Pixabay.com
Pixabay.com

Będą dopłaty do używanych elektryków. To może zrewolucjonizować rynek aut

Redakcja Redakcja Motoryzacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 90
Nawet 40 000 zł dopłaty do używanego samochodu elektrycznego przewiduje nowy program, który w 2024 roku wejdzie w życie zamiast podatku od aut - donosi portal dziennik.pl. Dziennikarze twierdzą, że może to namieszać na rynku motoryzacyjnym.

Nie będzie podatku od aut spalinowych

Dziennik.pl donosi, że resort środowiska nie chce karać kierowców za posiadanie aut spalinowych. Zamiast "kija" ministerstwo zaproponuje tej grupie społecznej "marchewkę".

- Podatku od posiadania aut spalinowych w Polsce nie będzie. Komisja Europejska pozytywnie rozpatrzyła wniosek Ministerstwa Klimatu i Środowiska w tej sprawie. Podatek zastąpi program dopłat do zakupu aut elektrycznych - ogłosiła Paulina Hennig-Kloska. szefowa resortu. - Kij zamieniamy na marchewkę - dodała.

Doprecyzujmy, że nowy program przewiduje wprowadzenie dotacji na zakup, leasing lub wynajem długoterminowy pojazdów elektrycznych nowych i używanych.


Dopłaty do aut elektrycznych. Środki pochodzą z KPO

- Przeznaczymy 1,5 mld zł z KPO z grantu na dopłaty do zakupu aut elektrycznych - poinformowała minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska- Nałęcz. Dodała, że nad szczegółami programu dopłat pracuje resort klimatu a program ruszy jeszcze w tym roku.


W ramach rewizji KPO utworzony zostanie nowy instrument finansowy dotyczący pomocy w nabyciu pojazdów zeroemisyjnych przez osoby fizyczne. Rozwiązanie pozwoli na popularyzację technologii i zwiększenie liczby pojazdów elektrycznych w Polsce - dowiedzieli się dziennikarze w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.

Nawet 40 tys. dopłaty do "elektryka". Kto skorzysta?

Wspomniane 40 tys. złotych można dostać na zakup używanego auta elektrycznego, ale nie starszego niż 4 lata. Natomiast przy leasingu czy wynajmie długoterminowym, wysokość wsparcia nie będzie mogła przekroczyć kwoty opłaty wstępnej. Na nowe auta dopłata wyniesie do 30 tys. zł.

Co ciekawe, o 10 proc. wyższa będzie dopłata, jeśli kupujący EV złoży zaświadczenie o zezłomowaniu pojazdu spalinowego, który był w jego posiadaniu od co najmniej 3 lat. Nawet 10 proc. więcej otrzymają też osoby mniej zamożne (zarabiające do 135 tys. złotych rocznie).

Będzie też limit cenowy. Ma on ograniczyć wsparcie najdroższych pojazdów elektrycznych. W przypadku aut nowych cena nie może być wyższa nić 225 tys. zł, a w przypadku pojazdów używanych – 150 tys. zł.


Elektryki tańsze od aut spalinowych? Zaskakujące wyliczenia

Dziennikarze informują, że dopłaty do elektryków mogą zrewolucjonizować rynek. Najtańsze modele tego typu pojazdów staną się bowiem tańsze od najbardziej przestępnych cenowo aut spalinowych.

Jako przykład podano Dacia Spring, która kosztuje obecnie od 76 900 zł. Biorąc pod uwagę 30 tys. zł dopłaty, (które zapowiedziała minister Pełczyńska Nałęcz), koszt zakupu Spring wyniesie nas 46 900 zł, a w odwodzie jest jeszcze 10 proc. wsparcia za złomowanie starego auta i ew. kolejne 10 proc. z uwagi na sytuację finansową.

Przykładowo najtańszy spalinowy samochód z salonu kosztuje obecnie około 60 tys. złotych.

MB

Fot. Auto elektryczne, ładowarka. Źródło: Pixabay.com

Czytaj także:

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie