fot. PAP/Jerzy Muszyński
fot. PAP/Jerzy Muszyński

Sześć goli w Szczecinie. "Gramy z Manchesterem City, a nie z polską drużyną"

Redakcja Redakcja Ekstraklasa Obserwuj temat Obserwuj notkę 5
Pogoń Szczecin na 10 minut przed końcem meczu z Wartą Poznań prowadziła 3:1 i nie zdołała dowieźć zwycięstwa do końca. Ambitni poznaniacy zdołali odrobić straty i remisując 3:3 wywieźli punkt ze Szczecina.

Zmęczeni piłkarze już na starcie

Początek meczu wyglądał tak, jakby gospodarze jeszcze nie nabrali sił po zakończonym dogrywką wtorkowym meczu Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Ale przecież Warta wówczas też grała swój mecz i to w odległym Białymstoku, więc miała prawo być równie zmęczona. Jednak to właśnie ekipa Dawida Szulczyka pierwsza ruszyła do ataków i już w 9. minucie przyniosły one efekt bramkowy.

Maciej Żurawski lubi strzelać bramki przy ul. Twardowskiego w Szczecinie. Przecież robił to od czasu, gdy zaczął stawiać pierwsze piłkarskie kroki. W lutym tego roku wychowanek Pogoni trafił pięknym strzałem do siatki swego byłego zespołu uderzając wolejem spoza pola karnego. Dał wówczas prowadzenie Warcie, ale tamten mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla gospodarzy. Tym razem pomocnik warciarzy wykorzystał doskonałą centrę Konrada Manuszewskiego, wyprzedził w polu bramkowym Leonarda Kutrisa i głową umieścił piłkę w siatce Valentina Cojocaru.

W 21. min powinien być remis, ale Fredrik Ulvestad nie wykorzystał podania Kutrisa. Norweg wprawdzie strzelił nie do obrony, ale piłka odbiła się od poprzeczki i wyleciała tuż przed linię bramkową. Norweski pomocnik miał jeszcze jedną dogodną okazję do zmiany wyniku, ale jego strzał z ostrego kąta zablokowali obrońcy gości.

Krótka radość 'Grosika"

W przerwie Jens Gustafsson wprowadził na boisko Lukę Zahovica i Mariusza Fornalczyka dając do zrozumienia, że zdecydowanie stawia na ofensywę. Na efekty długo nie trzeba było czekać. Po rzucie rożnym i wybiciu piłki przed pole karne przez piłkarzy gości, dopadł do niej właśnie Fornalczyk. Uderzył z ok. 30 metrów. Po drodze strzał podbił jeszcze Dimitris Stavropoluos i piłka wylądowała w okienku bramki Adriana Lisa.

Po wyrównującym golu Pogoń nabrała animuszu. Miała kilka okazji do zmiany wyniku, w końcu powiększyła dorobek po strzale samobójczym. Na bramkę uderzał Kamil Grosicki, a lot piłki przeciął kolejny były gracz szczecinian Jakub Bartkowski trafiając do własnej siatki.

W 79. min już nikt nie odebrał „Grosikowi” powodów do radości po strzelonej bramce. Pomocnik reprezentacji Polski w polu karnym zabawił się z Dawidem Szymonowiczem i z bliska, przy słupku umieścił piłkę w bramce.

Gdy wydawało się, że rozpędzeni Portowcy mogą nawet rozgromić rywali, dwie minuty po bramce Grosickiego goście zdobyli kontaktową bramkę. Znowu przy centrze źle zachowali się obrońcy Pogoni. Mariusz Malec dał się uprzedzić Stavropoulosowi i Grek strzelił na 2:3. W 90 min. warciarze doprowadzili do remisu. Dario Vizinger prostopadle podał do Kajetana Szmyta, a młodzieżowiec gości wykorzystał sytuację sam na sam z rumuńskim bramkarzem Pogoni, który tego dnia przepuścił bodaj wszystkie strzały skierowane w światło jego bramki.

"Gramy z Manchesterem City, a nie z polską drużyną"

- Kiedy Pogoń strzeliła pierwszą bramkę, tak się nakręciła, że wyglądało to trochę tak, że gramy z Manchesterem City, a nie z polską drużyną. Chcieliśmy wykorzystać to, że Pogoń ustawia się wysoko w defensywie i obrońcy mają momenty zawahania. To daje szanse na krzyżowe podania. Tak zdobyliśmy pierwszą bramkę i trzecią też. Cieszę się, że mamy w końcu kilku zawodników, których mogę na zmianę wpuścić na boisko, bo to właśnie ławka pociągnęła nas dzisiaj do zdobycia punktu - powiedział Dawid Szulczek trener Warty.

Mniej miał do powiedzenia trener Pogoni Jens Gustafsson: - Znowu przeżywamy ogromne rozczarowanie. Powinniśmy byli wygrać ten mecz. Niestety podejmowaliśmy w końcówce decyzje nie do zaakceptowania. Wiele wniosków musimy wyciągnąć z tego spotkania. Jesteśmy tylko ludźmi i takie sytuacje mogą się zdarzać, ale musimy unikać takich błędów, by w przyszłości nie przeżywać takiego rozczarowania.

Bramki: 0:1 Maciej Żurawski (9-głową), 1:1 Mariusz Fornalczyk (50), 2:1 Jakub Bartkowski (60-samobójcza), 3:1 Kamil Grosicki (79), 3:2 Dimitris Stavropoulos (81-głową), 3:3 Kajetan Szmyt (90+1).

Pogoń Szczecin - Warta Poznań - składy

Pogoń Szczecin: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist, Benedikt Zech, Mariusz Malec, Leonardo Koutris (80. Leo Borges) - Olaf Korczakowski (46. Luka Zahovic), Fredrik Ulvestad (70. Joao Gamboa), Rafał Kurzawa, Alexander Gorgon (46. Mariusz Fornalczyk), Kamil Grosicki (87. Wojciech Lisowski) - Efthymis Koulouris.

Warta Poznań: Adrian Lis - Konrad Matuszewski, Dimitris Stavropoulos, Bogdan Tiru (70. Stefan Savic), Jakub Bartkowski - Mateusz Kupczak, Maciej Żurawski (64. Dawid Szymonowicz), Tomas Prikryl (64. Niilo Maenpaa), Miguel Luis (64. Dario Vizinger), Kajetan Szmyt - Marton Eppel (80. Jakub Kiełb).

Żółta kartka - Warta Poznań: Kajetan Szmyt, Dimitris Stavropoulos.

Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn). Widzów 8 801.

ja

Na zdjęciu zawodnik Pogoni Szczecin Kamil Grosicki (P) i Tomas Prikryl (L) z Warty Poznań podczas meczu piłkarskiej Ekstraklasy, fot. PAP/Jerzy Muszyński

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport