fot. PAP/Łukasz Gągulski
fot. PAP/Łukasz Gągulski

Bolesna nauczka dla Rakowa. Cracovia odrobiła lekcje

Redakcja Redakcja Ekstraklasa Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Raków od kiedy awansował do ekstraklasy nie zdołał odnieść zwycięstwa w meczu ligowym na stadionie "Pasów". Tak się stało i tym razem, a niedzielna porażka praktycznie pozbawiła mistrzów Polski szans na zajęcia trzeciego miejsca, które daje prawo gry w Lidze Konferencji. Cracovia natomiast na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek, zapewniła sobie utrzymanie na najwyższym szczeblu. Finał meczu Cracovia – Raków 2:0

Maskotki spadły na murawę

W 5. minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie. Po wyrzucie piłki z autu przez Pawła Jaroszyńskiego, Patryk Sokołowski strzelał z kilku metrów, lecz trafił wprost we Vladana Kovacevica. Potem sporą przewagę uzyskali goście, gra toczyła się głównie na połowie "Pasów". Ataki Rakowa były jednak zbyt schematyczne, aby wypracować sobie dobrą okazję strzelecką.

Cracovia była konkretniejsza. W 37. minucie Michał Rakoczy dostał dobre podanie w polu karnym, jednym zwodem minął trzech rywali i oddał strzał zablokowany na linii bramkowej przez Bogdana Racovitana. Do odbitej piłki dopadł jednak Benjamin Kallman i popisał się skuteczną dobitką.


Po tym golu kibice rzucili z trybun pluszowe maskotki, które zostaną przekazane dzieciom przebywającym w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie-Prokocimiu.

W 54. minucie było już 2:0 dla Cracovii. Patryk Makuch posłał znakomite podanie do Rakoczego, który wykorzystał sytuację sam na sam z brakarzem.

Raków kontaktowego gola powinien strzelić w 65. minucie. Lukas Hrosso świetną interwencją zatrzymał jednak strzał Ante Cranca. Generalnie jednak – podobnie jak przed przerwą - defensywa Cracovii sprawnie radziła sobie z atakami Rakowa, który z każdą upływająca minutą sprawiał wrażenie pogodzonego z porażką.


"Ta drużyna naprawdę potrafi przenosić góry"

- Sposób tracenia bramek - to, co najbardziej mnie boli w tym meczu. Pierwsza to przebitka, przegrane dwa pojedynki i jedna prostopadła piłka wystarczyła do tego, aby strzelić nam gola. Druga bramka podobnie. Nawet ciężko to nazwać odbiorem, bo Ben Lederman trafił piłką w nogi naszego zawodnika. Z tego kreuje się faza przejściowa, która jeszcze nie jest bramką. Można jeszcze obronić takie sytuacje, ale trzeba się lepiej zachować indywidualnie. To, że rywal będzie wyprowadzać kontry było jasne i trzeba się było przed nimi wybronić, a tego nie zrobiliśmy. Gratulacje dla Cracovii, miała swój plan na ten mecz, który okazał się bardziej skuteczny - mówił po meczu trener Rakowa Dawid Szwarga.

- Jeśli chodzi o mecz, to zrealizowaliśmy swój plan w stu procentach. Wiedzieliśmy, jakiej klasy zawodników ma Raków, że jest zawsze bardzo dobrze przygotowany. Nie popełniliśmy żadnego błędu w defensywie, wybroniliśmy 21 stałych fragmentów gry, wybroniliśmy kilkadziesiąt akcji w niskim pressingu, wyprowadziliśmy kilka kontrataków po odbiorze, byliśmy groźni po naszych stałych fragmentach i to nam przyniosło efekty. Ta drużyna naprawdę potrafi przenosić góry, tylko musi uwierzyć w to, że w każdym meczu, dając sto procent, może wygrać z każdym - ocenił drugi trener Cracovii Tomasz Jasik.


ja

Zdjęcie: Mecz Cracovia-Raków, fot. PAP/Łukasz Gągulski

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport