fot. PAP/Marian Zubrzycki
fot. PAP/Marian Zubrzycki

W przedostatniej kolejce spotkały się zespoły będące w kryzysie. Co z tego wynikło?

Redakcja Redakcja Ekstraklasa Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Lech Poznań po remisie w Łodzi z Widzewem 1:1 stracił szansę na zajęcie trzeciego miejsca w piłkarskiej ekstraklasie i nie wystąpi w europejskich pucharach.

Najpierw Lech oddał inicjatywę Widzewowi

Widzew przegrał trzy ostatnie ligowe mecze i na koniec sezonu mógł liczyć jedynie na miejsce w środku tabeli. Za to Lech, po dwóch ostatnich przegranych, aby wciąż liczyć się w grze o europejskie puchary potrzebował w Łodzi zwycięstwa.

Goście od razu ruszyli do ataku, ale poza dość łatwym dla Rafała Gikiewicza strzałem Filipa Szymczaka nie zagrozili bramce Widzewa. Później częściej przy piłce byli łodzianie, którzy kilka razy przedostali się w pole karne Lecha, w którym jednak dobrze interweniowali obrońcy zespołu z Poznania.


Bardziej konkretni okazali się piłkarze trenera Mariusza Rumaka. W 21. minucie składną akcję Lecha i dobrą centrę Szymczaka wykończył strzałem głową Kristoffer Velde, który zdobył swojego 10. gola w tym sezonie ekstraklasy. Norweg chwilę później mógł poprawić swój dorobek i podwyższyć prowadzenie swojej drużyny, lecz jego strzał zza pola karnego trafił w poprzeczkę.

Mimo to, wydawało się, że poznaniacy mają mecz pod kontrolą, bo akcjom gospodarzy nadal brakowało wykończenia. W 40. minucie po kolejnym dośrodkowaniu Bartosz Mrozek przy próbie piąstkowania trafił jednak w Kamila Cybulskiego, a sędzia po wideoweryfikacji podyktował rzut karny. Wykorzystał go Bośniak Imad Rondic i do przerwy był remis 1:1.

Potem oba zespoły postawiły wszystko na jedną kartę

Druga połowa była dużo ciekawsza. Bliżej zdobycia gola był w niej Widzew, ale na drodze do objęcia przez nich prowadzenia kilka razy stanął Mrozek. Bramkarz Lecha świetnie interweniował m.in. w 49. minucie, kiedy najpierw obronił uderzenie głową Hiszpana Juana Ibizy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a następnie dobitkę z bliskiej odległości Mateusza Żyro. Następnie, zatrzymując Łotysza Andrejsa Ciganiksa nie pozwolił drużynie trenera Daniela Myśliwca wykończyć kontrataku po stracie piłki przez Bartosza Salamona. Mrozek kolejny raz uratował Lecha w 60. minucie, kiedy wybił piłkę po dobrym uderzeniu z dalszej odległości Kamila Cybulskiego.


Widzew przeważał, ale kolejna próba z dystansu Ciganiksa była niecelna, a w 84. minucie po akcji Rondica piłkę sprzed linii bramkowej wybił Salamon.

Od tej pory oba zespoły postawiły wszystko na jedną kartę i nie brakowało sytuacji pod jedną i drugą bramką. Dla Lecha bardzo dobrej okazji po centrze Portugalczyka Joela Pereiry nie wykorzystał Mikael Ishak. Szwed skiksował też w doliczonym czasie gry, podobnie jak Velde. Z kolei po stronie gospodarzy kilka szans na przechylenie szali zwycięstwa miał Jordi Sanchez. Hiszpana w sytuacji sam na sam dwukrotnie zatrzymał jednak Mrozek, a w kolejnej akcji piłka po jego strzale głową trafiła w poprzeczkę.

ja

Zdjęcie: Ekstraklasa piłkarska - mecz Widzew - Lech zakończył się remisem 1:1; fot. PAP/Marian Zubrzycki

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport