Ceny energii szybują w górę Fot. Pixabay, zdj. ilustr.
Ceny energii szybują w górę Fot. Pixabay, zdj. ilustr.

Płacimy w rachunkach wysoką cenę za populizm rządów? Ekspert nie owija w bawełnę

Redakcja Redakcja Na weekend Obserwuj temat Obserwuj notkę 93
Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji właśnie dlatego, że płacimy cenę za populizm, niepodejmowanie decyzji, łamanie praw rynku. Rząd, zarówno poprzedni, jak i ten obecny, zamiast budować rynek, konkurencję, jak ma to miejsce w cywilizowanym świecie, koncentruje się na regulacjach cen. Tak, jak to miało miejsce w poprzednim systemie – mówi Salonowi 24 Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister Gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.

Czekają nas ogromne podwyżki cen prądu. Obecna opozycja przypomina, że gdy rządził PiS, zamroził ceny energii. Czy rząd nie robi jednak błędu, nie planując dalszego mrożenia cen?

Janusz Steinhoff:
Nie. Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji właśnie dlatego, że płacimy cenę za populizm, niepodejmowanie decyzji, łamanie praw rynku. Ja rozumiem, że można było te prawa raz jeden złamać, gdy wybuchła wojna bolszewicko-ukraińska. Wtedy faktycznie oszalały ceny energii w Europie. Dotyczy to zarówno energii elektrycznej, jak i gazu. Nic nie wskazuje jednak na to, żeby były jakiekolwiek powody, żeby cena energii elektrycznej była tak wysoka.

A jednak jest bardzo wysoka…

Ona jest efektem archaicznego miksu energetycznego, braku konkurencji na rynku. Mamy więc totalnie niekonkurencyjny rynek, na którym działają praktycznie cztery potężne firmy, które robią, co chcą. Muszę powiedzieć, że rząd, zarówno poprzedni, ale również ten obecny, zamiast budować rynek, konkurencję, jak ma to miejsce w cywilizowanym świecie, koncentruje się na regulacjach cen. Tak, jak to miało miejsce w poprzednim systemie. I niestety, płacimy za to cenę. Płacimy również najwyższe, hurtowe ceny energii elektrycznej w Europie. Proszę zwrócić uwagę, że nawet kraje, które znaczącą część energii elektrycznej produkują z gazu, mają ceny hurtowe niższe, ze względu na konkurencyjny rynek i większy udział odnawialnych źródeł energii. Mało tego, u nas nie tylko potężne dopłaty do energetyki, ale również do górnictwa węgla kamiennego, idą z budżetu państwa. W tym roku do górnictwa trafiło w ten sposób aż siedem miliardów złotych, to są niesamowite pieniądze. I efekt fatalnej polityki. A właściwie braku racjonalnej polityki energetycznej od co najmniej kilkunastu lat. Zaklinanie rzeczywistości, niszczenie rynku. Klasycznym przypadkiem jest gaz ziemny. Mamy jedne z najwyższych cen gazu w Europie. Gaz na giełdzie TTF w Holandii jest po 30 euro. A u nas odbiorcy komunalni, nie licząc dopłat, liczą po 200 złotych za megawatogodzinę. Natomiast z dopłatą 500 złotych. To jest koszmar, dowodzący braku konkurencyjności rynku. Bo 98 proc. rynku gazu w Polsce jest w rękach jednej firmy, czyli PGNiG, obecnie Orlenu. Więc apeluję do rządu, żeby funkcjonował w odniesieniu do energetyki tak, jak powinien funkcjonować rząd, który wykorzystuje funkcje regulacyjne, a nie brak racjonalnego wykorzystania tych funkcji, zastępuje regulacjami cenowymi. Także równie krytycznie odnoszę się do poprzedników, jak i obecnie rządzących. W tej materii oczywiście.



Co w takim razie państwo powinno zrobić?

Mam nadzieję, że rząd Donalda Tuska szybko wyjdzie z tego impasu. Że będziemy coraz więcej energii produkować z odnawialnych źródeł. To w sumie nieźle idzie od kilku już lat. Przyrost mocy fotowoltaicznej jest bardzo duży. Natomiast musimy odchodzić o górnictwa węgla kamiennego i od energii elektrycznej opartej na paliwach stałych. Czyli węglu brunatnym i węglu kamiennym. Bo koszt wytwarzania tej energii elektrycznej jest wyjątkowo wysoki. Nawet na stosunkowo tanim węglu brunatnym, gdzie Elektrownia Bełchatów jest zasilana z kopalni w tej samej firmie. Jednak obok tych wszystkich uwarunkowań, o których wspomniałem, płacimy wysokie ceny za emisję dwutlenku węgla. Produkując energię elektryczną na węglu brunatnym, emitujemy ponad jedną tonę na megawatogodzinę. W tej chwili kosztuje to około 70 euro za prawo do emisji tony dwutlenku węgla. Jakieś pół roku, czy rok temu, ceny uprawnień do emisji CO2 dochodziły do 100 euro. Więc wystarczy sobie policzyć, jakie są to koszty.

Redakcja

Ceny energii szybują w górę Fot. Pixabay, zdj. ilustr.



Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj93 Obserwuj notkę

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo