historyk, specjalista w zakresie dziejów Niemiec, Polski i Rosji.

Niemcy proponują Polsce przekazanie rakiet Patriot. Rząd z kolei zaproponował, by oddać ten sprzęt Ukraińcom. I rozgorzała dyskusja, zarówno na temat samego przekazania sprzętu, jak i intencji Niemiec. Pojawili się publicyści mówiący, że tu chodzi o odwrócenie uwagi od reparacji, a Polska tym bardziej twardo powinna żądać, by te rakiety trafiły do obrony Ukrainy?

Prof. Bogdan Musiał: Niemcy faktycznie chcą przekazać ten sprzęt Polsce. Większe znaczenie od reparacji ma tu to, że państwo niemieckie chce, owszem, nam pomóc. Ale równocześnie usilnie zabiega, by w żadnym razie nie pomóc Ukrainie. Tymczasem patrząc od strony czysto militarnej, najlepsze dla nas byłoby faktyczne przekazanie tych rakiet Ukrainie i rozmieszczenie ich przy polskiej granicy. To byłoby z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa rozwiązanie idealne, najlepiej chroniące naszą przestrzeń powietrzną. Problem polega na tym, że dla strony niemieckiej takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Mówiąc wprost – Niemcy nie chcą, aby te systemy zostały użyte do strącania rosyjskich rakiet. Atak na Polskę jest mało realny, więc można sprzęt Polsce dać. Gdyby jednak Patrioty pojawiły się w kraju, gdzie wojna się toczy, to jest niemal pewne, że byłyby wykorzystane do strącania rosyjskich rakiet, obrony przed Rosją. Tego rząd w Berlinie boi się panicznie. Szczególnie politycy jednej partii – SPD. Dla nich kluczowe jest to, żeby Putin nie przegrał. Podobnie zresztą jest z Francją. W Niemczech tradycja wspierania Rosji ma długą tradycję.

Jednak widać coraz więcej środowisk twierdzących, że polityka taka jest samobójstwem.

Prorosyjska strategia faktycznie nie dotyczy całej klasy politycznej – jak kiedyś wspominałem, prorosyjskie były rządy Merkel i CDU, ale sama CDU jest w tych kwestiach bardziej zniuansowana. Krytyczni wobec Putina bywają Zieloni. Natomiast jest jedna partia już jednoznacznie prorosyjska, chodzi o rządzące niestety SPD. I zgadzam się – proputinowska strategia  jest samobójcza z punktu widzenia całej Europy. Bo wspieranie Putina to dalszy brak stabilizacji i kolejne wojny w Europie. Natomiast niestety wciąż spora część klasy politycznej w RFN uważa, że wspieranie Federacji Rosyjskiej jest w strategicznym interesie Niemiec. Chodzi o kwestie surowcowe.

Wskaźniki ekonomiczne pokazują, że doskonałą wymianę handlową Niemcy mają z Polską. Ich firmy prowadzą tu szereg interesów. Więc patrząc okiem laika, wspieranie Polski powinno mieć dla Niemiec także strategiczne znaczenie?

Wymiana handlowa i prowadzone u nas interesy mają owszem znaczenie. Ale to Rosja wciąż ma dla Niemców znaczenie strategiczne. Polska jest też dla nich ważna. W kwestii Ukrainy w Niemczech panuje jednak pogląd, że kraj ten należy odpuścić, oddać pod wpływ Rosji. Dlatego też przekazanie Ukraińcom broni nie mieści się politykom niemieckiego establishmentu w głowie. I to główna motywacja w sprawie Patriotów.

Rozmawiał Przemysław Harczuk

Przeczytaj też:

Lubię to! Skomentuj161 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo